Jacek Winnicki: Moje rozumienie koszykówki

Dodano: 30 września 2010 22:41
Jacek Winnicki: Moje rozumienie koszykówki
Dawid Rudolf, Polska Liga Koszykówki
Obraz własny

- W rozgrywkach o punkty mecze zaczną się od początku - twierdzi trener PGE Turowa Zgorzelec Jacek Winnicki.

Po kilku sezonach spędzonych w Gdyni wrócił Pan na Dolny Śląsk. Tęsknił Pan za rodzinnymi stronami czy znudziła się Panu żeńska koszykówka i teraz chce Pan osiągnąć coś dobrego jako pierwszy trener z mężczyznami?Jacek Winnicki: Przede wszystkim możliwość pracy w PGE Turowie jest dla mnie ogromnym wyróżnieniem i dużą szansą na rozwój. Traktuję przenosiny do Zgorzelca jako kwestię zawodową. W tej chwili mieszkam już w Sopocie, ale do Dolnego Śląska i Wrocławia nieprzerwanie mam ogromny sentyment. 

Okres przygotowawczy powoli zbliża się do końca. Jest Pan zadowolony z pracy jaką wykonali poszczególni koszykarze?- Zdecydowanie tak. Nie mogę powiedzieć na chłopaków złego słowa, mimo że popełniamy jeszcze błędy. Widać jednak to, że nasza gra idzie w dobrym kierunku. Rozegraliśmy kilka sparingów z solidnymi przeciwnikami. W grach kontrolnych zaprezentowaliśmy się dobrze chociażby z drużynami występującymi w Eurolidze, a więc Maccabi Tel Awiw czy Lietuvos Rytas Wilno. Również turniej we Włocławku pokazał, że możemy wygrywać z różnymi zespołami. Z drugiej strony chciałem podkreślić, że były to dopiero turnieje przedsezonowe. Oczywiście z punktu widzenia szkoleniowego wyciągam dużo wniosków z tych spotkań, ale nie przekładam tego na to, co ma się wydarzyć w lidze. W rozgrywkach o punkty mecze zaczną się od początku. Charakteryzują się one innym klimatem.

Wspomniał Pan o meczu z Maccabi. W tym spotkaniu zespół był skazywany na dotkliwą porażkę a mimo tego pokazał ogromną ambicję i wolę walki. Mimo że był to tylko sparing żałuje Pan, że nie udało się wygrać?- Oczywiście, że szkoda straconej szansy. Nasze zwycięstwo byłoby dużym wydarzeniem. Bez względu na to czy zagraliśmy dobrze czy źle fakt, że jeżeli zespół ze Zgorzelca ma szansę pokonać w tak ciekawym i silnie obsadzonym turnieju taką firmę jak Maccabi - to już o czymś świadczy. Zespół z Tel Awiwu w czwartej kwarcie pokazał jednak klasę. Oglądaliśmy ten fragment meczu, przeanalizowaliśmy popełnione błędy i podobnie jak z każdego meczu próbowaliśmy wyciągnąć wnioski.

Nietrudno było zauważyć, że w meczach kontrolnych drużyna mocno pracowała w obronie. Defensywa będzie głównym atutem PGE Turowa w nadchodzącym sezonie?- Taktyka w głównej mierze zależy od tego jaką trener ma filozofię gry. Moja w pierwszej kolejności opiera się na grze w obronie. Dotychczas prowadziłem wszystkie swoje zespoły w taki sposób, że duży nacisk kładłem na defensywę. Nie inaczej będzie w Zgorzelcu. Wynika to z mojego rozumienia koszykówki: aby zespół grał tak jak ja chcę, a także, żeby wygrywał w takim stylu w jakim ja chcę. Dlatego próbuję przekonać wszystkich zawodników, że kluczem do zwycięstwa jest obrona. To po części się udaje.

Czasu do inauguracyjnego meczu PGE Turowa w Słupsku z Energą Czarnymi pozostaje coraz mniej. Skupia się Pan z drużyną nad czymś konkretnym w finałowym etapie okresu przygotowawczego?- Przeanalizowaliśmy wszystkie sparingi. Przede wszystkim musimy jeszcze sporo pracować w obronie. Dużym mankamentem póki co jest gra przeciw graczom bez piłki. Szwankuje także gra na tablicach, a w ataku musimy doskonalić grę na zasłonach. Cierpliwość gry, a także kontrolowanie jej tempa to są rzeczy, na które cały czas musimy zwracać uwagę. W ostatnich kilkunastu dniach przed ligą nad tym będziemy pracowali.

 Rozmawiał, Grzegorz Bereziuk

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp