Knicks wygrywają w Chicago!

Dodano: 5 listopada 2010 10:02
Knicks wygrywają w Chicago!
Cezary Szwarc, Informacja własna
WikiMedia

Mimo świetnego meczu lidera gospodarzy - Derricka Rose’a, New York Knicks wygrali z Bulls 120-112. Mecz transmitowany w TV przez ogólnokrajową stację TNT miał przywodzić kibicom wspomnienia niesamowitych pojedynków pomiędzy tymi drużynami z czasów Michaela Jordana, czy Patrick’a Ewinga.

Spotkanie stało na dosyć wysokim poziomie, a przez ogromną ilość efektownych akcji kibice zgromadzeni w United Center i przed telewizorami mogli podziwiać bardzo ciekawe widowisko. Już w pierwszej kwarcie lider „Byków” zagrał akcję, na miarę  „Tych” najlepszych z dawnych lat, kiedy minął ze skrzydła swojego obrońcę, a następnie wybił się z dwóch nóg i dosłownie przefrunął nad próbującym zablokować go Danilo Gallinarim, po czym wsadził piłkę do kosza z pełnym impetem. Rose zapisał na swoim koncie świetne 24 punkty, 14 asyst, jedną zbiórkę i przechwyt, ale nawet to nie pomogło powstrzymać ekipy z Nowego Jorku, która co chwilę wykorzystywała kulejącą obronę gospodarzy. Najlepiej świadczyć o tym może świadczyć skuteczność z jaką kolejne oczka do swojego zbioru dorzucali podopiecznie Mike’a D’Antoniego. Równe 50% z gry i ponad 66% za 3,trafiających na takim procencie Knicks, nie zdołałoby powstrzymać większość drużyn NBA. Tutaj podziękowania za zasługi powinny trafić głównie do Raymodna Feltona i Gallinariego, którzy łącznie trafili 8 z 10 rzutów zza linii 7.24m. Pierwszy dołożył do tego jeszcze 5 zbiórek i 10 asysty, a Włoch z kolei 6 zbiórek i jedno kluczowe podanie. Katem do „Byków” okazał się też rezerwowy Knickerbockers – Toney Douglas. Drugoroczniak zdobył 30 punktów i rozdał 4 ostatnie podania. „Cieszę się z tego co dzisiaj zobaczyłem. Wygraliśmy już drugie spotkanie bez maksymalnego wykorzystania Amare.” – zwierzał się po meczu trener zespołu z popularnego „The Big Apple”. W najgorszym dla miejscowej drużyny momencie koszykarze Knicks wysunęli się na 21-punktowe prowadzenie, jednak mając taką przewagę w Ich szeregach pojawiło się tez zbytnie rozluźnienie, po którym Bulls, o mało co nie wrócili do wyrównanej walki. W ekipie pokonanych dobrze spisali się też Taj Gibson i Joakim Noah. Obaj Panowie zaliczyli double-double, w którym pierwszy z nich skompletował 18 punktów i 10 zbiórek, a drugi 12 oczek i 13 piłek zebranych z „desek”. Słabe zawody rozegrała gwiazda Knicks Amare Stoudemire, który w 37 minut gry zdobył tylko 14 punktów, trafiając zaledwie 5 z 21 oddanych rzutów z gry. Na szczęście nowy nabytek zespołu z NYC dołożył do swojego dorobku jeszcze 8 zbiórek i 3 asysty.
Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp