Hornets nadal nie chcą przegrać
Przed rozpoczęciem sezonu New Orleans Hornets byli zagadką. Rozegrali już pięć spotkań i nadal nią są, ale z innego względu. Wtedy wielu wskazywało ich jako zespół, który szybko się rozsypie, będzie bez szans na awans do play off i bedzie jeszcze gorzej niż rok temu.
Tymczasem "szerszenie" bardzo pozytywnie zaskakują podkreślając, że za wcześnie ich skreślano. Minionej nocy pokonali po bardzo ładnym i emocjonującym spotkaniu przed własną publicznością ekipę Miami Heat 96:93. Nawet pomimo tego, że w drużynie z Florydy świetny mecz rozegrała cała wielka trójca - James 20pkt(10as,7zb), Wade 28pkt(10zb) i Bosh 15 pkt.
Gospodarze mają za to w swoich szeregach Chrisa Paula, który jest od początku sezonu rewelacyjny. Tym razem na jego konto wpłynęło 13 punktów, 5 przechwytów i aż 19 asyst. Paul jeśli miał ochotę w tym meczu minąć obrońcę, to robił to z łatwością, a jeśli chciał skutecznie podać, robił to z niezwykłą precyzją. Heat na jego grę "cross over" nie mieli recepty. W poziom Paula szedł także Emeka Okafor, który siał spustoszenie pod koszem Heat dając im wyraźnie do zrozumienia, że przydałby się im chociaż średniej klasy center. Rookie of the year z 2004 roku zapisał na swoim koncie 26 punktów oraz 13 zbiórek.
Na 14 sekund przed końcem zwycięstwo zapewnił gospodarzom Trevor Ariza, który po świetnym podaniu Paula trafił "za trzy" na 94:90. Szybko odpowiedział tym samym Bosh i zrobiło się 94:93. Heat musieli faulować i West trafił oba rzuty wolne. Losy meczu próbował jeszcze w końcówce odmienić Eddie House, ale piłka po jego rzucie z dystansu jedynie odbiła się od obręczy.