Durant poprowadził USA do finału MŚ!

Dodano: 11 września 2010 19:40
Durant poprowadził USA do finału MŚ!
Dawid Rudolf, Informacja własna
WikiMedia

 

Po półfinałowym spotkaniu Stanów Zjednoczonych z Litwą na usta nasuwają się dwa słowa - Kevin Durant. Lider reprezentacji USA po raz kolejny wspiął się na wyżyny swoich umiejętności, zanotował na swoim koncie 38 punktów i 9 zbiórek, dzięki czemu Amerykanie pokonali Litwę 89:74 i awansowali do wielkiego finału Mistrzostw Świata.

Co prawda pierwsze sekundy spotkania należały do Litwinów, jednak już po szybkim przebudzeniu i bardzo dobrej pierwszej kwarcie Amerykanie zaczęli swój marsz po zwycięstwo. W tym miejscu nie można nie wspomnieć o jednym zawodniku - Kevinie Durancie.Lider reprezentacji Stanów Zjednoczonych zdobył aż 17 z 21 pierwszych punktów swojej drużyny, dzięki czemu USA prowadziło po pierwszej kwarcie 23:12. Durant robił na parkiecie wszystko, a co najważniejsze w jego poczynaniach nie było widać ani odrobiny indywidualności. Mimo znakomitych statystyk całą swoją grę podporządkował drużynie, która miała z tego wymierne korzyści.

Podopieczni Mike'a Krzyżewskiego grali również bardzo skutecznie w obronie. Andre Iguodala zatrzymywał lidera naszych sąsiadów, Linasa Kleize, a Lamar Odom po raz kolejny brylował w "pomalowanym".Amerykanie zaczęli mieć drobne problemy dopiero gdy Kestutis Kemzura zdecydował się na grę obroną strefową. Mike Krzyzewski musiał dokonać odpowiednich roszad w składzie, które - jak się okazało - przyniosły pożądany efekt dzięki czemu Durant i spółka cały czas powiększali przewagę.Litwini nie poddawali się jednak tak łatwo i o odrobienie strat walczyli do samego końca. Bardzo dobrze w polu trzech sekund radził sobie Robertas Javtokas, skutecznie rzuty z dystansu egzekwował Martynas Gecevicius i gdyby nie fenomenalna postawa Duranta, Amerykanie mogliby być w opałach. Podopiecznym Kemzury brakowało jednak w tym meczu jednego - lidera w postaci Linasa Kleizy.

Nowy zawodnik Toronto Raptors zupełnie nie przypominał zawodnika z dwóch poprzednich spotkań, kiedy to był motorem napędowym swojej drużyny. Kleiza nie tylko często tracił piłkę, ale także rzucał z koszmarną skutecznością co sprawiało wrażenie, jakby przeszedł obok spotkania.W takim wypadku końcowy rezultat nie powinien nikogo dziwić. Amerykanie prezentowali się w całym spotkaniu o klasę lepiej zasłużenie wygrywając 89:74. 

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp