Teodosic i spółka wygrywają trzeci mecz na MŚ
Dodano: 1 września 2010 18:10
Autor: Kuba Roskosz, Informacja własna
Zdjęcie: MediaWiki
Mecz zapowiadał się niezwykle emocjonująco obie drużyny po trzech spotkaniach miały na swoim koncie taki sam bilans zwycięstw i porażek, a ich bezpośrednie starcie w głównej mierze zadecydować miało o układzie tabeli w grupie A. Reprezentacje obu państw nie zawiodły kibiców którzy byli świadkami naprawdę interesującego widowiska, które dzięki świetnej dyspozycji Milosa Teodosica wygrała Serbia 94:79. Spotkanie od mocnego uderzenia rozpoczęli Australijczycy w pierwszej akcji trafiając zza linii 6.25. Jednak po dwóch trójkach Teodosica i punktach z kontry Novicy Velickovica to Serbowie wygrywali 12:7. Na 3 i pół minuty przed końcem pierwszej kwarty o czas poprosił szkoleniowiec drużyny z Antypodów. Po przerwie na żądanie mecz się wyrównał a Australijczycy przegrali pierwszą kwartę różnicą czterech punktów. Już na samym początku drugiej kwarty Serbowie wyszli na najwyższe siedmio punktowe prowadzenie 23:16. Polowa drugiej kwarty to koncertowa gra obwodowych Serbii którzy seriami umieszczali piłkę w koszu rywali zza linii 6.25. Po kilku „trójkach” na 2 minuty przed końcem było 39:30 dla finalistów ubiegłorocznego Eurobasketu. Gdy efektownym wsadem, po rajdzie wzdłuż linii końcowej popisał się marko Keselj Serbowie cieszyli się z wysokiej 11 punktowej przewagi. Wydawało się że gracze Ivkovica kontrolują przebieg spotkania jednak w kolejnych akcjach to pięć punktów z rzędu zdobyli reprezentanci Australii niwelując przewagę, która na 30 sekund przed końcem pierwszej polowy wynosiła tylko 4 punkty. Wynik drugiej kwarty ustalił rzutem za 2 równo z końcową syreną serbski podkoszowy Kosta Perovic i było 43:37. Po zmianie stron boiska od mocnego uderzenia zaczęli Serbowie zdobywając 5 punktów z rzędu wyszli tym samym na bezpieczną 11- sto punktową przewagę. Zespół z Antypodów do walki dobrymi akcjami próbował poderwać David Andersen jednak Serbowie za każdym razem po udanej akcji rywala zdobywali punkty nie pozwalając niwelować wypracowanej przewagi. Dobrze kreował grę Milos Teodosic, który z łatwością dostrzegał swoich kolegów na dobrych pozycjach lub sam dziurawił kosz rywali rzutami zza linii 6.25. Po kilku minutach gry w czwartej kwarcie, Australijczycy zmniejszyli straty do 4 „oczek”. Po trójce Teodosica było 77:69 dla Serbów. Wtedy do głosu doszli podopieczni trenera Bretta Browna zniwelowali różnicę punktów zdobywając 5 punktów z rzędu na tablicy widniał wynik 81:78. Jednak to wszystko na co dzisiaj pozwoli Serbowie rywalom… a raczej ich gwiazdor Milos Teodosic. Na 2 minuty przed końcowym gwizdkiem rozgrywający Olympiacosu Pireus najpierw rzucił trójkę a potem wykorzystał oba rzuty wolne pieczętując trzecie zwycięstwo swojej drużyny na turnieju w Turcji. . W ostatnich sekundach spotkania Serbowie zdobyli 10 punktów przy jednym ze strony Australijczyków. Ostatecznie podopieczni trenera Ivkovica wygrali spotkanie 94:79 Serbia- Australia 94:79 ( 16:12, 27:25, 26:24, 25:18)