SEZON NBA 2010/11 - Zapowiedzi - Portland TrailBlazers

Dodano: 21 października 2010 09:23
SEZON NBA 2010/11 - Zapowiedzi - Portland TrailBlazers
Bartłomiej Berbeć, Informacja własna
Obraz własny

O klubie z Portland w stanie Oregon było tego lata bardzo głośno. Niestety, nie z powodu spektakularnych transferów czy świetnej formy Grega Odena. Najczęstsze doniesienia dotyczyły konfliktu z Rudy Fernandezem, który z czasem urósł do rozmiarów mdłej epopei.

Z rozczarowaniem przychodziło mi czytanie o podobnym zachowaniu zawodowego sportowca, bez względu na dyscyplinę, kraj pochodzenia czy języki, jakimi włada. Gdzie Pański profesjonalizm, Panie Fernandez? Cała ta sprawa zakończyła się, moim zdaniem, kuriozalnie. Rich Cho i Nate McMillan postanowili zatrzymać Hiszpana na siłę i dopięli swego. Jeszcze dziwniejsze jest to, że Rudy wygląda naprawdę nieźle w meczach przedsezonowych. Możemy się jednak domyślać, że nie będzie już jednym z ulubieńców fanów z Rose Garden.

Co do centra wymienionego w pierwszym akapicie - powoli wraca do zdrowia i kiwa palcem na tych, którzy określają jego wybór w Drafcie jako błąd. Z przyjemnością zobaczyłbym Odena w pełni formy, bez obawy o pękające kolano.

Co wydarzyło się poza tym? Kosmetyczne zmiany. Marrtella Webstera wymieniono na Ryana Gomesa, którego wkrótce zwolniono. Nie ma już GM'a Kevina Pritcharda, jest Rich Cho. Przedłużono kontrakty z Marcusem Camby i Patrickiem Millsem. Przyszedł Wes Matthews. Tyle.

Prognoza

Bardzo mnie ciekawi, co pokażą w tym roku Blazers. Ich ekipa jest ciekawa oraz zgrana. Łyżką dziegciu jest na pewno postępowanie Fernandeza, ale koniec końców i on może być ważnym elementem układanki. Brandon Roy zapowiada, że chce mieć więcej piłki w rękach. Dla Blazers będzie to rok przełomu - albo zrobią kolejny krok w przód ku czołówce Konferencji Zachodniej (tej ścisłej, bo do tej szeroko pojętej już dawno należą), albo nie czeka ich żaden progres i za rok zajdą w klubie spore zmiany. Z sympatii do Portland prognozuję im udział w Play-Offs i rychłe odpadnięcie, ale w tym przypadku jest możliwy naprawdę każdy scenariusz - od Finału Konferencji po braku awansu do PO.

Rotacja

Flagowa pierwsza piątka jest oczywiście tylko w przypadku pełni zdrowia Grega Odena. Niestety, wciąż kontuzjowany jest też drugi center, Joel Przyzbilla, więc pozycja środkowego na początku sezonu będzie w Portland mocno kulała, a startował będzie Marcus Camby. Na środku może też grać Aldrige, niczego mu nie brakuje. Na obwodzie Andre Miller i Brandon Roy, z coraz większą rolą tego drugiego w kreowaniu gry 1-na-1. Ma zadatki na bycie kimś podobnym do Paula Pierce'a. Bardzo mi go przypomina. Miller to klasyczny rozgrywający. Na skrzydłach powinni grać coraz lepszy Nicolas Batum, z kolei kopia Shawna Mariona z czasów Phoenix - długie ramiona, atletyczność; oraz LaMarcus Aldrige, znany już dobrze podkoszowy z niezłą grą na półdystansie i dobry zbierający. Największą siłą z ławki powinien być mimo wszystko Rudy Fernandez. W Hiszpanii grał na MŚ nawet na "czwórce", w Portland trener wybiera dla niego jednak pozycję numer dwa.

Jarryd Bayless to wsparcie dla Andre Millera na rozegraniu, natomiast Dante Cunningham, który będzie chciał podtrzymać pozytywne wrażenie z sezonu debiutanckiego, będzie zmiennikiem Aldrige'a na "czwórce". Po powrocie do pełni zdrowia do rywalizacji z nim na pewno włączy się Jeff Pendergraph.

Na trójce może występować debiutant, Luke Babbit. Konkurencję Fernandezowi zrobi natomiast Wesley Matthews - bardziej ułożony, dobry strzelec, poprzednio Utah Jazz.

PG - Miller / Bayless / MillsSG - Roy / Fernandez / MattewsSF - Batum / Babbitt / FernandezPF - Aldrige / Pendergraphe / CunninghamC - Camby / Oden / Przybilla

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp