Hawks wygrywają w Cleveland - świetny mecz Hicksona
Dodano: 3 listopada 2010 10:24
Autor: Cezary Szwarc, Informacja własna
Zdjęcie: Obraz własny
Niespodzianki nie było... Cleveland Cavaliers, którzy nie byli faworytami w pojedynku z niezwyciężonymi jak do tej pory Hawks, przegrali 88-100.
Za największą przyczynę porażki można uznać niesamowity początek spotkania w wykonaniu gości. Hawks po pierwszej odsłonie wygrywali 40-27, a za tak wysokim prowadzeniem stało głównie trafianie aż 71.2% rzutów z gry.
Pocieszeniem dla kibiców Cavs może być występ JJ'a Hicksona, który zaliczył swój najlepszy punktowo mecz w karierze. JJ zapisał na swoim koncie 31 punktów, trafiając 11 ze swoich 17 prób rzutowych. Warto wspomnieć, że utalentowanego skrzydłowego "Kawalerzystów" przez większość spotkania bronił Josh Smith - jeden z głównych kandydatów do nagrody najlepszego defensora ligi. W połowie pierwszej kwarty po raz pierwszy w tym sezonie na parkiet wyszedł Mo Williams. Swój kolejny sezon jako Kawalerzysta rozpoczął od popularnego "floatera", czyli rzutu lobem nad obrońcami, od którego powstał nawet jeden z przydomków Williamsa - "Mo-Flo". Williams zaliczył niezłe, jak na powrót po kontuzji i ograniczoną ilość minut: 12 punktów, 2 zbiórki i 2 asysty.Niestety nie udało mu się w żaden sposób powstrzymać rozpędzonych Hawks, którzy po pierwszej połowie prowadzili 59-47. Drugą połowę gospodarze rozpoczęli od szybkich 4 punktów, które zmniejszyły prowadzenie zespołu Larry'ego Drew do 8 punktów. Jeszcze lepiej wyszła im druga część, trzeciej kwarty, w której w końcu zaczęli grac "swoje" w ataku, a momentami po drugiej stronie boiska potrafili nawet zmusić do błędu rywali z Atlanty. Na koniec jeszcze trójkę dorzucił Williams i wynik widniejący na tablicy wyników przed ostatnią "ćwiartką" spotkania wynosił 74-73 dla "Jastrzębi". Ostatnią odsłonę otworzył Daniel Gibson, który po szybkim wjeździe pod kosz wyprowadził swoją drużynę na pierwsze, jednopunktowe prowadzenie od pierwszej kwarty. Popularny "Boobie" rozegrał jednak słabszy mecz notując zaledwie 6 punktów, 7 zbiórek i 2 asysty, nie trafiając przy tym żadnej ze swoich 5 prób zza łuku. Do momentu kiedy na zegarze widniało 3.30 min do końca spotkania Cavaliers trzymali się blisko Hawks, jednak wtedy swój tryb lidera włączył Joe Johnson. J.J. rozdał kilka kluczowych podań w najważniejszym momencie meczu i spokojnie kierował grą swojego zespołu, kiedy w ekipie Cavs chaotyczna gra w ataku przynosiła coraz to gorsze rezultaty. Najlepszym strzelcem w teamie gości był Marvin Williams, który do swych 22 punktów dorzucił jeszcze 4 zbiórki i 2 asysty. Johnson zaliczył wszechstronne 15 oczek 6 zbiórek i 9 asyst, prowadząc Hawks w zaciętej końcówce do zwycięstwa 100-88.