Wzloty i upadki Prokomu; porażka w Kownie

Dodano: 3 listopada 2010 20:54
Wzloty i upadki Prokomu; porażka w Kownie
Bartłomiej Berbeć, Informacja własna
MediaWiki

Zanim jednak to się stało, kibice zgromadzeni w hali w Kownie przeżywali ogromne emocje. Wcale nie zapowiadała ich pierwsza połowa. W niej drużyna Asseco Prokom Gdynia grała fatalnie i przegrywała niemal dwudziestoma punktami.

W drugiej części gry nastąpiła kompletna odmiana Mistrzów Polski. Podopieczni Tomasa Pacesasa wrócili do gry, zdołali nawet doprowadzić do dogrywki, ale ostatecznie przegrali z Żalgirisem Kowno 68:74.

Mecz zaczął się po myśli gospodarzy. Koszykarze Żalgirisu jak zwykle imponowali zespołową grą i zgraniem, szybko przejmując kontrolę nad wydarzeniami na parkiecie. Gracze Asseco Prokomu popełniali sporo strat i stopniowo tracili kontakt z rywalem. W pewnym momencie przegrywali już nawet 18 punktami (17:35). Wtedy do akcji wkroczyli Daniel Ewing i Bobby Brown. Dzięki kilku ich udanym akcjom Prokom złapał rytm gry i schodził na przerwę przegrywając 11 punktami (30:41).

Druga połowa zaczęła się od niezwykłego wydarzenia. Otóż gracze Żalgirisu, dzięki świetnej obronie Asseco, nie potrafili zdobyć punktów przez 12 minut i 48 sekund. Nie dotarłem jeszcze do oficjalnych statystyk Euroligi, ale to na pewno jeden z najwybitniejszych wyników w obronie w historii tych rozgrywek.

Zagadkowej indolencji rzutowej gospodarzy wtórowała dobre egzekucja podopiecznych Tomasa Pacesasa, dzięki szybko czemu wrócili oni do gry. Świetnie rozgrywał Mike Wilks

Wtedy jednak odezwała się stała bolączka Prokomu - niewymuszone straty. Prym w tej materii wiódł zwłaszcza Jan-Hendrik Jagla, który świetne akcje przeplatał z fatalnymi błędami. Najpoważniejszy z nich nastąpił przy stanie 47:50. Mistrzowie Polski byli w posiadaniu piłki i mogli nawet doprowadzić do remisu, ale Niemiec postawił nielegalną zasłonę i odgwizdano mu faul w ataku.

Z drugiej strony błyskwicznie rytm złapali gospodarze, zdobywając 7 punktów z rzędu i wydawało się, że jest po meczu.

Nic z tych rzeczy - kolejny zryw uratował Prokom i nieomal doprowadził do wygranego meczu. Wspaniałą akcją przy stanie 59:58 popisał się Ratko Varda, który ściął do kosza i dał gościom prowadzenie 61:58.

Wtedy to dał o sobie znać Tomas Delininkaitis, który trafił nieprawdopodobną trójkę i doprowadził do dogrywki.

W niej Prokom znów grał zbyt indywidualnie i opierał akcje głównie na kozłowaniu Ewinga i Browna. Skrzętnie wykorzystał to Zalgiris, w barwach którego brylował Martynas Pocius. Ostatecznie gospodarze wygrali 74:68.

To już trzecia porażka Asseco w tegorocznej edycji Euroligi.

Żalgiris Kowno - Asseco Prokom Gdynia 74:68 (27:14, 14:16, 5:17, 15:14, d. 13:7)

Żalgiris - Pocius 18, Delininkaitis 16, Begić 11, Jankunas 9 (+ 9 zbiórek), Milaknis 5, Collins 5, Kalnietis 3, Klimavicius 3, Salenga 2, Watson 2

Asseco Prokom - Ewing 14, Varda 12, Wilks 11, Giddens 11, Brown 9, Jagla 6, Videnov 5

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp