NBA ruszy dziś w nocy

Dodano: 26 października 2010 08:44
NBA ruszy dziś w nocy
Bartłomiej Berbeć, Informacja własna
WikiMedia

Już dziś rusza kolejny sezon NBA. Na otwarcie od razu prawdziwa bomba - starcie Miami Heat i Boston Celtics, na które pewnie każdy z Was już ostrzy sobie zęby.

Zanim jednak rzucimy się w wir sezonu, który David Stern zapowiada jako najwspanialszy w historii, podsumujmy sobie krótko letnie wydarzenia i uwypuklijmy rzeczy, którym warto przyglądać się szczególnie w tym istnym oceanie wydarzeń, na który wypływamy jako obserwatorzy NBA.

Po pierwsze - a jakże - Miami Heat.

Możemy o nich myśleć co chcemy. Fakty są takie, że to oni są głównymi faworytami do Mistrzostwa NBA i będą niczym walec dla słabszych rywali w sezonie zasadniczym. LeBron James, Dwyane Wade i Chris Bosh w jednym zespole to niemal nieograniczona w ofensywie siła. Do tego cała masa znakomitych role-players, czyli graczy zadaniowych, wypełniających swoje role na parkiecie. Zydrunas Ilgauskas, Eddie House, Jerry Stackhouse czy Juwan Howard to naprawdę klasowi pomocnicy. Różne wymagania stawiane są Miami - jedni chcą kilku Mistrzostw, Jeff Van Gundy mówi o pobiciu rekordu Chicago Bulls (72 wygrane w sezonie). Pewne jest jedno - Heat będą najbardziej ekscytującą drużyną tego sezonu i przyciągać spojrzenia wszystkich - od sympatyków, po tych, którzy życzą im jak najgorzej.

Ostatnia wachta "Zena"?

"To będzie moja ostatnia wachta. Miejmy nadzieję, że wspaniała" - tymi słowami Phil Jackson jednoznacznie dał do zrozumienia, że wygrywanie Mistrzostw naprawdę męczy i marzy już tylko o spokojnej emeryturze. Jest jednak urodzonym zwycięscą i gdy wygrywał pierścienie jako trener - zawsze robił to trzy razy z rzędu. Gdyby ta logika historii została zachowana, Mistrzami NBA Anno Domini 2011 byliby LA Lakers...Steve Blake, Matt Barnes i Theo Ratliff będą starali się w tym pomóc.

Boston wciąż się nie poddaje

Dwunastu minut zabrakło "Celtom" do Mistrzostwa w czerwcu tego roku. Choć wszyscy skazywali ich na porażkę i wytykali im wiek - oni niemalże dokonali niemożliwego. Teraz są jeszcze silniejsi - jest Shaq, jest Jermaine O'Neal, jest Delonte West i znów masa nadziei, a przede wszystkim wybuchowa mieszanka charakterów. Póki co Bostończycy bawią się na obozie doskonale, ale pierwszy wielki test tej machiny już dziś. Czy "Wielką Trójkę" stać na jeszcze jeden, ostatni bieg po upragnione pierścienie?

Durant superstar

To był jego rok. Został królem strzelców NBA, a potem MVP Mistrzostw Świata w Turcji. Po tym, jak LeBron James nadszarpnął swoją nienaganną reputację, to KD może stać się ulubieńcem mediów i kibiców na całym świecie. To nie wszystko - jego drużyna zapowiada się przed sezonem bardzo, ale to bardzo obiecująco i może sprawić wielką niespodziankę. Jeżeli Durant poprowadzi Oklahoma City Thunder do Finałów NBA, może stać się najpopularniejszym koszykarzem i największym idolem współczesnej ligi. Ja tylko przypominam, że on ma 22 lata...

Nowe przepisy

Dla tych, którzy jeszcze nie słyszeli - włodarze NBA wprowadzili szereg bardzo kontrowersyjnych przepisów dotyczących zwłaszcza przewinień technicznych. Zbyt długo dyskutujesz - dach. Machnąłeś ręką po gwizdku - dach. Tak to w skrócie będzie wyglądało. David Stern kontynuuje politykę ugrzeczniania ligi i robienia z graczy robotów bez emocji, które tak bardzo kochają kibice. "Te przepisy zrobią z sędziów gwiazdy" - grzmi Shaquille O'Neal. Na pewno trochę przesadza, ale miejmy nadzieję, że przez dodatkowe techniki i rzuty wolne mecze nie przedłużą się do trzech godzin.

Lokaut w tle

Choć wszyscy ekscytujemy się tym, co zaczyna się już dziś, wielu graczy, a także właścicieli klubów myśli już o tym, co będzie za rok. Widmo lokautu zawisło nad ligą bardzo poważnie. Jak na razie przełomu na linii negocjacji nie widać. David Stern wspomina o możliwych obniżkach płac aż o 1/3...czy to w ogóle możliwe? Na pewno będziemy się bacznie przyglądać rozmowom, bo lokaut nikt z nas przecież nie chce...

Powrót do lat świetności?

Chicago Bulls i New York Knicks - te dwie drużyny, za sprawą odpowiednio Amar'e Stoudemire'a i Carlosa Boozera poczyniły tego lata ogromny krok naprzód. Choć wszyscy mówią o Miami, Bostonie czy LA, za ich plecami będzie się toczyła niezwykle zacięta walka o wejście do ścisłej czołówki. Kibice tych dwóch wielkich klubów z ogromnych metropolii już zacierają ręce.

Bohaterowie drugiego planu

Każdy sezon kreuje swoich bohaterów - tych pozytywnych, jak i negatywnych. A to któraś ze słabszych drużyn staje się potęgą, a to faworyt zawodzi od początku. Niestety nie mamy szklanych kul i nie spojrzymy dziś w przyszłość, bo pięknem tego sportu jest nieprzewidywalność.

Niech każdy z nas znajdzie więc kogoś, kto czymś go zaskoczy, ma swojego cichego faworyta lub sprzyja wielkim teamom. John Wall, Blake Griffin, a może po prostu Kobe?

Let's play basketball!

Życzę nam wszystkim, fanom NBA, wielu emocji, wspaniałych Finałów i spełnienia przepowiedni Sterna o "najwspanialszym sezonie w historii". Ja nie mam nic przeciwko. A Wy?

Zagrajmy w kosza!

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp