Garnett: Zostaw mnie w spokoju...
"Po prostu zostaw mnie w spokoju, niech będzie to mój problem. Nie chcę zajmować się tym w tej chwili. Pozwolę sobie być w tym mrocznym miejscu".
Tymi słowami jeden z liderów Celtics określił to, jak czuł i nadal czuje się po nieudanym dla niego ostatnim finale NBA. Co jeszcze miał do powiedzenia jeden z najlepszych silnych skrzydłowych w historii NBA?
Jak wyglądał czas po siódmym meczu finałowym? Bardzo mrocznie, szczerze mówiąc, w sumie nadal jest mrocznie. "Po prostu zostaw mnie w spokoju, niech będzie to mój problem. Nie chcę zajmować się tym w tej chwili. Pozwolę sobie być w tym mrocznym miejscu. Po prostu tak, ten mecz kręci się w kółko w mojej głowie, starając się uzyskać wytłumaczenie. I nigdzie go nie znalazłem, takie to właśnie ejst. Powiedziałbym, że to dodałeś oliwy do ognia tym zapytaniem...Czujesz się stary w tej lidze?Jestem stary, bo gram już wiele lat w tej lidze. Ale jeśli tylko przychodzi mi rywalizować, kiedy znajduję się już na parkiecie to daję z siebie wszystko i mogę konkurować. Staram się cały czas pracować nad sobą, aby być doskonalić swoje rzemiosło. Mam pasję i serce do gry, a koszykówka jest dla mnie czystą przyjemnością. Kiedy będziesz wiedział, że to już czas na emeryturę?Myślę, że to będzie miało charakter czysto fizyczny. Ja cierpię cały czas przecież. Jestem pasjonatem, każdy kto mnie zna, wie że nieważne, czy gram w gry video, czy opowiadam historię, to robię to z pasją.Jesteś nieśmiały?
Nie wiem czy nieśmiały, nie powiedziałbym tak. Lubię prywatność. Nie mam facebooka, nie mam twittera, lubię być raczej w kręgu rodziny i znajomych. Swoje życie prywatne trzymam w tajemnicy. Jestem trochę z tyłu. Shaq ma osobowość. Jest tak duża, że nie można mu jej odmówić. Ray Allen jest dobrym golfistą, ja się nie udzielam prywatnie. Za to udzielam się na boisku, tam jestem niefrasobliwy. Jesteście gotowi z Paulem Pierce’m i Rayem Allenem na trójkę Miami?Nie wiem co mam powiedzieć. Nie widziałem jak się bawią, nie wiem jaki jest ich styl. Czas pokaże jak będą się zachowywać, gdy komuś stanie się krzywda, gdy nie będzie im szło, jest wiele czynników wpływających na grę. Czasami decydują o tym szczegóły, Moich chłopaków znam już długo, jesteśmy doświadczeni i w odpowiednim momencie trafiliśmy do Bostonu, bo wiedzieliśmy czego chcemy, co będziemy chcieli osiągnąć. Nie chodziło o to, kim jesteśmy z osobna, tylko chcieliśmy wygrywać dla Bostonu.