Trefl pewnie wygrywa z Polpharmą
W dniu wczorajszym odbył się rewanż za walkę w poprzednim sezonie o brązowy medal, między drużynami Trefla Sopot oraz Polpharmą Starogard Gdański. Zespół gości swoje dwa pierwsze mecze przegrał, natomiast podopieczni Karlisa Muiznieksa po wygranym pierwszym meczu zanotowali wpadkę w Kołobrzegu z miejscowa Kotwicą.
Mecz rozpoczął się od celnych rzutów z dystansu Pawła Kikowskiego oraz Karola Szpyrki. Bardzo dobre wejścia pod kosz Giedriusa Gustasa oraz skuteczność Marcina Stefańskiego wyprowadziły Trefl na prowadzenie (16:12) po sześciu minutach. Polpharmę w grze utrzymywały celne rzuty z dystansu Deonta Vaughna oraz nowo pozyskanego Roberta Skibniewskiego. Ostatecznie wynik po pierwszej części spotkania to (24:21) dla gospodarzy.
Druga kwarta rozpoczęła się dość pechowo dla gospodarzy, ponieważ po raz trzeci faulował Paweł Kikowski , którego trener musiał posadzić na ławce rezerwowych. Dzięki dobremu rozgrywaniu piłki przez Roberta Skibniewskiego ’Polfa’ dogoniła Trefl i po 13 minutach spotkania na tablicy świetlnej widniał remis po 28. Przez kolejne minuty spotkania żadna z drużyn nie mogła wyjść na bezpieczne prowadzenie. Ostatecznie pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 47:40 po celnym rzucie z półdystansu Lawrence Kinnarda równo z końcową syreną.
Druga połowa rozpoczęła się od nieskutecznych akcji z obu stron, przez cztery minuty obie drużyny łącznie zdobyły zaledwie sześć punktów. Po tym przestoju ‘żółto-czarni’ za sprawą Michała Hlebowickiego oraz Adama Waczyńskiego, którzy trafili po jednym celnym rzucie zza łuku powiększył przewagę do 55:46. Ostatecznie kwarta zakończyła się pewnym prowadzeniem gospodarzy 63:52.Czwarta kwarta to już kontrolowana gra zawodników z Sopotu, którzy nie pozwolili zbliżyć się rywalowi na odległość mniejszą niż 8 pkt. W tej części spotkania przede wszystkim imponował Marcin Stefański, który zbierał piłkę za piłką na tablicy atakowanej. Dzięki skutecznej grze Lawrence Kinnarda zespół z Trójmiasta objął już czternasto punktowe prowadzenie w tym meczu (71:57) na pięć minut przed zakończeniem spotkania. Kolejne minuty to spokojne wyprowadzanie akcji przez drużynę Karlisa Muiznieksa, oraz nieskuteczne zmniejszanie strat przez Kociewskie Diabły. Ostatecznie mecz zakończył się pewną wygraną zawodników Trefla Sopot (91:65).
Po meczu powiedzieli:
Paweł Turkiewicz: "Gratuluję gospodarzą zwycięstwa szkoda, że tak to się skończyło. Po trzeciej kwarcie byliśmy jeszcze w grze, kiedy było tylko -8 punktów przewagi Trefla. Na początku czwartej kwarty popełniliśmy dwie niefortunne akcje oraz brak konsekwencji przez nasz zespół spowodowało naszą przegraną. Natomiast w końcówce Trefl miał otwarte pozycje z których trafiał."
Marcin Dutkiewicz: "Ja również gratuluje drużynie Trefla Sopot tej wygranej. Gołym okiem widać patrząc na statystyki, że nie było zbyt dużej przewagi jednej z drużyn. Drużyna gospodarzy zagrała konsekwentnie, z zimną głową, a przede wszystkim zespołowo."
Karlis Muzinieks: "Wygraliśmy mecz różnicą 26 punktów, ale proszę mi wierzyć to nie było łatwe spotkanie. Polpharma to bardzo trudny przeciwnik, z którym w przygotowaniach do sezonu przegraliśmy dwa razy, oni grają naprawdę bardzo twardo. Chce podziękować moim zawodnikom, ponieważ mieliśmy w rotacji tylko ośmiu zawodników, gdyż Filip Dylewicz jest kontuzjowany. Wszyscy gracze, którzy wyszli dziś na parkiet grali twardo, wypełnili moje założenia przed meczowe, za które chciałem im podziękować. Ważne jest również, że dziś w końcu zaczęliśmy trafiać za trzy z czystych pozycji."
Paweł Kikowski: "Polpharma nie jest łatwą drużyną do gry jak powiedział trener. Wynik nie odzwierciedla tego co działo się na boisku, naprawdę dużo serca zostawiliśmy na parkiecie, musieliśmy walczyć o każdą piłkę."