SEZON NBA 2010/11 - Zapowiedzi - Houston Rockets
Choć poprzedniego sezonu Houston Rockets na pewno nie zaliczą do udanych, to przecież wcale nie mieli się czego wstydzić. Chociaż nie awansowali do Play-Offs , nie byli jednak w ogonie ligi, w dodatku ich największa, dosłownie, gwiazda straciła z powodu kontuzji cały sezon. Moim zdaniem kibice teksańskiej ekipy ze sporym optymizmem powinni patrzeć w przyszłość.
Najważniejszą informacją, jaka dobiegła do nas tego lata z obozu "Rakiet" jest fakt, że Yao Ming nie kończy kariery. Pojawiły się przecież obawy, że uraz stopy chińskiego giganta może przedwcześnie wysłać go na emeryturę. Na szczęście okazało się to tylko chwilowym niepokojem - Yao wrócił do gry. Choć jest jeszcze bardzo daleko od optymalnej formy, wola powrotu do gry tego środkowego powinna napawać optymizmem.
Jak już wcześniej wspomniałem - Rockets wcale nie mieli słabej drużyny i jedyne, czego potrzebowali, to drobne wzmocnienia na niektórych pozycjach oraz wyjaśnienie sytuacji niskich skrzydłowych. Oba cele bez zarzutu zrealizowało kierownictwo Rockets z Darylem Morey'em na czele. Trevor Ariza został oddany w wymianie obejmującej cztery drużyny, a w zamian pozyskano strzelca Courtney'a Lee. Pozbyto się też Davida Andersena, a podpisano kontrakt z Bradem Millerem, który zna trenera Ricka Adelmana jeszcze z Sacramento.
Zdecydowano się również na przedłużenie umów z Kylem Lowrym i Luisem Scolą, co na pewno należy zaliczyć do udanych ruchów kadrowych.
Prognoza
Walka o Play-Offs. Jak zwykle Konferencja Zachodnia jest szalenie wyrównana i nie sposób typować w ciemno, ale potencjał kadrowy Rockets jest bardzo duży i nie sposób nie stawiać ich w roli faworytów do awansu, a może nawet objawienia całej ligi. Skład jest komplementarny, ma głębię, wartościowi koszykarze są na wszystkich pozycjach. Poza tym mamy zarówno młodych-gniewnych żądnych sukcesów, rozwijające się gwiazdy, jak i doświadczonych zawodników. Do tego znakomity trener. Ten sezon będzie dla nich udany.
Rotacja
Chociaż skład "Rakiet" jest bardzo wyrównany, to pewną hierarchię można bez trudu zauważyć. Tym samym pierwsza piątka to moim zdaniem Aaron Brooks, Kevin Martin, Shane Battier, Luis Scola i Yao Ming. Z zastrzeżeniem, że ten ostatni w pełni sił. Dopóki Chińczyk do końca się nie wyleczy, nie będzie starterem, a na środku na boisko będzie wybiegał Brad Miller, którego potencjał spokojnie wystarcza do tej roli. Sprowadzenie właśnie tego gracza ograniczy na pewno minuty Argentyńczyka na pozycji centra. Na pewno coraz częściej więcej będzie grał Chase Budinger. Jego statystyki w debiutanckim sezonie w przełożeniu na 36 minut gry są naprawdę imponujące. Spokój za plecami Luisa Scoli zapewni Chuck Hayes, a także Jared Jeffries. Bardzo dużo zależy też od podstawy Courtney'a Lee. Jeżeli nadal będzie się rozwijał i rzucał tak dobrze z dystansu, stanie się ważną częścią zespołu. Kto wie, może nawet zagrozi roli Martina w S5? Z wypowiedzi Kevina można wyczytać między wierszami, że nie jest do końca szczęśliwy ze swojej pozycji w zespole. Za plecami ocierającego się już o poziom all-star Brooksa będzie grał najprawdopodobniej Kyle Lowry. Ta jedenasttka zawodników powinna gwarantować dobrą jakość gry w każdej minucie i dać Play-Offy kibicom z Toyota Center.
PG - Brooks / LowrySG - Martin / Lee / Jermaine TaylorSF - Battier / Budinger / JeffriesPF - Scola / Hayes / Jordan HillC - Ming / Miller