Tak się trenuje u Byrona Scotta

Dodano: 29 września 2010 08:23
Tak się trenuje u Byrona Scotta
Cezary Szwarc, Informacja własna
WikiMedia

Wczoraj w Cleveland Clinic Courts odbył się coroczny „Media Day”. Na miejscu zjawiło się bardzo wielu dziennikarzy, fotoreporterów, no i oczywiście „Kawalerzyści” ze swoim sztabem trenerskim.

Spotkanie odbyło się w bardzo miłej atmosferze… Zawodnicy prezentowali nowe stroje, pozowali do zdjęć i razem z trenerami udzielali wywiadów. Był to też ostatni oficjalny dzień wakacji dla zawodników. W końcu nazajutrz rozpocząć miał się obóz przygotowawczy.

Tak więc, dziś odbył się pierwszy trening Cavaliers pod wodzą nowego trenera – Byrona Scotta. Nie od dziś wiadomo, że nowy szkoleniowiec uwielbia grę „Up-Tempo”. Scott od momentu pojawienia się w Cleveland zapowiadał, że zawodnicy będą musieli przyzwyczaić się do jego filozofii „bieganej koszykówki”.

Jednak to, co przygotował swoim podopiecznym, zaskoczyło nie tylko samych koszykarzy, ale i dziennikarzy, którzy mieli okazje rozmawiać z zawodnikami po zajęciach. Scott postanowił zacząć treningi, jak znany większości kibiców koszykówki - filmowy „Coach Carter”.

Bieganie, bieganie i jeszcze raz bieganie, tak pokrótce można opisać pierwszy wspólny trening „Winno-Złotych”. Długie dystanse, krótkie, interwały, stepy, poruszanie się w pozycji obronnej i wiele innych. Wszystkie ćwiczenia wykonywane były na bardzo wysokiej częstotliwości.

W końcu nic nie jest tak ważne w szybkiej koszykówce, jak dobra kondycja. Trening trwał 3 godziny, jednak nie wszyscy zawodnicy zdołali go ukończyć…

Na 30-45 minut przed końcem z powodu nękających go skurczy, odpuścić musiał Samardo Samuels. Skurcze nie są bardzo groźne i miną po uzupełnieniu witamin w organizmie. Jednak sam fakt pojawienia się takiego objawu pokazuję, jak ćwiczy się u Byrona Scotta.

Kolejnym, który po zajęciach zupełnie nie miał sił był Jawad Williams. Wspominał On dziennikarzom, o tym że na końcu treningu prosił kolegów o pomoc w dojściu do szatni. Jego słowa były pewnie tylko żartem, ale też w pewien sposób pokazują ile potu pozostało dzisiaj na parkiecie CCC.

Na Sam koniec odezwał się ten, który zapowiadał, że jest w najlepszej życiowej formie, jeśli chodzi o kondycję fizyczną i czuje się gotowy na zadania postawione przez nowego szkoleniowca, czyli Daniel Gibson. Niestety i „Boobie” był wykończony po zajęciach, a dziennikarzom mówił, że tyle co dziś, nie przebiegł przez całe swoje życie…

Oczywiście do głosu dopuszczony został też sprawca całego „zamieszania”, czyli coach Scott. Podobno na sam koniec treningu powiedział do rozłożonego już na łopatki Daniela Gibsona, że oryginalnie planowane było jeszcze więcej biegania, ale patrząc na zawodników stwierdził, że już im na dzisiaj wystarczy.

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp