Pełną Parą ....Czyli Historia Koszykówki od A do Ą
Witajcie w sezonie. Właściwie można by rzec że NBA ruszyło, na razie zza oceanu do nas do Europy. Wiemy już że po bezbarwnym rozczarowującym meczu, pierwszego dnia NBA Europe Tour 2010 Mistrzowie NBA (wiadomo kto) Przegrali z Wolves i to wysoko o czym już tutaj pisano. Kobe (6min) i Gasol (5fauli i 4st) zdawali się mówić poczekajcie do maja, względnie kwietnia.
Tyle, że dla kibiców w O2 Arena oglądanie Playoffs w TV to nie to samo (zdecydowanie nie to samo) co na żywo. W meczu oglądaliśmy aż 43 straty, co jest tragedią nawet jak na pokazowy mecz przedsezonowy. Trudno było minęło. Osobiście nie żałuje choć długo się wahałem czy polecieć do Londynu... Ale nie o tym...
Ekspansja NBA do Europy zaczęła się bardzo szybko, pojedynczymi meczami już w latach 70's.W 1978 Bullets wybrali się do Europy by dokładnie 08 września przegrać w Tel Avivie z Maccabi 97-98. Świeżo upieczony Mistz NBA tak, tak Bullets z Elvinem Hayes i Wesem Unsaldem nie dali rady Maccabi i niestety ten mecz odbił sie niechlubnie na historii występów NBA na starym kontynencie. Był pierwszy i od razu była porażka. W latach 80-tych zaczęły sie pamiętne McDonalds's Championship, które z przerwami odbywały się aż do 1999 roku. Pierwszy taki turniej odbył się w Milwaukee i Bucks wygrali ten turniej w roku 1987, a już rok później w Madrycie wygrali Celtics a MVP turnieju został Larry Bird. Generalnie turnieje wygrywały Kluby NBA a tytuły MVP zgarniali tacy gracze jak Magic, Jordan, Drexler czy Barkley. W lipcu 1988 roku Atlanta Hawks wybrali się do Rosji, by zagrać trójmecz z Reprezentacją Związku Radzieckiego która w tym samym roku podczas IO w Seulu wygrała złoto. Mecze były niesamowicie wyrównane. Pierwszy zakończył się wynikiem 85-84 dla Hawks, drugi 110-105 (OT) również dla Hawks i dopiero trzeci mecz w Lenin Sports Palace w Moskwie zakończył się zwycięstwem gospodarzy.
Można by dużo wymieniać.... Ale chciałbym się skupić właśnie na NBA Europe Tour. Początek cóż, nie był obiecujący.5 października 2006 roku do Barcelony przylecieli przybysze z Philadelphi i ku uciesze miejscowych kibiców przegrali tamto spotkanie 99 - 104.
Allen Iverson który był wówczas królem strzelców w NBA ze średnią 33pkt na mecz trafił w tamtym meczu 3 na 12 rzutów i pogrążył się w niebycie. Po stronie Barcelony błyszczał Navarro a z ławki dzielnie wspierał go Lakovic. Kilkukrotnie w tym meczu Marconato i Vazquez upokorzyli wysokich graczy "szóstek". Pomimo porażki mecz jednak stał na wysokim poziomie choć widać było że to mecz przedsezonowy. Wiadomo co C-Webb zrobi żeby się zabawić! Rok później w Maladze, Grizzlies z Gasolem w składzie również "popłynęli" przegrywając z Unicają 102-99. Niechciany w NBA Haislep i Davor Kus zagrali świetne zawody i koledzy w Memphis podzielili los 76-ers z roku 2006. Powiecie czemu piszę tylko o porażkach zespołów z NBA. Bo tych jednak było zdecydowanie mniej, a piszę przede wszystkim dlatego że sam je pamiętam, były ciekawe i stały na dobrym poziomie (w przeciwieństwie do tego w Londynie). Z tych "good game" było jeszcze spotkanie Lakers z Barceloną z 2008 roku. Mecz ten był rozgrywany w Staples Center, a przed własną publicznością Lakers to grać umieją i chcą przede wszystkim. Kiedy wydawało się że będzie to dla graczy z Miasta Aniołów luźna przeprawa na 2 minuty przed końcem do gry poderwali się gracze Barcy, lecz niestety wystarczyło to tylko na zmniejszenie rozmiarów porażki. Choć wynik 108-104 mógłby świadczyć o czymś innym. W tym roku mecze przedsezonowe w NBA zaczęli New Jersey Nets, którzy wygrali z wspomnianym już kilkukrotnie Maccabi aż 108-70.Nets (uwaga na nich w tym sezonie) przeszli przez mecz spacerkiem i nic w tym dziwnego, bo ze wszystkich meczów jakie zespoły NBA rozegrały na "własnym podwórku" przegrali tylko Toronto Raptors w 2005 roku właśnie z Maccabi Tel Aviv, którzy aż 4 krotnie okazywali się być katem dla drużyn NBA.Cóż my czekamy aż goście zza oceany przyjadą do Polski. Co powiedzielibyście na mecz Orlando Magic - Asseco Prokom Gdynia w 2011r. Myśle że miejsc gdzie taki mecz mógłby się odbyć jest u nas kilka . A nie ma się co dziwić że i my chcielibyśmy, choć liznąć koszykarskiego świata NBA. Do Francji, Hiszpanii czy Włoch koszykarsko i "halowo" nam daleko, ale pogdybać zawsze wolno. Czekając na mecz Lakers - Barcelona, który jeszcze przed nami jak i cały sezon NBA, "juppiii", miejmy nadzieje że Lakers (Mistrz NBA) potraktuje poważniej spotkanie z (Mistrzem Euroligi). Podtekstów w tym meczu nie brakuję a i bez jak sądzę Bryanta jest komu grać z Barceloną. Gdyby jednak Kobe zagrał więcej niż w Londynie (w co wątpię) nierówno potraktowałby umiłowaną Katalonie i deszczową Anglię. Czego kibice w Londynie i nie tylko mu nie wybaczą. Koniec końców finały Lakers-Heat (to nie mój typ) dopiero w czerwcu.