Sezon 2010/2011 - Zapowiedzi - Washington Wizards
Ostatnie dwa sezony stołecznej drużyny to zawód za zawodem. Nie dość, że sami koszykarze nie osiągnęli nic porywającego, to częściej mówiło się o Gilbercie Arenasie w roli Johna Wayne'a niż o samych wynikach sportowych.
Tego lata w biurze Washington Wizards nie dokonano niczego, co mogłoby zwiastować szybką zmianę wizerunku i osiągnięć klubu, a i ostatnie wypowiedzi jego właściciela nie rokują najlepiej na przyszłość.
Ted Leonsis został ukarany przez władze ligi grzywną w wysokości 100,000 $ za komentarze na temat salary cap, w świetle rozmów toczących się między nimi, a zawodnikami. Salary cap to maksymalna dopuszczalna kwota, którą klub może wydać na kontrakty. Leonsis stwierdził, że jest fanem tzw. hard cap (obecnego np. w lidze NHL), co oznacza, że nie byłoby wyjątków i odstępstw od niej, tak jak ma to miejsce w obecnej NBA, gdzie sporo klubów znacznie ją przekracza. Patrząc przez pryzmat widma lockoutu, takie wypowiedzi właściciela klubu nie robią najlepszej atmosfery, ale oddają też jego podejście. Najwyraźniej Leonsis nie ma zamiaru tracić swojej fortuny na zbudowanie wielkiego klubu, jak robią to Marc Cuban czy Jerry Buss.
Promykiem nadziei dla Wizards był na pewno pierwszy wybór w tegorocznym Drafcie, który wylosowali w loterii. Zgodnie z przewidywaniami, do Washingtonu trafił John Wall, który zdaniem wielu ekspertów zrewolucjonizuje sposób gry na pozycji rozgrywającego. Absolwent Kentucky to doskonały podający, o niebywałym wręcz przeglądzie pola, doskonałej technice, ale przede wszystkim kosmicznie szybki i atletyczny. Doskonale napędza kontry, jak i znajduje rywali na otwartych pozycjach w ataku pozycyjnym. Sam potrafi wejść pod kosz i skończyć akcję efektownym wsadem. To na niego zwrócone będą teraz oczy całej ligi, ale i przede wszystkim sympatyków Wizards.
Poza tym do drużyny dołączył inny rozgrywający Kirk Hinrich, uczestnik pamiętnego Draftu 2003, ale już teraz wiadomo, że będzie musiał zadowolić się rolą rezerwowego, bo w stolicy postawią na rozwój Walla. W jednej z wymian Wizards wzmocnili się na skrzydle. Oddali Quintona Rossa do New Jersey w zamian za Yi Jianliana. Podpisano też centra Hiltona Armstronga.
Zaproszenie na obóz przygotowawczy dostali też m.in. Adam Morrison, Sean Marks i Mardy Collins, ale trudno w tej chwili wyrokować, czy zostaną w drużynie.
Z graczy, którzy odeszli warto wymienić jest przede wszystkim Mike'a Millera, który przeniósł się do Miami, gdzie powalczy o Mistrzostwo NBA , a także Dominica McGuire'a.
Prognoza
Co prawda skład „Czarodziejów” dopiero się formuje i nie znamy jeszcze wszystkich decyzji personalnych, można z dużą dozą pewności stwierdzić, że nie będzie to czołowa drużyna w nadchodzącym sezonie. Wall na pewno będzie potrzebował trochę czasu na rozwój i dostosowanie się do gry w NBA, a poza nim i kilkoma niezłymi zawodnikami (Al Thornton, Josh Howard, Yi czy Andray Blatche) nie ma tu nikogo, kto mógłby pociągnąć drużynę. Jest oczywiście Gilbert Arenas, który nieco ucichł i chcę się skupić tylko i wyłącznie na dobrej grze, ale czy stać go na powrót do formy sprzed 3-4 lat? Moim zdaniem nie. Do tego dochodzi konflikt pozycji z Wallem. To wszystko w mojej opinii nie przełoży się na awans Wizards do Play-Offs, w dodatku mogą być jedną z najsłabszych drużyn Konferencji Wschodniej. Chyba, że talent Walla eksploduje, „Agent 0” znów zacznie rzucać rywalom 60 punktów, a Flip Saunders będzie umiał rotować tym szerokim i wyrównanym składem. To wszystko jednak raczej mało prawdopodobne.
Rotacja
W tej chwili w zespole jest tylu graczy, że w zasadzie trudno określać jego rotację na praktycznie każdej pozycji. Nie potrafię wcielić się we Flipa Saundersa, więc będę musiał zrobić to na wyczucie. Logicznym jest, że Wizards postawią na rozwój Walla, więc w ciemno można mu przyznać rolę podstawowego rozgrywającego. Co z Arenasem? Czy będzie grał na dwójce? Chyba będzie musiał, bo jakoś nie chce mi się wierzyć, żeby pogodził się z rolą rezerwowej „jedynki”. W takim przypadku rozsądniejszym wyjściem byłoby oddanie go w jakiejś wymianie.
Kolejny dylemat na trójce – Josh Howard, Al Thornton, a może Adam Morrison? Moim zdaniem mimo wszystko największe umiejętności z tej trójki ma Howard, jest już sprawdzonym starterem, był w tej roli nawet w zespole finalisty NBA, więc i w Wizards powinien sobie poradzić, a Thorton i Morrison będą musieli powalczyć o minuty z ławki. Nie zapominajmy jednak, że Thorton grał w poprzednim sezonie o 6 minut więcej, ale Howard nie był wtedy w pełni sił. Prawdziwy dylemat mam jednak, jeżeli chodzi o pozycje wysokich. Yi-Blatche czy Blatche-McGee? Tego naprawdę nie sposób przewidzieć, ale końcówka poprzedniego sezonu w wykonaniu Andray'a była świetna, więc to on powinien być priorytetowo traktowany. McGee otarł się o kadrę USA, z nim także przedłużono kontrakt tego lata, ale czy to wystarczy do roli startera? W końcu to raczej gracz o nastawieniu wyłącznie obronnym, jednowymiarowy, natomiast Yi ma cały arsenał w ofensywie. By przekonać się, jak rozwiąże to wszystko Saunders musimy jednak poczekać do rozpoczęcia sezonu.
PG - Wall / Hinrich / ArenasSG – Arenas / Nick Young / Mardy Collins / HinrichSF – Howard / Thornton / Morrison / Cartier MartinPF – Yi / Blatche / MarksC – Blatche / McGee / Armstrong