Thriller w Krakowie

Dodano: 3 listopada 2010 21:37
Thriller w Krakowie
Hubert Krzywda, Informacja własna
MediaWiki

Po bardzo emocjonującym meczu koszykarki Wisły Can Pack Kraków pokonały przed własną publicznością Pecs 2010 w drugim swoim meczu rozgrywek Euroligi Kobiet w stosunku 70:68.

Mecz miał dramatyczny przebieg, w którym prowadzenie zmieniało się kilkukrotnie. Pierwszą kwartę zdecydowanie wygrały gospodynie, by w drugiej oddać zupełnie inicjatywę przyjezdnym. W trzeciej kwarcie nastąpił pościg Krakowianek, a  w ostatniej ćwiartce wynik co chwila przechodził z rąk do rąk.

I KWARTA:Początek meczu należał zdecydowanie do Wiślaczek, które w dobrym stylu od celnej "trójki" Jelavic oraz dwóch rzutach z półdystansu Krężel szybko objęły prowadzenie 7:0.  Węgierski zespół grał bojaxliwie i bez zrozumienia cześto gubiąc w bezsensowny sposób piłkę. Po pierwszej kwarcie -22:17.

II KWARTA: O tej części meczu Krakowianki chciałyby jak najszybciej zapomnieć. Jeszcze po rzucie Magdaleny Leciejewskiej z 15 minuty, kiedy było 31:23 dla Wisły wydawać by się mogło, że polska drużyna ma pełną kontrolę nad meczem. Nic bardziej mylnego. Wyraźnie uśpione gospodynie oddały inicjatywę ekipie z Pecs. Dwa niecelne rzuty z dystansu wyjątkowo słabo grającej dzisiaj Phillips oraz próba dobitki przez Krężel zakończoa mocnym blokiem była początkiem nieszczęść w tej części meczu. A Pecs robił swoje systematycznie odrabiając straty, bo jesli tylko zawodniczki gości znalazły się na dogodnych pozycjach, to z łatwością wykorzystywały sytuacje. Po pierwszej połowie 37:42.

III KWARTA: Od tego momentu na parkiecie uwidoczniła się w dużym stopniu gra obronna z obu stron. Zmorą dla Wisły okazywała się silna Griffin, która umiejętnie kończyła akcje 2+1 bądź szczęśliwie trafiała rozgrywająca Pecsu - Ivanyi, tak jak wtedy, gdy kończył się czas 24 sekund i z jednej ręki trafiła z około 8 metrów do kosza. Na szczęście dla Wiślaczek znów przebudziła się Burse, która miała świetne akcje w obronie i pod koszem rywalek, gdzie wspólnie z Eweliną Kobryn zaczęły wyraźnie dominować. No i wreszcie dwiema "trójkami" popisała się Pawlak doprowadzając na koniec kwarty do stanu

IV KWARTA: Ostatnia część meczu to cios za cios z obu stron. Wiślaczki postawiły na grę pod kosz do Burse i Kobryn, co znacznie się opłaciło, szczególnie w przypadku Amerykanki, która trafiła sześć punktów z rzędu.Gdy po rzucie wolnym Pawlak na 7 sekund przed końcem było 69:65 Ivanyi znów trafiła nieprawdopodobną "trójkę" i zrobiło się bardzo nerwowo. Pecs musiał faulować i Jelavic wykorzystała jeden rzut wolny ustalając wynik spotkania na 70:68. Węgierki próbowały jeszcze zmienić wynik, jednak nie potrafiły znaleźć drogi do kosza.

Na uwagę zasługuje fakt przybycia głośnych fanów z Węgier, którzy w liczbie około 30 osób wspaniale i żywiołowo dopingowali swoje ulubienice. Mogąca wyglądać na pozór jedynie wycieczką krajoznawczą grupa osób w nie najmłodszym wieku sprawiła bardzo pozytywne wrażenie na krakowskich dziennikarzach i kibicach.

Wisła Can Pack - Pecs 2010 70:68 (22:17,15:25,17:13, 16:13)

W: Burse 17(6zb), Kobryn 15(6zb), Pawlak i Jelavic po 13, Krężel 6, Gburczyk, Phillips i Leciejewska po 2

P: Ivanyi 16(9zb,5as), Griffin 16(6zb), Quigley 14(7zb)

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp