A po drugiej stronie oceanu, czyli Chinese Basketball Association.

Dodano: 24 września 2010 19:17
A po drugiej stronie oceanu, czyli Chinese Basketball Association.
Kuba Roskosz, Informacja własna
MediaWiki

Ostatnimi czasy głośne doniesienia transferowe dochodziły do nas częściej niż to zwykle miało miejsce. Po bardzo gorących wymianach tego lata, drużyny z NBA zamykają swoje składy, kończąc kompletowanie mniej lub bardziej udanych ekip.

Pomału dowiadujemy się kogo w tym roku zabraknie na parkietach najlepszej ligi na świecie, uświadamiając sobie tym samym bez kogo nie jesteśmy w stanie wyobrazić sobie nowych rozgrywek NBA? A więc gdzie to podziewają się niechciane „dzieciaki” najlepszej koszykarskiej ligi świata?

Odpowiedź jest prosta: w Chinach. To właśnie w chińskiej CBA na naszych oczach powstaje swojego rodzaju, co by tu dużo mówić… graciarnia NBA, chociaż słowo „graciarnia” może nie do końca być trafione, bo za takie „graty” często trzeba słono zapłacić.

Jeszcze parę lat temu w koszykarskim słowniku fraza „Chiny” oznaczała mniej więcej tyle co Yao Ming czy Yi Jianlian i nikt by nie przepuszczał, że to z Chińską koszykówka będą kojarzone takie nazwiska jak: Iverson, Alston, czy Francis,. W prawdzie ich los nie jest do końca pewny w państwie środka , jednak w mediach jest naprawdę głośno odnośnie chęci jakie wyrażają chińskie klubu aby pozyskać którąś z tych „spadających gwiazd”. Więc trudno nie wyjść z założenia, że to tylko kwestia czasu kiedy to do pioniera dalekich podróży na wschód Murberego kuszeni zarobkami, dołączą kolejni zawodnicy chcący u schyłku kariery dorobić do emerytury. A wielu fanów pragnących pooglądać spotkania ze swoimi idolami będzie musiało znosić niezrozumiały bełkot azjatyckich komentatorów.

Jak więc rozwinie się chiński koszykarski rynek, jak będzie wyglądać CBA za kilka lat?To już chyba tylko kwestia pieniędzy, właścicieli drużyn, którzy tylko wykładając coraz to większe pieniądze będą w stanie pozyskać naprawdę ciekawych zawodników nie tylko biorąc pod uwagę ich wyrobione przez kilka ciężkich lat w NBA nazwiska, ale być może utalentowanych koszykarzy pragnący po drugiej stornie globu wkroczyć na szczyt koszykarskiej kariery?

Wydaję się być niemożliwe? Owszem, a czy ktoś z nas kilka lat temu za nim usłyszał o Yao, byłby sobie w stanie wyobrazić Stephona Murberego grającego w Chinach? Rozważanie ofert Iversona aby pójść w jego ślady? No chyba nie. Wszyscy wiemy jak szybko rozwija się chiński rynek i na co stać kraj środka. Czy kiedykolwiek będziemy świadkami jak drużyny z CBA jakością prezentowanej koszykówki, efektywnością i efektownością dorównają ekipom z NBA? Pozostaje nam czekać i obserwować co się będzie działo za Wielkim Murem Chińskim.

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp