SEZON NBA 2010/11 - Zapowiedzi - Boston Celtics
Kierownictwo finalisty NBA z ubiegłego sezonu było tego lata bardzo agresywne. Najwyraźniej porażka w Finałach z Los Angeles Lakers nie satysfakcjonuje Danny'ego Ainge'a i Doca Riversa i chcą oni powalczyć o Mistrzostwo z „Wielką Trójką” raz jeszcze.
Nie ma co się dziwić - „Celtic pride” zobowiązuje. Dlatego też w Bostonie dokonano tego lata znaczących zmian w składzie, można powiedzieć, znaczących wzmocnień, zachowując przy okazji trzon drużyny. Przede wszystkim zieloną koszulkę będzie ubierał w nowym sezonie Shaquille O'Neal.
W walce pod koszami „rozmiar” graczy bywa decydujący w mistrzowskiej rozgrywce, a „Diesel” to na pewno koszykarz formatu XXL. Przede wszystkim to zawodnik z czteroma pierścieniami i ogromnymi umiejętnościami, pod warunkiem odpowiedniej motywacji. O tą nie trudno, gdy gra się jako zawodnik Celtics przeciwko LA Lakers. Lakers, z którymi nota bene Shaq przeżywał najlepsze lata swojej kariery, kiedy dominował całą ligę i zdobył trzy mistrzowskie tytuły. Nigdy nie spotkał się jednak z Bostonem w Play-Offach. Teraz będąc po drugiej stronie barykady O'Neal może stać się częścią tej pięknej rywalizacji. Wyobraźcie sobie tylko motywacje jego i Kobe Bryanta, gdyby zagrali przeciwko sobie w Finałach po tym wszystkim, co było między nimi od 2004 roku. Póki co jednak Shaq musi nauczyć się bronić przeciwko pick-n-rollom,co było jego piętą achillesową przez całą karierę, a teraz będzie musiał to robić w systemie Bostonu, zaszczepionym jeszcze przez Tima Thibodeau, obecnie już trenera Chicago Bulls. Jest on bezdyskusyjnie jednym z największych specjalistów od defensywy, ale i u niego Shaq miałby z tym problem. Współpraca i komunikacja ze świetnym w obronie przeciwko screen-n-roll Rajonem Rondo może być tu kluczowa. Ciekawi też, jaka będzie rola „Big Shamrocka” (najnowsza ksywa O'Neala - „Wielka Koniczyna”) w ataku. Mając jednak „Wielką Trójkę” można przewidywać, że ograniczy się ona do kończenia penetracji Rondo, w których ten będzie odrzucał mu piłkę. Nie spodziewam się raczej zbyt wiele post-up game w wykonaniu Shaq'a, choć w wolnym systemie na pewno kilka zagrywek będzie pod niego ułożonych. Tu jednak nasuwa się pytanie – na ile minut będzie gotowy 39-letni już O'Neal i ile da mu ich Rivers, bo to raczej Kendrick Perkins będzie startowym centrem C's, przynajmniej po odbyciu rekonwalescencji swojej kontuzji kolana, a ta ma się zakończyć już w 2011 roku. No chyba, że do tego czasu Shaq wróci do swojej dyspozycji sprzed 10 lat.
Drugą najważniejszą zmianą w zespole jest sprowadzenie, chciałoby się napisać „imiennika” Shaq'a, ale tak się składa, że dzielą oni jedno nazwisko. Jermaine O'Neal przybył do Bostonu z prawdopodobnie największego rywala do wygrania Konferencji Wschodniej – Miami Heat. W natłoku tegorocznych ruchów kadrowych z gatunku tych wielkich nieco zapominamy o przeprowadzce JO, a może on być ważnym elementem układanki Riversa. Choć nieco zakurzony, to wciąż dobry obrońca w trumnie, który umie zbierać piłkę, choć mógłby nieco więcej blokować. Nie zapominajmy, że jeszcze 6 lat temu to on był typowany do tytułu MVP przed startem sezonu, a jego Indiana Pacers miała sięgnąć po mistrzowski tytuł. Wtedy to jego plany pokrzyżowali Ron Artest i jakiś kibic z Detroit, którego imienia już nie pamiętam. Teraz ten drugi nie może już wejść do żadnej z hal NBA, ale „Ron Ron” wciąż gra...ale w Lakers. Ten sezon może być więc okazją do zemsty za odebranie marzeń o zwycięstwie sprzed 6 lat. Mentalnie JO nigdy nie dorósł do roli lidera, ale jako jeden z wielu w Bostonie może się okazać naprawdę ważnym ogniwem, który pomoże wiele w obronie, ale i nie będzie się bał grać 1-na-1 z drugiej strony. W końcu nie tacy gracze jak on odkrywali swoje powołanie w Bostonie – przypomnijmy chociażby przykład Stephona Marbury'ego czy Nate'a Robinsona.
Ainge nie zapomniał też o obwodzie. Do zespołu przyszedł Von Wafer, który wraca do łask w NBA po rocznym pobycie w Grecji i epizodziku w Dallas. Podczas kontuzji Tracy Mc Grady'ego dwa lata temu mówiono o Waferze jako o godnym następcy T-Maca w Houston. To oczywiście przesadzone opinie, ale Wafer notował wtedy 14,3 punktu, potrafi rzucać za 3 i kończyć akcje wsadem po wejściach. Do Celtics dołączył też Delonte West, gracz który sprawiał wiele kłopotów Bostonowi w Play-Offach. Dobry ball-handler, więc może wspomagać Rondo w rozgrywaniu, ale i niezły strzelec. Jego sprowadzenie ma też drugą, bardziej intrygującą stronę. West jest uwikłany w seksualny skandal z...matką LeBrona Jamesa. Wyobraźcie sobie ten trash talk przeciwko byłemu koledze z drużyny w meczu numer 7 Finałów Konferencji przy remisie na 10 sekund przed końcem...
Do zespołu dołączył też świeżo upieczony v-ce Mistrz Świata, turecki gigant Semih Erden. Wychowanek Fenerbahce-Ulkeru będzie chciał udowodnić swoją przydatność, ale o miejsce w rotacji przy tylu konkurentach będzie mu szalenie ciężko. Z Draftu przyszedł też Luke Harangody, absolwent i gwiazdor silnego collegu Notre Dame, jeszcze rok temu typowany nawet do pierwszej piątki naboru. W dobrej konferencji Big East w NCAA notował 23,3 punktu i 11,3 zbiórki, liderując w obu kategoriach. Jednak po niejasnościach związanych z reklamami, co jest niedozwolone, Harangody i jego team stracili impet w poprzednim sezonie i rozczarowali ekspertów. W konsekwencji zawodnik gotowy do NBA już rok temu wylądował dopiero na 52. miejscu w tym roku. To jednak wciąż bardzo solidny kandydat i materiał na przydatnego zadaniowca, ale wszystko zależy teraz od jego podejścia.
Przy tylu transferach z Bostonu odszedł przede wszystkim Rasheed Wallace. Sheed był kluczowym graczem w Play-Offach, ale teraz pałeczkę tę mogą od niego przejąć Panowie O'Neal. Nie zobaczymy też Briana Scalabrine'go, eksperta od roli pobudzającego ławkę rezerwowych.Nie jest pewna przyszłość Tony Gaffney'a.
Prognoza
By scenariusz finałowych pojedynków Shaq vs Kobe i JO vs Artest stał się faktem, najpierw Boston musi się tam znaleźć, a nie będzie to łatwe. W moim rankingu są na drugim miejscu w tej Konferencji i mimo wszystko przegrywają z Miami Heat. By dotarli do Finału będą musieli narzucić głównym rywalom swój styl gry, rozgrywać powolne akcje, wykorzystywać doświadczenie podkoszowych i liczyć na cud w postaci zatrzymania duetu Wade-James. W każdym razie umieszczam ich w gronie faworytów do Mistrzostwa NBA w tym sezonie.
Rotacja
Na czterech z pięciu pozycji sytuacja wydaje się jasna. Rajon Rondo, Ray Allen, Paul Pierce i Kevin Garnett mają w pierwszej piątce niezagrożone pozycje. Inaczej miewa się sytuacja środkowych. Choć nominalnie wydaje się, że starterem powinien być Perkins, dobry defensor sprawdzony już w tym systemie, to wiadomo, że jest kontuzjowany, więc swoją szansę na odebranie jego minut będą mieli O'Nealowie i Erden. Czy Perkins wróci więc jako starter czy już jako rezerwowy? Trudno teraz prorokować, ale znając konsekwencję Riversa obstawiałbym jednak Perka jako podstawowego centra w drugiej części sezonu.
PG – Rondo, Robinson, WestSG – Allen, West, Wafer, DanielsSF – Pierce, Harangody, DanielsPF – Garnett, J. O'Neal, Davis, HarangodyC – S. O'Neal, Perkins, Erden (J. O'Neal)