Samardo Samuels gotowy do gry!

Dodano: 19 września 2010 17:48
Samardo Samuels gotowy do gry!
Cezary Szwarc, Informacja własna
Obraz własny

Samardo Samuels do tej pory nie może uwierzyć, że nie został wybrany w drafcie 2010. Przecież w czasie gry w High School’u stawiany był między takimi nazwiskami, jak Tyreke Evans, Brandon Jannings, DeMar DeRozan, czy Greg Monroe…

Po pechowym dla urodzonego na Jamajce koszykarza drafcie, postanowił on rozpocząć treningi na własną rękę. Często trenował po kilka razy z różnymi drużynami NBA, mając nadzieję na angaż w jednej z nich.

Po jakimś czasie z propozycją gry w Summer League zgłosili się do niego Chicago Bulls. Samardo w Las Vegas zaprezentował się z bardzo dobrej strony, notując dla byków średnio 16.3 punktu i 8.3 zbiórki na mecz. Jednak „Byki” po dokonaniu wielu offseasonowych wzmocnieniach nie były w stanie zaproponować mu umowy.

Takiej szansy nie zmarnowali Cleveland Cavaliers, którzy po odejściu Shaquille’a O’Neala i Zydrunasa Ilgauskasa pozostali z dużymi brakami pod koszem.

"To było dziwne, byłem przekonany, że tamtej nocy usłyszę swoje nazwisko. Przecież dominowałem na każdym treningu i byłem bardzo zadowolony z moich wyników."

"Oczywiście, czułem się też rozczarowany, bo wiedziałem że droga do NBA jest bardzo długa, a ja właśnie dowiedziałem się, że dołożony mi do niej kilka dodatkowych mil. Wierzę jednak w siebie, a moja rodzina bardzo mnie wspiera. Właśnie dlatego nie poddałem się i wciąż prę do przodu – jestem gotowy do gry!” – opowiada dziennikarzom wychowanek Uniwersytetu Louisville.

Cavaliers dogadują się jeszcze z Samardo w sprawie kontraktu, ale wiadomo już, że zawodnik zasili ich szeregi w zbliżającym się sezonie. Obie strony załatwiają po prostu jeszcze drobne sprawy techniczne związane z kontraktem."To było wspaniałe! Zaraz po drafcie byłem bardzo smutny i zażenowany, ale dostałem szansę od Chicago Bulls i pokazałem, że potrafię ją wykorzystać. Udowodniłem też, że potrafię grać na poziomie NBA.”

Samardo trenuje już z nowym zespołem, gdzie robi bardzo dobre wrażenie. Jakiś czas temu o swoim nowym koledze, na twitterze napisał Daniel „Boobie” Gibson: „Nie mam pojęcia jakim cudem nie wybrano go w drafcie. On jest prawdziwą bestią!” – komplementował Samardo utalentowany strzelec Cavs.

Mimo dostania się w końcu do NBA, nowy „Kawalerzysta” wciąż słyszy głosy mówiące, że nie da sobie rady w najlepszej lidze świata i że jest za niski na grę w okolicach kosza. (206cm wzrostu).

"To jest ogromnie motywujące. Staram się nie słuchać głosów krytyki, szczególnie tej mało konstruktywnej. Jeśli jednak dociera ona do mnie, to sprawia, że z każdym dniem staję się silniejszy i chcę trenować jeszcze mocniej.”

"Jestem szczęśliwy z możliwości gry w Cleveland. Już od pierwszego dnia trenerzy i zawodnicy wydali mi się bardzo pomocni. Każdego dnia uczę się tutaj tak wiele, jak jeszcze nigdy wczesniej.”

Nowy nabytek Cavs zdążył już nawet skomentować sprawę odejścia LeBron Jamesa:

"LeBron jest niesamowitym koszykarzem i po jego odejściu wielu z tych chłopaków stracił nadzieję. Jednak, Hej! To jest NBA, tutaj nie ma słabych, ani silnych. Mamy dobry skład i mam nadzieję, że ten sezon będzie dla nas bardzo dobry. Cieszę się, że mogę być częścią tych nowych Cavaliers.”

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp