Sezon 2010/2011 - Zapowiedzi - Orlando Magic

Dodano: 1 października 2010 08:17
Sezon 2010/2011 - Zapowiedzi - Orlando Magic
Bartłomiej Berbeć, Informacja własna
Obraz własny

Ostatnie trzy lata w skórze Orlando Magic to stała obecność w czołówce Konferencji, a nawet udział w Finale NBA. Drużyna ma stabilny trzon, jest zbudowana wokół Dwighta Howarda i poprawia się z roku na rok. Tego lata w biurze lokalnego rywala Miami Heat było jednak stosunkowo spokojnie.

Najwyraźniej Otis Smith wyszedł z założenia, że ta droga rozwoju opłaca się, przynosi wymierne korzyści w postaci dywizji wygranej trzy razy pod rząd i nie ma co ryzykować gwałtownych zmian, skoro skład jest wystarczająco silny, by walczyć o Mistrzostwo NBA.

Rzeczywiście - na papierze "Magia" wygląda znów na bardzo silną. Jednak w kontekście potężnych wzmocnień Bostonu, Chicago, a przede wszystkim Miami, może się okazać, że Orlando zrobili krok w tył.

W drużynie jest czterech nowych zawodników. Najpoważniejszym wzmocnieniem wydaje się Chris Duhon, całkiem niezły rozgrywający typu pass-first. Dokładne przeciwieństwo pierwszego rozgrywającego Jameera Nelsona, który jest także wybitnym strzelcem. Duhon nie sprawdził się w Nowym Jorku jako pierwszy point guard u D'Antoniego, ale z rolą rezerwowego w Magic powinien sobie poradzić.

Kolejnym wzmocnieniem jest Quentin Richardson, który przychodzi z lokalnego rywala, a także najpoważniejszego przeciwnika w Konferencji, Miami Heat. Jego najsilniejsza strona jest dobrze znana - rzut z dystansu. Poza tym nie wniesie tu raczej nic porywającego.

Dwa pozostałe transfery to te z gatunku uzupełnienia składu. Kontrakty z Magic podpisali tego lata podkoszowi Malik Allen oraz Daniel Orton.

Nie zapomniano też o przedłużeniu kontraktu z JJ Reddickiem.

Adonal Foyle po Play-Offach podjął decyzję o zakończeniu kariery i z miejsca dostał w Orlando posadę dyrektora do spraw rozwoju zawodników. Osobowość tego gracza jest ceniona w całej lidze, więc może się to okazać bardzo dobrym ruchem.

Największym osłabieniem jest oczywiście odejście świetnego obrońcy, żywiołowego Matta Barnesa, do Los Angeles Lakers.

Nie zapomnijmy też o kluczowej zmianie w wizerunku klubu. Magic przenieśli się właśnie do świeżo wybudowanej, opływającej w luksusy hali Amway Center. Dwight Howard mówi, że to teraz bezdyskusyjnie najlepsza arena w NBA - "wybaczcie Los Angeles i Indiano, teraz to my mamy najlepszy obiekt".

Prognoza

Orlando to od kilku lat ścisła czołówka Konferencji Wschodniej i tak powinno być w tym roku. Trudno wyrokować, gdzie zakończą sezon, bo w porównaniu z kilkoma innymi ekipami nie posunęli się naprzód, jednakże ich atutem będzie na pewno zgrany ze sobą skład i coraz dojrzalsi liderzy, jak i rezerwowi. Być może wielkie wzmocnienia wcale nie były potrzebne. Jako cel minimum stawiam przed nimi walkę o Finał Konferencji.

Rotacja

Skład i rotacja Orlando powinny być nam dobrze znana, aczkolwiek na obozie przygotowawczym Van Gundy eksperymentuje z nowymi ustawieniami, a i rywalizacja na kilku pozycjach wydaje się interesująca. Pierwsza piątka to bez cienia wątpliwości – Jameer Nelson, Vince Carter, Mickael Pietrus, Rashard Lewis i Dwight Howard. Można się ewentualnie zastanawiać nad pozycją niskiego skrzydłowego, ale miejsce Matta Barnesa należy się teraz Francuzowi, który zawsze był siłą napędową z ławki. Reddick powinien zmieniać Cartera i grać coraz więcej, a Richardson właśnie Pietrusa. Najciekawiej sytuacja przedstawia się pod koszami i na rozegraniu. O minuty na tej drugiej pozycji ciekawą rywalizacje stoczą Jason Williams i Chris Duhon. Znając konserwatywne zamiłowania Stana Van Gundy'ego to ten pierwszy, jako już sprawdzony w systemie i zaufany, jest na początku w uprzywilejowanej pozycji, co wcale nie oznacza, że Duhon nie będzie grał. "White Chocolate" udowodnił w poprzednim sezonie, że jest naprawdę dojrzałym, mądrym rozgrywającym, a młodzieńczą fantazję ma już dawno za sobą. Mając trzech graczy na tej newralgicznej pozycji Orlando mają ogromny spokój do końca sezonu. Kontuzja kolana, którą doznał kilka dni temu J-Will może nieco zmienić punkt widzenia, bo z jej powodu na początku sezonu to właśnie Duhon będzie pierwszym zmiennikiem Nelsona.

Polskich kibiców najbardziej interesuje rywalizacja wysokich. Tu niespodzianka - Rashard Lewis, znany z inklinacji do gry na obwodzie i rozciąganiu obrony, jest testowany jako niski skrzydłowy. "Shard" niewątpliwie ma predyspozycje do gry na "trójce" i to może się sprawdzić. Tak przecież było często jeszcze w Seattle. Wtedy otwiera się wolne miejsce i minuty na pozycji silnego skrzydłowego. A o nią walczy od kilku lat nasz Marcin Gortat, który nie ukrywa, że z chęcią grał by jako PF. W dodatku ustawienie Magic "na dwie wieże", czyli Gortata i Howarda już wiele razy się sprawdzało. Nie zapominajmy jednak o Allenie i Brandonie Bassie - oni też chcą posmakować parkietu w Amway Center. Jeżeli jednak SVG jest rzeczywiście konsekwentny i sprawiedliwy - "Polish Hammer" zasłużył na te minuty. Przecież coraz lepiej gra na półdystansie. Gortat będzie też grał swoje na środku. Daniel Orton może się poważnie obawiać o to, czy rozegra w nadchodzącym sezonie choćby 500 minut w barwach Magic.

Interesującym będzie, o ile Magic rzeczywiście zdecydują się na ustawianie Lewisa na skrzydle, na ile zabierze on minuty Quentinowi Richardsonowi. "Q-Rich" w tym przypadku mógłby stać się jedynie sporadycznie wychodzącym na parkiet graczem głębokich rezerw, który od czasu do czasu trafi jakąś trójkę. W Miami nieco poprawił grę obronną, ale to wciąż zawodnik koszmarnie nierówny i nieprzewidywalny, więc nie zdziwiłbym się, gdyby był na trzeciej pozycji do gry na "trójce".

PG - Nelson / Williams / DuhonSG - Carter / ReddickSF - Pietrus / Lewis / RichardsonPF - Lewis / Gortat / Allen / BassC - Howard / Gortat / Orton

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp