SEZON NBA 2010/11 - Zapowiedzi - Charlotte Bobcats

Dodano: 29 września 2010 08:28
SEZON NBA 2010/11 - Zapowiedzi - Charlotte Bobcats
Bartłomiej Berbeć, Informacja własna
Obraz własny

Polityka tej organizacji od kilku lat jest bardzo konsekwentna i to wydaje się sprawdzać. Zespół nie jest gwałtownie przebudowywany, stopniowo wymieniani są nie sprawdzający się zawodnicy, a w zamian za nich przychodzą lepiej pasujące elementy układanki. Ten system opłaca się – rok temu Charlotte Bobcats po raz pierwszy w historii awansowali do Play-Offs.

Nic dziwnego, że zespół ma koncepcję, skoro kieruje nim m.in. sam Michael Jordan. Tą samą drogą postanowił on pójść tego lata i zamiast wielkich wymian czy brania udziału w wyścigu po LeBrona Jamesa czy innych topowych wolnych agentów pozbyto się kilku mniej znaczących zawodników.

Przede wszystkim pożegnano się z Raymondem Feltonem. Zawodnik został wolnym agentem i przeniósł się do New York Knicks. Chociaż stawiano tu na niego od początku kariery, i grał całkiem solidnie, to nie błyszczał tak, jakby się tego spodziewano i nie łapał się nawet do dziesiątki najlepszych rozgrywających w lidze. Przez to nie czuł się najlepiej w Północnej Karolinie, miał poczucie, że zawodzi, więc stawał się powoli balastem w zespole Larry'ego Browna, tak jak wcześniej inne nadzieje – Adam Morrison i Sean May. Choć wielu widziało w Feltonie drugiego Chauncey'a Billupsa, były to porównania nad wyraz przesadzone. W Charlotte postawiono na rozwój obiecującego drugoroczniaka – D.J. Augustina.

Sporo mówiło się tego lata o sprowadzeniu Kwame Browna. Zawodnik ten został wybrany z pierwszym numerem w Drafcie 2001 przez...Michaela Jordana, kiedy ten rządził jeszcze w Washington Wizards. Obaj panowie rozstali się potem z niesmakiem, kiedy to „His Airness” przyznał, że ta decyzja była jednym z największych błędów w jego karierze i nigdy nie postawiłby ponownie na Browna. Taka krytyka ze strony najlepszego koszykarza wszech czasów zdołowałaby każdego. Cóż, teraz będą mieli okazję zakopać topór wojenny.

Charlotte dokonało sporo mniejszych ruchów transferowych. Zatrudnili także swingmana Dominica McGuire'a i skrzydłowego Dariusa Milesa, niegdyś wielką nadzieję NBA, którego karierę zniszczyły kontuzje. W większej wymianie oddali dwóch środkowych – Tysona Chandlera i Alexa Ajincę w zamian za wybitnego strzelca obwodowego Matta Carrolla (co ciekawe grał już w Bobcats) i Eduardo Najerę. W tej wymianie trafił tu także Eric Dampier, ale został zwolniony.

Do składu dołączyli też, kiedyś perspektywiczni rozgrywający, Shaun Livingston (ostatnio dochodził do siebie po piekielnej kontuzji w Oklahomie) i Javaris Crittenton.

Prognoza

Charlotte Bobcats mają naprawdę głęboki skład. Są zawodnicy zadaniowi – obwodowi obrońcy, typowi strzelcy, jest lider w postaci Stephena Jacksona, gracze od zbierania piłek, a także cała masa przyszłościowych guardów. Chociaż na pewno nie zagrają w tym roku o Mistrzostwo NBA, bo brakuje im właśnie wielkiej gwiazdy (wydaje się, że to byłoby idealne otoczenie np. dla LeBrona w Cleveland czy Duranta w Oklahomie), to na silniejszym niż rok temu Wschodzie powinni powalczyć o Play-Offy, a nawet się tam znaleźć. Przedstawiciele silnej klasy średniej tej konferencji.

Rotacja

Wymienność pozycji i funkcji wśród koszykarzy Bobcats i głębia składu tej drużyny są wprost olbrzymie. Trudno też przewidzieć wszystkie niuanse i detale rotacji oraz rozwiązań, które będzie sprawdzał Larry Brown. Można jednak przypuszczać, że skoro pozbyto się Feltona, rolę pierwszego rozgrywającego obejmie D.J. Augustin. „Captain Jack” prawdopodobnie zajmie miejsce jako rzucający, a Gerald Wallace jako niski skrzydłowy, ale niewykluczone, że Brown przesunie ich o pozycję wyżej (w trakcie meczu takie ustawienia będą na pewno), a więcej szans dostanie któryś z młodych talentów. Może Gerald Henderson? Co prawda zawiódł w swoim debiutanckim sezonie, ale wciąż to materiał na niezłego zawodnika. Jest jeszcze Matt Carroll, jeden z najlepiej rzucających za 3 graczy w lidze. Z ławki minuty na tych trzech pozycjach będą dzielili między siebie Livingston, Crittenton i McGuire. Jako wysoki skrzydłowy zaczynał będzie prawdopodobnie Boris Diaw, ale na pewno sporo będzie tu grał Tyrus Thomas, w którego Brown najwyraźniej ciągle wierzy, bo przedłużono z nim kontrakt tego lata. Swoje trzy grosze będą chcieli tu dorzucić Darius Miles i Eduardo Najera – w zależności od tego, czy Brown będzie potrzebował więcej siły fizycznej, czy spokoju. Jako PF swoich szans będzie szukał też Derrick Brown, debiutant z Xavier. Wreszcie na pozycji centra będzie ciekawa rywalizacja między Brownem, Nazrem Mohammedem a DeSagana Diopem. Który z nich będzie w piątce? Nie mam pojęcia.

PG – Augustin / Livingston / CrittentonSG – Jackson / Henderson / CarrollSF – Wallace / Mc Guire / JacksonPF – Diaw / Thomas / Najera / Brown / MilesC – Mohammed (?) / Brown / Diop

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp