Mike Wilks: Z NBA do Gdyni
W NBA grał z Kevinem Garnettem, LeBronem Jamesem, Dwightem Howardem. Teraz przyjdzie mu rywalizować na polskich i europejskich parkietach. O kim mowa? O nowym rozgrywającym Asseco Prokomu, którym jest Mike Wilks.
Polska to pierwszy europejski kraj, w którym będzie pan występował. Czy podoba się panu w Gdyni?- Miasto jest fajne, a koledzy z zespołu przyjęli mnie bardzo miło. Nie znałem żadnego z nich oprócz Daniela Ewinga i tego wielkiego, szalonego kolesia (Ratko Varda - przyp. red.). Nie mogłem zapytać nikogo o Polskę, bo żaden z przyjaciół nie był tu wcześniej.
W grudniu 2009 został pan zwolniony przez Oklahoma City Thunder i od tego czasu w pana koszykarskim życiorysie jest luka.- Bo nigdzie nie grałem. Trenowałem, głównie sam, chcąc utrzymać się w formie i czekałem na oferty. Dobrze zrobiłem. Na obozie Prokomu na Litwie rozegrałem kilka spotkań i szło mi całkiem nieźle. Podczas turnieju we Wrocławiu było trochę gorzej, ale cóż, to tylko sparingi.Grał pan przez kilka sezonów w NBA. Dlaczego akurat teraz przeniósł się pan na Stary Kontynent?- Bo to dla mnie szansa. Rywalizacja w Eurolidze stoi na wysokim poziomie. Czekałem na oferty z klubów NBA, ale na rynku transferowym było wielu lepszych graczy. Agent powiedział mi o tej propozycji z Gdyni i stwierdziłem, że spróbuję teraz czegoś innego. To była pierwsza oferta z Europy. Nie wiem, czy pojawiłyby się kolejne. Po prostu zgodziłem się i jestem.(...)Miał pan okazję grać z wieloma znakomitymi zawodnikami. Proszę wybrać najlepszą piątkę koszykarzy, z którymi występował pan w jednym zespole?Człowieku, to niezwykle trudne pytanie. Grałem z Kevinem Garnettem, Rayem Allenem, Dwightem Howardem, Hedo Türkoglu, LeBronem Jamesem... Szczerze mówiąc, mógłbym powiedzieć, że ze wszystkimi (śmiech) Mogę wymieniać dalej Allen Iverson, Carmelo Anthony...
więcej w dzisiejszym wydaniu Przeglądu Sportowego