Harlem Globetrotters w Polsce

Dodano: 20 października 2010 20:05
Harlem Globetrotters w Polsce
Szymon Pawełek, Informacja własna
MediaWiki

Harlem Globetrotters po raz kolejny w PolscePatrząc na wypełnioną może w 60 porcentach halę Torwar w Warszawie, zastanawiałem się czy potrzebnie, czy stolica i  Polska chcą ponownie pokochać koszykówkę?

I tak, i nie...Świetnie zorganizowane show, pełne gagów, ekwilibrystycznych umiejętności  i ogólnego "luzu" tak typowego dla amerykańskich czarnoskórych zawodników. Widać było, że gracze ci pokazując po raz kolejny ten sam, lub podobny show bawiąc tak samo znakomicie, nie ważne jaką ilości widzów. I z drugiej strony, brak zainteresowania mediów(poza sportowymi).

 Ciężko było na ulicach Warszawy znaleźć choćby plakat reklamujący mecz, podobnie z gazetami. Wielu z moich znajomych, którzy chętnie zobaczyliby tych "czarodziejów" koszykówki zza oceanu dowiadywało się o meczu na dzień przed nim, w dodatku ode mnie. Zawiódł też brak relacji w TV. Nie wiem z czego to wynika, być może z niezgadzania się na transmisje zawodników HG, dlatego brak mi tu jednoznacznej oceny. Takiej rangi wydarzenie powinno mieć jednak chociaż jedną relację na żywo.Zaskoczyła- pozytywnie, mnie bardzo duża ilość dzieci na meczu, być może pomogła wprowadzona dopiero w ostatnim dniu promocja- dzieci do lat 5 wchodzą za darmo. Plan organizacyjny, czy łapanie w ostatnim momencie dodatkowych widzów? Ciężko powiedzieć. Całe szczęście, że się udało.Ich liczba pozwala z nadzieją popatrzeć w przyszłość. Kto wie może na trybunach Torwaru zasiadali przyszli reprezentanci lub reprezentantki narodowe, którzy swoją przygodę z koszykówką, rozpoczną właśnie po tym meczu?"Dzieciom bardzo się podobało tak jak i mi, nie żałuję wydanych pieniędzy ani trochę, udało się nam nawet złapać frotkę jednego z zawodników rzuconą w trybuny"- powiedział mi jeden z widzów przed halą, który przyszedł na mecz z dwójką kilkuletnich dzieci. Myślę, że odczucia takie towarzyszyły większości obecnych na meczu, bo koszykarze HG zaprezentowali świetne, familijne show.Słyszałem narzekania, że to nie Ci sami Harlem co kiedyś. Nie grają już ze "zwykłymi" drużynami, tylko z podstawioną, a wszystko jest starannie wyreżyserowane. Prawda, ale czasy się zmieniły tak samo jak koszykówka i ludzie. W ten sposób drugi amerykański towar eksportowy koszykówki po NBA dostosował się do nowej publiczności- rodzin.Big Easy Lofton showman/zawodnik grupy, zapraszając na parkiet coraz to innych widzów bawił publiczność tak samo dobrze. Nie ważne czy tańcząc z młodą kobietą na parkiecie, czy grając w drużynie z kilkuletnim chłopczykiem cały czas z uśmiechem dziecka na twarzy doprowadzał do gromkich braw czy wybuchów śmiechu. Takiego właśnie podejścia trzeba Polskiej koszykówce, pokazania, że to wcale nie taka nudna bieganina dziesięciu ludzi za piłką- bez emocji. Bo tak w naszym kraju  jest postrzegana. Wydarzenia, takie jak to tournee pomagają szerzyć wśród najmłodszych zainteresowanie basketem i myślę, że podziałają na ich wyobraźnię. Szkoda, że po raz kolejny nie z inicjatywy PZkosz lecz samych zawodników Harlem Globetrotters, którzy pokazali kawałek naprawdę solidnej koszykówki dla całej rodziny. Ich hasło "Our greatest trick is bringing families together" oddaje w 100 % ideę tej drużyny. Oby w innych halach nie przespano tej okazji tak jak, częściowo, w Warszawie.

Wyrażone tu zdanie jest subiektywną oceną autora. Nie zgadzasz się ? Napisz w komentarzu. 

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp