SEZON NBA 2010/11 - Zapowiedzi - Atlanta Hawks
W ostatnich latach Atlanta Hawks byli przykładem klubu, który powstał niczym feniks z popiołów. Jeszcze 4-5 lat temu byli na dnie ligi, jednak dzięki cierpliwym budowaniu składu i rozwijaniu talentów stali się czołową drużyną Konferencji Wschodniej.
Jednak tego lata, po raz pierwszy od dawna, wydaje się, że nie poczynili żadnego postępu. A jak mówi sprawdzone przysłowie – kto nie posuwa się do przodu, ten się cofa.
I rzeczywiście, wygląda na to, że tą drogą poszli tego lata Rick Sund i reszta kierownictwa ekipy z Phillips Arena. Wystarczy dodać, że najbardziej „porywającymi” zmianami w składzie „Jastrzębi” są dodanie Josha Powella, Ethana Thomasa i Pape Sy. Do składu dołączył też Jordan Crawford, który będzie się teraz mylił mniej wprawnym kibicom z Jamalem Crawfordem. Od nowego sezonu na ławce trenerskiej Atlanty zasiądze Larry Drew, który zastąpił Mike'a Woodsona. Co ciekawe, mimo interesującego rynku wolnych agentów, Hawks nie przejawiali się w plotkach w walce o niemal żadnego z nich. Najwyraźniej postawili tam na stabilizację, która może okazać się jednak krokiem w tył.
Prognoza
W poprzednim sezonie Atlanta Hawks byli prawdziwą rewelacją. Groźni przede wszystkim na własnym parkiecie, dzięki konsekwentnemu inwestowaniu w tych samych graczy zgrali się, stworzyli świetny kolektyw nazywany „highlight factory” - to za sprawą lotów Josha Smitha, dryblerskich umiejętności Jamala Crawforda i doskonały kierowaniu nimi przez Mike'a Bibby'ego i Joe Johnsona. Sezon zasadniczy rozegrali rewelacyjnie dzięki czemu zapracowali na trzeci bilans na Wschodzie i przewagę własnego parkietu w pierwszej rundzie Tą przeszli bez większych kłopotów, ale potem przyszedł zawód w postaci sweepu z Orlando Magic. Kierownictwo szybko znalazło winnego w postaci Woodsona i pozbyto się go czym prędzej. Czy Larry Drew wyciśnie z tego zespołu coś więcej? Trudno powiedzieć. Ich skład wygląda, poza kosmetycznymi korektami, niemal zupełnie tak samo, jak przed rokiem. Za postępem przemawia fakt, że „kontraktowy rok” mają przed sobą dwaj podstawowi rezerwowi Hawks – Jamal Crawford i Mo Evans, dzięki czemu mogą starać się nawet bardziej niż dotychczas. Nie zapominajmy, że „The Crawsover” otrzymał w zeszłym sezonie nagrodę dla Najlepszego Rezerwowego. Patrząc jednak na skalę wzmocnień Miami, Bostonu, Chicago czy Nowego Jorku (nie zapominajmy, że wciąż walczą o Melo!), wciąż silnym Orlando i perspektywicznym Milwaukee obecny skład Jastrzębi nie wystarczy moim zdaniem na nic więcej, niż pierwszą rundę Play-Offs. Nie przekreślam ich jednak w stu procentach, a czas pokaże, czy pójście w kierunku stabilizacji okazało się dobrym pomysłem.
Rotacja
Pierwsza piątka Atlanty Hawks w nadchodzącym sezonie jest raczej łatwa do wytypowania. Rozgrywał będzie Bibby, na obwodzie uzupełnią go Johnson i Marvin Williams, pod koszami zagrają znów Josh Smith i Al Horford. Znacznie ciekawiej przedstawia się sytuacja ławki rezerwowych. Jej analizę należy zacząć od Crawforda, który ma za sobą doskonały sezon. Grając pierwszy raz w roli gracza wychodzącego z ławki wypadł na tyle świetnie, że dostał za to nagrodę najlepszego „6th Mana”. Grał jednak aż 31,1 minut, często będąc na parkiecie w końcówkach spotkań. Może dawać odpocząć zarówno Bibby'emu, jak i Johnsonowi, bo dzieli swoją grę między „jedynką” a „dwójką”. Na obydwu tych pozycjach wydaje się być równie efektywny (chociaż stosunek asyst do strat na poziomie 1,73 na kolana nie powala), ale przede wszystkim można na niego liczyć w końcówkach spotkań. Pamiętacie ten game-winner przeciwko Phoenix Suns? Obwód wspierać będą także Evans oraz w dalszej kolejności drugoroczniak Jeff Teague. W jego przypadku mam jednak przeczucie, że większą karierę w tej lidze zrobi jego 17-letni obecnie brat Marquis, złoty medalista MŚ U17. Rezerwową trójką powinien być Pape Sy. Minuty na pozycji PF'a będą dzielili między sobą Josh Powell, który przychodzi z Los Angeles Lakers, gdzie choć grywał ogony, pewnie wiele się nauczył od Phila Jacksona, był też często chwalony za defensywę przeciwko akcjom pick-n-roll, a także w grze 1-na-1. W niższym zestawieniu może być nawet rezerwowym centrem, w wyższym będzie nim natomiast coraz lepszy Zaza Pachulia. Starzejący się powoli Etan Thomas powinien wybiegać na boisko w trudniejszych momentach, by zarazić swoich boiskowych kolegów wrodzonym spokojem, ale nadchodzi powoli ten czas, w którym ten 32-letni już gracz będzie coraz częściej zajmował się pisaniem wierszy, niż bieganiem w te i z powrotem po parkiecie i na miejscu Ricka Sunda stawiałbym jednak na rozwój i wdrażanie Josha Powella. Co ciekawe i Thomas i Powell podpisali roczne kontrakty, więc jeżeli się nie sprawdzą, nie zagrzeją długo miejsca w Atlancie. Gdzieś między Horfordem, Pachulią, a Powellem swoją niszę będzie próbował znaleźć Jason Collins. Co prawda pogłoski o odejściu Horforda już dawno ucichły, ale gdyby w wypadku jakiejś wymiany zmienił barwy klubowe (np. w zamian za jakiegoś niskiego skrzydłowego – w Hawks nominalnego SF'a brakuje, tak samo typowego strzelca), jego minuty mogliby podzielić między siebie właśnie Collins i Pachulia. Ale to tylko gdybanie, bo Horford to center bardzo solidny, w końcu grał nawet w All-Star Game i Hawks raczej się go nie pozbędą i będą liczyli na szybką naukę Pape Sy, ewentualnie przesuną z powrotem na „trójkę” J-Smoove'a, a na czwórce zagra ktoś wyższy. To w wypadku, gdyby Francuz nie dorósł do gry na poziomie rezerwowego w NBA.
PG – Bibby, Crawford, TeagueSG – Johnson, Crawford, Evans, Jordan CrawfordSF – Williams, Evans, Sy, SmithPF – Smith, Powell, ThomasC – Horford, Pachulia, Collins, Powell