Pełną Parą... czyli historia koszykówki od A do Ą
Na blogach, forach i stronach poświęconych baskeciarstfuuu (ale poszedł) albo cisza, albo komentarze koszykarzy odnośnie swojego nowego klubu, kolegów z teamu lub relacji z nimi ( jak na przykład Ellis o Currym), albo jeszcze lepiej prezentacje koszulek na najbliższy sezon.
Znaczy to, że sezon na leszcza powoli się kończy, a my budzimy się ze snu niczym Maciej Stuhr w "Poranku Kojota" na samiutkim początku filmu... oj nikomu nie życzę!!! Oznacza to również to, że za miesiąc rozpoczyna się granie w NBA.
MŚ się skończyły, preseason game dopiero przed nami, powoli docierają do nas info o Traning Campach (np. z udziałem Lakers 27.09),wiadomości o Miami Heat wszystkie już wysprzątane, więc o czym napisać by zająć Wam kilka minut.
Wygrzebałem ostatnio, przeglądając swoje prywatne zbiory, mecz który ciężko zapomnieć. 24.09.2005 czyli prawie dokładnie 5 lat temu w czasie ME w Belgradzie, o których już wspomniałem podczas felietonu o Bodirodze, miał miejsce półfinał późniejszych Mistrzów Europy Greków z Francją. Świetny mecz, mnóstwo tzw. tie game, zmian prowadzeń i niesłychanych emocji. Na 1:13 przed końcem meczu Francja prowadzi 58-51, powiecie po meczu (kto powie ten powie). Nic z tych rzeczy. Po świetnych rzutach Papaloukasa i niecelnych osobistych pana Rigaudeau przed szansą na zwycięstwo staję Hellada. Piłkę wyprowadza Grecja, Parker za późno podbiega do Diamantidisa, który na trzy sekundy przed końcem meczu rzuca za trzy i wygrywa mecz dla Hellady…. Nie było by w tym nic nadzwyczajnego gdyby nie to, że Grecy wygrali tamte mistrzostwa i jak pamiętamy Diamantidis po niedawno zakończonych MŚ w Turcji podziękował reprezentacji (to raczej oni powinni podziękować jemu) za grę. Dimitrios to dla potomków Zeusa prawdziwa historia koszykówki choć ma zaledwie 30 lat. No wiemy Gallis, Giannakis, Papaloukas, ale Diamantidis to też nie byle kto o czym spróbuje przekonać Was poniżej.
Na rok 2007 przypadają największe sukcesy indywidualne w/w Pana .
Najpierw zwycięstwo Panathinaikosu w Eurolidze, Final Four MVP, później All-Euroleague First Defensive Team i w końcu Sportowiec Roku w Grecji i Pan Mr. Europa, czyli najlepszy koszykarz Starego Kontynentu według Włoskiego magazynu Superbasket. Świetny sezon w Eurolidze zdecydowanie przełożył się również na grę zespołu. Panathinaikos w finale Euroligi zmierzył się z CSKA, a pojedynek Diamantidisa z Papaloukasem był ozdobą finału w Atenach. Nieudane dla niego były jedynie ME w Hiszpanii, gdzie Grecja zajęła czwarte miejsce ,choć jak pamiętamy w półfinale z gospodarzami po świetnym meczu przegrała zaledwie 82-77. Mecz o brąz też Helladzie nie wyszedł i przy dobrej dyspozycji Litwinów, po świetnym sezonie nasz bohater został sprowadzony na ziemię i wraz z drużyną musiał wrócić z Hiszpanii z niczym. W tamtym turnieju jednak w meczu z Chorwacją zabłysnął rzucając 23 punkty. W meczu, w którym Spanoulis zapewnił Grekom zwycięstwo "buzzer beaterem" za trzy (klasyka).
Mitsos jest graczem nietuzinkowym, "everything man" na boisku, prawdziwy lider, zawodnik potrafiący grać na pozycji od 1 właściwie do 4 i co najważniejsze uznany w koszykarskim świecie obrońca, świetnie czytający grę. The Diamond Man jak nazywano DD to z pewnością gracz światowego formatu. Zdecydowanie był także "kay factor" w Japonii, gdzie podczas MŚ 2006 Hellada pokonała w półfinale USA 101-95. Założę się, że pamiętacie jakie postaci All-Star NBA grały w tamtym spotkaniu: Dwayne, Lebron, Bosh (wszyscy Miami Heat tak dla przypomnienia) Paul, Carmelo...Właściwie podobny zespół do Teamu Redeem, tyle że raz nie taka sama ranga zawodów, a dwa w składzie jednak zabrakło np. Kobego, który był kluczową postacią w Pekinie. Motywacja (a właściwie jej brak) z pewnością była również główną przyczyną porażki USA, pamiętając przy okazji, że Grecy zagrali w tamtym meczu koncertowy mecz. Skuteczności 71% za dwa i 44% za trzy świadczą o świetnej selekcji rzutowej i żelaznej konsekwencji w ataku. Nie ma co ciągnąć tematu USA, bo jak wiemy zostali niedawno Mistrzami Świata, a dla Grecji niestety po bardzo udanym początku nie był to z pewnością turniej marzeń. Diamantidis o czym już wspomniałem zakończył reprezentacyjną karierę i możemy być pewni, że reprezentacja Grecji na tym ucierpi.
Kończąc pragnę przypomnieć, że dokładnie za tydzień zaczyna się NBA Europe Tour z udziałem Knicks, Lakers i Wolves. Ciekawie zapowiada się szczególnie pojedynek Regal FC Barcelona – Los Angeles Lakers, dokładnie 7 października o 20.30 (np. w naszym polskim Canal +). Pozdrawiam i niech czas do 26 października strzeli Wam jak z bicza.