Chorwacja po bezbarwnym spotkaniu pokonuje Tunezję
Przy niezbyt dużym zainteresowaniu kibiców rozpoczął się mecz outsidera grupy B Tunezji, z zespołem Chorwacji. Już podczas pierwszych minut spotkania było widać, że drużyna Tunezji ciągle nie otrząsnęła się po przegranym dwa dni wcześniej meczu z Iranem.
Chorwaci tak jak się wszyscy spodziewali szybko uzyskali przewagę i po 4 minutach i 30 sekundach meczu prowadzili już 10:0. Dopiero wtedy Tunezyjczykom dało się zdobyć pierwsze punkty w meczu. Ku zaskoczeniu kibiców Chorwacji zespół z Afryki kontynuował passę punktową i szybko doprowadził do wyniku 10:8. Wtedy do pracy wzięli się znowu przedstawicieli Europy, którzy zdobyli kolejnych osiem punktów. Tunezja była w stanie odpowiedzieć jednym koszem i do zdobywania punktów ponownie zabrali się faworyci tego meczu. Ostatecznie po dziesięciu minutach gry Chorwaci prowadzili 23:12.
Po przerwie ponownie lepiej zorganizowani okazali się gracze z Bałkanów, którzy absolutnie dominowali pod oboma koszami nie dając żadnych, nawet najmniejszych złudzeń, reprezentantom Tunezji i ich kibicom, kto może wygrać ten mecz. Nawet czasy, podczas których trener Tunezyjczyków próbował motywować swoich zawodników niewiele zmieniały w obrazie gry. Tunezja z każdą minutą traciła coraz więcej punktów do świetnie dysponowanych tego dnia Chorwatów. Po niespełna sześciu minutach gry w drugiej kwarcie Chorwaci prowadzili już 31:15. Wtedy znakomicie w obronie zagrał Hamdi Braa, który zablokował Bogdanovica a następnie efektownie zdobył punkty wsadem przy którym był faulowany. Trafił on także rzut wolny i w kolejnej akcji dorzucił dwa kolejne punkty doprowadzając do wyniku 31:18. Chorwaci jednak kontrolując mecz spokojnie kontynuowali swoją grę i szybko osiągnęli 18 punktową przewagę. W końcówce kwarty powiększyli ją jeszcze o kolejne dwa punkty i pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 43:23.
Po przerwie obraz gry nie uległ zmianie. Co prawda pierwsi dwie skuteczne akcje wykonali Tunezyjczycy jednak Chorwaci ani na chwilę nie stracili zasłużonej pewności siebie. Nadal kontrolowali przebieg spotkania, powiększając przewagę do 25 punktów po 30 minutach gry, mimo iż na boisku przebywali głównie gracze rezerwowi.
W czwartej kwarcie Chorwaci, tak jak miało to miejsce w końcówce trzeciej, grali rezerwowym składem i wyczekiwali końcowego gwizdka. Tunezyjczykom udało się wreszcie nawiązać równorzędną walkę a nawet odrobić część strat. W piątej minucie po niesportowym faulu na Marko Tomasie doszło do małej przepychanki i to był najbardziej emocjonujący moment tego jednostronnego widowiska, które ostatecznie zakończyło się wynikiem 84:64.
Notka: Po meczu kiedy na rozgrzewkę przed kolejnym meczem wyszli Amerykanie, gracze z Tunezji z wielkim entuzjazmem porobili sobie zdjęcia ze swoimi idolami i mimo porażki wyglądali na na prawdę zadowolonych.