Spurs pokonują Clippers - niesamowite akcje Erica Gordona!

Dodano: 2 listopada 2010 13:27
Spurs pokonują Clippers - niesamowite akcje Erica Gordona!
Cezary Szwarc, Informacja własna
Obraz własny

San Antonio Spurs po raz kolejny nie dali szans drużynie z Los Angeles pokonując ją 17-ty raz z rzędu. Tym razem spotkanie zakończyło się wynikiem 97-88 dla przyjezdnych z Teksasu, którzy doprowadzili tym samym do czwartej z rzędu porażki Clippers w tym sezonie.

Prawie całe spotkanie kontrolowali goście, którzy jedynie na początku pierwszej kwarty mogli nieco obawiać się o losy spotkania. Najbardziej przestraszeni mogli być jednak podkoszowi „Ostróg”, którymi nad głowami, w 7 minucie spotkania przeleciał Eric Gordon, który dosłownie sekundę wcześniej minął Manu Ginobili’ego o mało nie łamiąc mu kostek jednym zwodem. W tym momencie przewaga gospodarzy wzrosła do 16-11, jednak zespół coacha Popovicha grał nadal swoje, co poskutkowała wyjściem na remis 26-26 po pierwszych dwunastu minutach rozgrywki. W drugiej odsłonie spotkania koszykarze z San Antonio kontrolowali już wynik, stale utrzymując bezpieczne prowadzenie i nie przejmując się kolejnymi „podniebnymi” ewolucjami rozgrywającego z miasta aniołów. W drużynie zwycięzców najlepiej spisywał się Tony Parker, który zapisał się w statystykach 19 punktami, 9 asystami i 3 przechwytami. W zespole Vinny’ego Del Negro najskuteczniejszy na parkiecie był Gordon, który zapisał na swoim koncie 23 punkty, 11 asyst i 4 zbiórki. Kolejne bardzo dobre zawody rozegrał też zmierzający po tytuł najlepszego pierwszoroczniaka sezonu - Blake Griffin. Atletyczny skrzydłowy Clippers zaliczył 17 oczek i 8 zbiórek. Oglądając mecz miało się jednak wrażenie, że jego statystyki mogłyby być o wiele wyższe, gdyby nie zaufanie kolegów z drużyny - a właściwie jego brak… Trudno bowiem zapomnieć trzecią kwartę, kiedy do Blake’a skierowane zostało tylko jedno podanie, przez ponad 5 minut. Nie można jednak zarzucić rookie’mu, żeby nie walczył o pozycję pod koszem, albo że nie był wystarczająco aktywny, bo tego akurat nie można mu odmówić. Griffin gra bowiem z wielkim poświęcenie, czego dowodem może być rozcięcie na ustach, którego nabawił się… walcząc pod koszem. Po prostu koledzy z drużyny nie ufają jeszcze zawodnikowi, na którym już za kilka lat może opierać się ta drużyna. Do końca spotkania Spurs utrzymali spokojnie swoje prowadzenie, grając równo w ataku i stale wywierając presję w obronie. Dzięki temu wywieźli z Kalifornii zwycięstwo 97-88. Poniżej przedstawiamy skrót meczu: 
Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp