PGE Turów na ostatnim miejscu
W meczu o trzecie miejsce, PGE Turów Zgorzelec, który 24 godziny wcześniej był o krok od pokonania Maccabi Tel Awiw, nie sprostał Lietuvosowi Rytas Wilno. Litwini bez problemów wygrali 82:69 i zajęli najniższe miejsce na podium turnieju.
Już pierwsze minuty meczu pokazały, że to podopieczni Drażena Anzulovicia są w o wiele lepszej dyspozycji. Składne akcje zawodników z Wilna siały popłoch w szeregach obronnych Turowa, co mogło być sporym zaskoczeniem, bowiem w poprzednim meczu defensywa zgorzelczan spisywała się co najmniej dobrze.
Efektem tego, po 10 minutach Litwini wygrywali 23:16 i nic nie wskazywało, by sytuacja miała ulec zmianie.
W drugiej kwarcie, podopieczni Jacka Winnickiego próbowali śmielej zaatakować przeciwnika i odrobić, choć część strat. Podobać się mogły zwłaszcza akcje Toreya Thomasa, który wykorzystywał swój najlepszy atut, jakim z pewnością jest szybkość. Rywal nie zamierzał jednak, składać broni i już po kilku chwilach dosadnie odpowiedział na popisy koszykarzy ze Zgorzelca. Wszystko to sprawiało, że Lietuvos prowadził po pierwszej połowie 39:33.
Po zmianie stron, gracze ze Wschodu ponownie zdecydowali się na jeszcze jeden zryw i momentalnie zdystansowali do siebie zgorzelczan. Było to w dużej mierze konsekwencją dobrej gry obronnej, przez co Turów nie był w stanie realnie zagrozić ich prowadzeniu. Pierwszoplanową rolę w zespole Drażena Anzulovicia odgrywał Jonas Valaniciunas, zdobywca 16 punktów całym spotkaniu. Przed decydującym starciem, Litwini wypracowali sobie 14 punktową przewagę i mieli ogromne szansę na odniesienie pierwszego zwycięstwa we wrocławskim turnieju.
Zgodnie z przypuszczeniami, ostatnia „ćwiartka” przebiegała pod dyktando Lietuvosu. Polski zespół próbował, co prawda podjąć walkę z rywalem, ale na zamiarach się skończyło. Ostatecznie drużyna z Wilna zwyciężyła 82:69, co jest całkiem dobrym wynikiem.
Powiedzieli po meczu:
Jacek Winnicki, trener PGE Turowa Zgorzelec:
Gratulacje dla trenera Anzulovicia i jego zespołu, wykonali dziś wspaniałą pracę i zwyciężyli całkowicie zasłużenie. Popełniliśmy w dzisiejszym meczu zbyt dużo strat, no i całkowicie przespaliśmy pierwsze 5,6 minut pierwszej kwarty. Lietuvos zaskoczył nas swoją agresywnością, nie potrafiliśmy poradzić sobie z ich pressingiem. Udało nam się ich w pewnym momencie „dojść”, lecz kosztowało to nas tak wiele energii, że nie mieliśmy już żadnych sił w końcówce spotkania, co odbiło się oczywiście na wyniku końcowym. Nie zmienia to jednak faktu, że jestem dumny ze swojej drużyny. Myślę, że można powiedzieć, że z ekipami euroligowymi gramy jak równy z równym.Robert Tomaszek, koszykarz PGE Turowa Zgorzelec:
Na druga połowę meczu wyszliśmy kompletnie nieskoncentrowani, przez co przegraliśmy jej początkowe fragment 0-9 i później musieliśmy przeciwników gonić, co z koeli kosztowało nas bardzo wiele sił. Udało nam się w pewnym momencie wyrównać stan rywalizacji, lecz nie starczyło nam energii na to by wygrać ten mecz.Drażen Anzulović, trener Lietuvos Rytas Wilno :
Jestem bardzo zadowolony z dyspozycji, jaką zaprezentował dziś mój zespół. Oglądaliśmy wczorajszy mecz PGE Turowa przeciwko Maccabi i wiedzieliśmy, że zgorzelczanie to świetna ekipa prezentująca nowoczesną koszykówkę. Podeszliśmy zatem do tego pojedynki bardzo skoncentrowani, z dużym szacunkiem dla rywala i to się opłaciło. Pragnę przypomnieć, że ciągle jesteśmy w trakcie przygotowań do sezonu i zdarzają nam się jeszcze wahania formy, nad którymi musimy ciągle pracować.