Najgorsi mistrzowie NBA w historii

Dodano: 18 września 2010 20:01
Najgorsi mistrzowie NBA w historii
Hubert Krzywda, Informacja własna
WikiMedia

Zastanawialiście się może kto jest najgorszym mistrzem NBA w historii? Wielu z Was powie, że San Antonio Spurs, bo to drużyna nudna, ma drewnianego Tima, Longorię na rozegraniu i wkurzającego Manu. No i jeszcze chyba bardziej Popovicha.Ale to nie oni. Nie są nimi także Utah Jazz z lat 90, którzy tego trofeum na szczęście nie zdobyli. No dalej... jeszcze nie wiecie? Zaglądając na jeden z amerykańskich blogów dowiedziałem się, że są to dwaj ciekawi osobnicy, którzy bezczelnie triumfują na kartach historii NBA jako jej mistrzowie. A było to całkiem niedawno, bo w 2008 roku...

W związku z kompletowaniem składu przez Celtics postanowiłem napisać właśnie o nich.Brian Scalabrine i Scot Pollard to bohaterowie tego tekstu. OK, żeby nie było zbyt dużego larum ze strony kibiców Kings - Pollard był dobrym zmiennikiem C- Webba i Divaca na początku wieku (miał nawet 6.4pkt oraz 7.1zb na mecz), ale to było dawno. Ale Scalabrine dobry nie był nigdy. Dobrego to może mieć jedynie agenta, który załatwił mu pracę w lidze. A gwiazdą to mógłby zostać jedynie w lidze albańskiej albo mongolskiej -  o ile wiedzą tam co to basket.Co ich łączy? Właśnie to, że są prawdopodobnie najgorszymi mistrzami NBA w historii. Łączą ich także statystyki z sezonu regularnego – Brian 1.8pkt,1.7zb oraz Scott 1.8pkt, 1.6zb. Łączą ich także statystyki z play off,  które wynoszą – uwaga, ZERO! Podobieństwa bliźniacze można zaobserwować jeszcze tylko na ich zdjęciach z wikipedii - Brian Scalabrine oraz Scot Pollard. Zadziwiające, prawda?Nie to jest jednak najgorsze w całej sytuacji, ale to że obaj  z triumfem wypracowanym przez Garnetta, Pierce'a i Allena się obnoszą.

Co na to Ewing, Malone, Stockton, Barkley i Miller?

Żeby nie było mało, mamy kolejny dowód zbrodni.

Ale i drugi z omawianych nie jest bez winy, dumnie paradując z pierścieniem.

Wszyscy zapewne zgodnie powiedzą, iż sprawiedliwości w tym sporcie nie ma. Na pocieszenie pozostaje jedynie bezwzględny fakt - obaj zostaną zapamiętani inaczej niż mistrzowie z Celtics. Scalabrine przede wszystkim jako rudy facet z brzuchem, który czasami coś trafił z dystansu, będąc kompletnie nieprzydatnym pod koszem pomimo swoich 2.06 wzrostu, a Pollard z fajnych fryzur.

Ale pierścienie mają...

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp