Dudley i Conley przedłużyli swoje kontrakty
W perspektywie zblizającego się lockoutu żadne decyzje managerów nie są proste. Tym bardziej do łatwych nie należy podpisywanie z zawodnikami długoletnich kontraktów opiewających na ogromne sumy.
Dlatego przyjrzyjmy się dokładnie dwóm podpisom złożonym wczoraj przez koszykarzy ligi.
Phoenix Suns dali Jaredowi Dudley 5-letnią umowę, za którą skrzydłowy zainkasuje 22,5 mln $. To duże pieniądze.
Klimat do zrobienia tego stanowił duże wyzwanie. Nie wiadomo, jakie będą reguły CBA. Był to naprawdę kawał cięzkiej pracy, kompromisów i dobrej woli, by dopiąć to na ostatni guzik. Mamy wielką wiarę w Jareda jako zawodnika i człowieka - mówił Lon Babby, odpowiedzialny w klubie z Arizony za kontrakty.
Dużo większym zaskoczeniem jest decyzja Chrisa Wallace'a, GM-a Memphis Grizzlies. Latem było niemal pewne, że nie będzie chciał przedłużyć umowy Mike'a Conley'a, by zmusić go do gry w tzw. "contract year", czyli ostatnim roku umowy. Zawodnicy najczęściej grają w nim dużo bardziej zmobilizowani.
Tymczasem, jak raportuje Chriss Broussard z ESPN, tuż przed upływem czasu na przedłużanie kontraktów, zawodnik i klub doszli do porozumienia i dzięki temu rozgrywający z Ohio State ma na stole nowiutką umowę.
Zarobi dzięki niej 45 mln $.
Nie, to nie żart. Memphis naprawdę muszą mieć ogromne zaufanie do Conley'a, skoro dają mu tak ogromne pieniądze w tych ciężkich czasach. To nie pierwsza kontrowersyjna decyzja finansowa zespołu z miasta Elvisa. Latem przedłużono kontrakt z Rudy Gay'em za, bagatela, 82 mln $.
Obaj ci gracze będą teraz stanowili trzon Grizzlies przez kilka najbliższych lat.