Maccabi najlepsze w turnieju o Puchar Śląska

Dodano: 20 września 2010 22:31
Maccabi najlepsze w turnieju o Puchar Śląska
Adam Popek, Informacja własna
WikiMedia

W wielkim finale turnieju o Puchar Śląska spotkały się dwie drużyny, mające ogromne aspiracje, jeśli chodzi o rywalizację w Europie, Asseco Prokom Gdynia i Maccabi Tel Awiw. Zarówno gdynianie, jak i gracze z Izraela musieli się sporo napocić, by zwyciężyć w niedzielnych pojedynkach, dających przepustkę do awansu, jednak w rywalizacji o pierwsze miejsce, nie mogło być mowy o zastosowaniu taryfy ulgowej.

Początek spotkania nieco rozczarował. Mnóstwo niecelnych rzutów z obu stron sprawiało, że na parkiecie panował chaos. Za najciekawszy moment można uznać jedynie wsad Sofoklisa Schortsanitisa, po którym nie jeden obecny na hali zaczął obawiać się o wytrzymałość konstrukcji kosza. W kolejnych minutach jednak, podopieczni Davida Blatt’a przyspieszyli tempo gry. Kilka punktów z rzędu zaowocowało prowadzeniem 10:0 w połowie kwarty. Prokom miał wielkie problemy, by przedrzeć się do strefy podkoszowej rywala i dopiero po 6 minutach gry pierwsze punkty dla mistrzów Polski w tym meczu zdobył Ratko Varda. Gracze Maccabi natomiast, co chwilę urywali się defensorom przeciwnika, dzięki czemu z łatwością dochodzili do pozycji strzeleckich. Efektem tego, po 10 minutach gry wygrywali 16:5.

W pierwszych minutach drugiej odsłony obraz gry nie uległ zmianie. To Maccabi było zdecydowanie lepszą drużyną, nie pozostawiając tym samym złudzeń, że przed zespołem Tomasa Pacesasa pozostało jeszcze sporo pracy przed nadchodzącym sezonem. Nadmorski team, wobec dobrej gry obronnej rywala, grał bardzo niezdecydowanie. Zwłaszcza, jeśli blisko kosza znajdował się Schortsanitis. W ofensywie indywidualnych akcji próbował, co prawda Mike Wilks, lecz czynił to najczęściej nieskutecznie. Warto zauważyć także, że Maccabi dominowało w walce pod tablicami, a nie trzeba chyba przypominać, jak ważny jest to element koszykówki. Sytuacja poprawiła się, gdy gracze Prokomu o wiele bardziej skupili się na grze obronnej. Dzięki temu rywal nie zdobywał już punktów z taką łatwością, a Denham Brown mógł urządzić sobie popis strzelecki. Po tych wydarzeniach wynik brzmiał 22:26 dla Maccabi, które nie było już w tak komfortowej sytuacji. Kilka minut później Piotr Szczotka, dwukrotnie trafiając z linii rzutów osobistych, wyprowadził zespół na pierwsze prowadzenie w meczu. Koszykarze z Izraela nie poddali się jednak i w ostatnich sekundach pierwszej połowy ponownie pokazali klasę i byli w nieco lepszych nastrojach przed długą przerwą, prowadząc 33:31.

Druga połowa zaczęła się nie inaczej, jak od kilku udanych akcji Maccabi. Tym razem jednak, podopieczni Tomasa Pacesasa nie pozwolili uciec rywalowi na zbyt dużą ilość punktów i w odpowiednim momencie wyrwali się z marazmu. Swoich sił w walce pod koszem próbował Adam Łapeta i trzeba przyznać, że całkiem dobrze radził sobie z cięższym o 36 kg Schortsanitisem. Mimo to, zawodnicy z Tel Awiwu przez cały czas kontrolowali boiskowe wydarzenia i nie pozwalali zbliżyć się do siebie gdynianom na dystans mniejszy niż 7 punktów. Szczególna zasługa w tym Liora Eliyahu, który co chwilę popisywał się swoim charakterystycznym rzutem z półdystansu. Dzięki temu, podopieczni Davida Blatt’a byli w o wiele lepszych nastrojach przed decydującą batalią.

W ostatniej kwarcie, koszykarze z Izraela szybko chcieli powiększyć przewagę, by uniknąć nerwowej końcówki. Już po 2 minutach wynik na tablicy świetlnej brzmiał 66:55 i gdynianie, by myśleć jeszcze o zajęciu pierwszego miejsca w turnieju musieli zacząć jak najszybciej odrabiać straty. Stało się jednak, zupełnie odwrotnie. Maccabi, głównie za sprawą będącego w fenomenalnej formie strzeleckiej Davida Bluthenthala tylko powiększało przewagę, która na niespełna 4 minuty przed końcem meczu wynosiła aż 16 punktów. Można było odnieść wrażenie, że mistrzowie Polski nie mieli już ochoty podejmować dalszej walki. Mnóstwo niepotrzebnych strat i stateczna postawa w obronie z pewnością nie mogło się podobać kibicom w hali Orbita. Ostatecznie Maccabi Tel Awiw zwyciężyło 83:65 i wygrywając, tym samym cały turniej.

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp