Olympiacos pokonuje Real na inaugurację Euroligi!
Dodano: 18 października 2010 22:42
Autor: Maciej Szeniawski, Informacja własna
Zdjęcie: Obraz własny
W meczu rozpoczynającym sezon 2010/2011 rozgrywek Euroligi, Olympiacos Pireus zwyciężył na własnym parkiecie Real Madryt 82:66. Grecką drużynę do wygranej poprowadził tercet Ioannis Borousis – Vassilis Spanoulis – Milos Teodosić. Spotkanie na początku było bardzo wyrównane. Obie ekipy grały punkt za punkt, toteż na tablicy wyników najczęściej widniał remis. W drużynie gospodarzy nieźle spisywał się Ioannis Bourousis, który co rusz wymuszał faule rywali, w konsekwencji czego stawał na linii rzutów wolnych. Po jego dwóch trafieniach z 9 minuty Olympiacos prowadził 17:15. W podobny sposób, tuż przed końcem 1 kwarty, odpowiedział jednak Carlos Suarez, tak więc po 10 minutach był remis – 17:17. Drugą odsłonę lepiej rozpoczął Real, który po udanych akcjach Llulla, Tuckera, Tomica i Reyesa, w 14 minucie odjechał na 9 „oczek” – 19:28. Jednak podopieczni Dusko Ivkovica błyskawicznie odrobili straty. Skuteczne zagrania Nielsena, Spanoulisa, Teodosica oraz niezwykle aktywnego Bourousisa spowodowały, iż w 17 minucie ponownie był remis – 30:30. Co więcej, na przerwę z prowadzeniem (36:35) schodzili właśnie gospodarze. Wszystko za sprawą Bourousisa oraz Spanoulisa, którzy po pierwszej połowie mieli na swoim koncie odpowiednio 12 i 8 punktów. Pierwsze minuty trzeciej kwarty przebiegały pod dyktando Olympiacosu. W 25 minucie, po akcji 2+1 Radoslava Nesterovica, grecki team odskoczył na 9 „oczek” (51:42). Real zdołał się jednak w porę obudzić. Skuteczne zagrania Sergio Llulla spowodowały, iż „Królewscy” tracili do Olympiacosu już tylko 2 punkty (55:53). Podopieczni Dusko Ivkovica nadal jednak grali bardzo mądrze. Co ciekawe, strefę „Królewskich” rozbijali nie rzutami z dystansu, lecz dokładnymi podaniami pod kosz. W polu 3 sekund goście zostawiali bowiem zespołowi z Pireusu bardzo dużo miejsca, co grecka ekipa skrzętnie wykorzystywała i zdobywała kolejne „oczka”. W ostatniej akcji tej części gry „trójkę” równo z syerną trafił Loukas Mavrokefalidis, czym wyprowadził swój zespół na 6-punktowe prowadzenie – 62:56. Finalną część spotkania gospodarze rozpoczęli „runem” 10:0. Swoje pierwsze punkty w tej kwarcie Real, za sprawą Ante Tomica, zdobył dopiero po 4 minutach. Wówczas był już 72:58 i zwycięstwo coraz bardziej oddalało się od podopiecznych Ettore Messiny. Jednak kolejne trafienie Tomica oraz udana akcja Sergi Vidala pozwoliły gościom z Madrytu zachować nadzieje na wywiezienie z Pireusu korzystnego rezultatu. O czas zmuszony był poprosić trener Ivković. W dobitny sposób powiedział on swoim koszykarzom, iż mają wziąć się za siebie i wrócić do dobrej gry. Słowa serbskiego „coacha” musiały skutecznie podziałać na jego podwładnych, bowiem prowadzenie Olympiacosu szybko sięgnęło ponownie kilkunastu punktów. Na 2 minuty przed końcem było już 77:62. Nadal trafiali Spanoulis i Borousis, zaś w ekipie gości seryjnie pudłował Tomić (4/11 - 36%). Strasznie zawodził także Sergio Rodriguez, który grał na fatalnej skuteczności (3/14 – 21%) i zaliczał masę nieudanych zagrań (2 straty i zaledwie 1 asysta). W obliczy ich słabej postawy, Olympiacos kontrolował w końcówcę przebieg gry i ostatecznie tryumfował różnicą 16 „oczek” – 82:66. Olympiacos Pireus – Real Madryt 82:66 (17:17, 19:18; 26:21, 20:10) Olympiacos: Spanoulis 16 (7as), Bourousis 16 (7zb), Teodosić 15 (7as), Nesterović 11 (7zb), Mavrokefalidis 9, Papaloukas 4 (4as), Nielsen 4, Keselj 3, Lucas 2, Papanikolaou 2, ErcegReal: Llull 18 (3as), Suarez 12 (5zb), Tomić 10 (6zb), Reyes 9 (5zb), Rodriguez 6, Tucker 5, Fischer 4, Vidal 2, Garbajosa, Velicković