Dziś derby Florydy - zapowiedź
Dodano: 29 października 2010 19:52
Autor: Bartłomiej Berbeć, Informacja własna
Zdjęcie: Obraz własny
Po raz drugi w ciągu czterech dni Miami Heat stają pod wielką presją. O ile Philadelphia 76ers są raczej zespołem z dołu tabeli, o tyle Boston Celtics i Orlando Magic to ich bezpośredni rywale o Mistrzostwo NBA.
Trzeba też powiedzieć, że spotkania z głównymi przeciwnikami na samym początku nie są zbyt fortunne dla świeżo uformowanego zespołu, jakim jest drużyna Erica Spoelstry. Brak zgrania, zaufania dla własnych umiejętności i niewielka ilość wyćwiczonych zagrywek aż raziła w oczy w spotkaniu z Bostonem.
Po drugiej stronie księżyca są natomiast zarówno Magic, jak i Celtics. Trzon tych zespołów od trzech sezonów stanowią w większości ci sami zawodnicy, a dodatki do składów (Carter, Shaq) bez problemu aklimatyzowały się w klubach szybko adaptując sobie styl i system gry. Heat wyglądają przy nich jak zbieranina debiutantów. Pierwsza szansa na zmianę tego negatywnego wizerunku już dziś w nocy, o 2 czasu polskiego. Przyjrzmy się nieco bliżej parom, którym przyjdzie ze sobą rywalizować. Pod koszami Joela Anthony i Chrisa Bosha czeka trudne zadanie - zatrzymać dominującego Dwighta Howarda. "Superman" nie robi niczego specjalnego, czego nie znalibyśmy wcześniej - przebija się pod kosz, uruchamia nieźle dopracowane półhaki, zbiera i blokuje. W obecnej formie powinien jednak pojedyńczo zmieść duet Bosh-Anthony z parkietu. O ile Kanadyjczyk blokuje swoje w dotychczasowych meczach, to "CB4" na razie w ogóle nie istnieje. Jego średnie po dwóch meczach to 11,5 punktu oraz 7,5 zbiórki. Będzie mu jeszcze trudniej biorąc pod uwagę fakt, że Rashard Lewis jest typem wysokiego skrzydłowego wychodzącego na obwód i ścinajacego pod kosz. Jest zdecydowanie bardziej ruchliwy i szybszy od Bosha. Teksańczyka czeka więc trudna przeprawa w obronie i uganianie się za "Shardem", podczas gdy duet Anthony-Zydrunas Ilgauskas będzie starał sie ograniczyć Howard i Gortata. Polscy kibice nie powinni spodziewać się jednak wielkiego meczu Marcina. We wszystkich dotychczasowych starciach z Litwinem spisywał się poniżej przeciętniej, by nie powiedzieć miernie. Dzisiaj jego zadaniem będzie raczej próba odcięcia wejść podkoszowych nie tyle Wade'a i Jamesa co Stackhouse'a i opieka Litwinem. Na pozycji rozgrywającego Carlosa Arroyo po raz kolejny czeka trudne zadanie. Rajon Rondo ogrywał go w meczu inauguracyjnym jak chciał i to właśnie on był architektem zwycięstwa "Celtów". Portorykańczyk nie błyszczy w obronie przeciwko tak szybkim graczom. Jameer Nelson to jednak inny typ poing-guarda. Owszem, prowadzi grę, ale to strzelec. Grozi rzutem z dystansu. Arroyo będzie więc musiał bronić go jeszcze bliżej niż Rondo, a to oznacza spore kłopoty z tyłu dla Heat. Anthony i Ilgauskas będą musieli dużo pomagać, co jednocześnie otworzy miejsce na dystansie Carterowi, Pietrusowi czy Richardsonowi. Jeżeli chodzi o pozycje 2 i 3 to przewagę mają tu gospodarze. LeBron i Dwyane będą oczkiem w głowie całej obrony Magic, a zwłaszcza Vince'a Cartera i Mickaela Pietrusa. Obaj gracze nie nie mieli wczoraj zbyt wiele roboty, chociaż trzeba przyznać, że Cartier Martin rzucił przeciw nim 17 punktów. Wade i James są lepsi od Cartiera Martina. Należy też pamiętać, że dla Magic będzie to "back-to-back", w dodatku na nieswoim terytorium. Poziom emocji na początku spotkania będzie na pewno bardzo duży. To oficjalny debiut "Wielkiej Trójki" przed własną publicznością. Do tego rywalem przecież z rezydujący na tym samym półwyspie klub. Kibice w AAA od pierwszego gwizdka powinni być bardzo głośni i pełnić rolę "6th mana" Heat. Dlatego możliwym scenariuszem jest szybkie odskoczenie gospodarzy prowadzonych przez Jamesa i Wade'a. Jeżeli jednak Orlando powstrzyma pierwszy napór "Żaru", czas będzie działał na ich korzyść i to oni będą faworytami do wygrania tego spotkania. Na koniec ciekawa statystyka - LeBron James notuje jak na razie 8,5 strat na mecz. Więcej niż asyst, bloków i przechwytów razem wziętych..."Zetniemy im dziś głowy" - bojowo zapowiada Dwight Howard. Jeżeli zazwyczaj spokojny i grzeczny DH12 wypowiada takie słowa, to chyba oznacza, że warto zostać dzisiaj przynajmniej do 2 w nocy...