SEZON NBA 2010/11 - Zapowiedzi - Detroit Pistons

Dodano: 5 października 2010 08:25
SEZON NBA 2010/11 - Zapowiedzi - Detroit Pistons
Bartłomiej Berbeć, Informacja własna
Obraz własny

Gdyby 5 lat temu Detroit Pistons anonsowali dodanie do składu Tracy McGrady'ego, byłby to bez wątpienia jeden z największych hitów transferowych lata. Jednak gdy manager „Tłoków”ogłosił tego lata, że „T-Mac” przeniesie się do Mo-Town, w natłoku ruchów kadrowych zmiana barw klubowych tego zawodnika mogła mniej wprawnym kibicom najzwyczajniej w świecie umknąć.

Nic dziwnego – gwiazda McGrady'ego niemal zupełnie przygasła i jest on teraz tylko cieniem tego zawodnika, którym był w 2003 roku. Tak się jednak składa, że był to najbardziej porywający ruch transferowy w Detroit tego lata...

To nie może być dobry zwiastun dla licznych kibiców tej organizacji po tak nieudanym sezonie, jak ten ostatni. Wystarczy powiedzieć, że mniej wygranych „Tłoki” zanotowały ostatnio...w 1994 roku. Niestety kierownictwo klubu nie zrobiło nic, by skierować klub na właściwe tory. Póki co mistrzowska drużyna drużyna z 2004 pikuje z zawrotną prędkością. Oby nie skończyło się to bolesną katastrofą.

Nie wypada nie wspomnieć o pozostałych nowych nabytkach Pistons. Oto one – Ike Diogu, Terrico White, Greg Monroe...

Prognoza

Tayshaun Prince, Richard Hamilton, Tracy McGrady młodsi już nie będą. Tym bardziej Ben Wallace. Ci trzej pierwsi mają razem 93 lata. „Big Ben” ma 36. Co prawda w drużynie Johna Kuestera gra kilku perspektywicznych i ciekawych zawodników i zaprzeczyć temu nie można. Niestety, rzeczywistość jest brutalna i wokół nich mistrzowskiego zespołu zbudować się po prostu nie da. Drużyna, która była negatywnym zaskoczeniem poprzedniego sezonu (kompletnie zawiedli Ben Gordon i Charlie Villanueva, zwolniono trenera Michaela Curry'ego) nie zmieniła się niemal w ogóle. Tym samym nie wróżę im powrotu do Play-Offs w nadchodzącym sezonie. Coś mi się jednak wydaje, że Joe Dumars ma w zanadrzu jakąś wymianę, którą może nie zrobi z nich kandydatów do mistrzostwa, ale na pewno drużynę nie przynoszącą wstydu dawnym „Bad Boys”.

Rotacja

John Kuester wbrew pozorom ma w czym wybierać i obsadzenie pozycji nawet w pierwszej piątce może budzić spore wątpliwości. Formalną „jedynką” powinien być Rodney Stuckey, prawdopodobnie lider Pistons i gracz, na którego ten klub od kilku lat konsekwentnie stawia. Wiemy jednak, że jego styl nie przypomina do końca gry klasycznego rozgrywającego. Obok niego w pierwszej piątce powinien wybiegać Rip Hamilton, ale po najgorszym od lat sezonie (skuteczność z gry spadła z 44% na 40%; za 3 rzucał o 7 % gorzej) jego pozycja startera wydaje się podważona. Nie można być przecież w pierwszej piątce do końca kariery tylko i wyłącznie za zasługi. Choć „Rip” wciąż jest jednym z najlepiej biegających po zasłonach graczy w lidze, zbliża się nieuchronnie do emerytury. Ale zamiana go np. na Bena Gordona to przysłowiowa „zamiana siekierki na kijek” - Brytyjczyk zupełnie nie może odnaleźć formy z czasów, kiedy był liderem Chicago Bulls, a poprzedni sezon był w jego wykonaniu klapą i lepiej w ogóle o nim nie wspominać. Jest jeszcze Will Bynum, ale czy dorósł on już do roli startera? Nie sądzę. Ten dylemat będzie musiał rozwiązać Kuester i rozdzielić umiejętnie minuty między tę trójkę. Bynum może też zdecydowanie zmieniać Stuckey'a na PG, co zawęża grono zainteresowanych do duetu Hamilton-Gordon. Podobna rywalizacja będzie miała miejsce na pozycji niskiego skrzydłowego. Jakoś niezręcznie mi stawiać Tracy McGrady'ego w roli rezerwowego, ale z tą najprawdopodobniej przyjdzie mu się pogodzić. Przynajmniej na początku sezonu powinien być tylko zmiennikiem Tayshauna Prince'a, który jest sprawdzony od lat. „T-Maca” w obecnej formie czeka naprawdę wiele pracy, by udowodnić swoją przydatność na tej pozycji, zwłaszcza, że naciskał go będzie utalentowany Austin Daye, mający za sobą obiecujący debiutancki sezon. Jest jeszcze przecież rewelacyjny Szwed Jonas Jerebko, ale kto wie, czy Kuester nie szykuje dla niego miejsca startera na pozycji silnego skrzydłowego. Podstawowym centrem wciąż powinien być Ben Wallace, ale o swoje minuty będzie się upominał dobrze zapowiadający się Greg Monroe oraz Ike Diogu. O minuty jako PF najpoważniejszym rywalem Jerebko powinien być Charlie Villanueva, jednak i on w poprzedni sezonie zupełnie zagubił swoje strzeleckie umiejętności. Jason Maxiell też nie odpuści – to walczak jakich mało i jeżeli „Charlie V” będzie nadal tak leniwy, nie pogra sobie za wiele przy takiej konkurencji. Nie zapominajmy też o Gregu Monroe...Jedno jest pewne – skład Pistons będzie w nadchodzącym sezonie wyjątkowo ruchomy i wiele będzie zależało od tygodniowej formy koszykarzy czy też kontuzji. Kuester czeka sporo roboty.

PG – Stuckey / Bynum / Terrico White / Vernon HamiltonSG – Richard Hamilton / Gordon / BynumSF – Prince / McGrady / Daye / JerebkoPF – Jerebko / Villanueva / Maxiell / Monroe / DaJuan SummersC – Wallace / Diogu / Monroe / Wilcox

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp