Barcelona i Caja Laboral coraz bliżej finału ACB!
Dodano: 31 maja 2010 01:23
Autor: Maciej Szeniawski, Informacja własna
Zdjęcie: MediaWiki
Zespoły Regal FC Barcelony oraz Caja Laboral Vitoria odniosły drugie zwycięstwa w półfinałowej serii hiszpańskiej ligi ACB. Ekipa z Katalonii pokonała Unicaję Malaga 71:58, zaś zespół z Kraju Basków zwyciężył Real Madryt 85:80. Do finału brakuje im już tylko jednej wygranej! Spotkania miały bardzo podobny przebieg do pierwszych meczów 1/2 finału. Barcelona odpowiedni rytm złapała dopiero po 15 minutach. Natomiast mecz zespołu z Vitorii z Realem był od pierwszego gwizdka na tyle zacięty, że do wyłonienia zwycięzcy potrzebna była dogrywka.Regal FC Barcelona – Unicaja Malaga 71:58 (12:13, 28:10; 16:23, 15:12) Gospodarze, choć zaczęli mecz „run’em” 9:0 (dwie „trójki” Navarro i jedna Mickeala), szybko dali się dogonić rywalowi. Za odrabianie strat wzięli się bowiem m.in. Gary Neal oraz Joel Freeland. Dzięki ich skutecznym akcjom Unicaja po 10 minutach prowadziła 13:12. Jednak druga kwarta to już popis Barcelony. Po celnym rzucie zza lini 6.25 metrów Pete Mickeala, w 18 minucie „Blaugrana” prowadziła już 33:19, a do przerwy 40:23. W drugiej połowie gospodarze mogli więc już kontrolować przebieg meczu i mimo, że Unicaje stać było na chwilowe zrywy (udana 3 kwarta), to w końcowym rozrachunku ekipa prowadzona przez Xaviego Pascuala była od rywala o 13 „oczek” lepsza. Wśród zwycięskich najlepiej zaprezentował się Juan Carlos Navarro. 29-letni rzucający obrońca zapisał na swoim koncie 16 punktów oraz 5 asyst. Niezły mecz rozegrał także Fran Vazquez – autor 13 „oczek” i 7 zbiórek.W drużynie Aito Garcii Renesesa dwucyfrowy dorobek punktowy miał tylko Joel Freeland – autor 11 „oczek” i 5 zbiórek. Najbardziej zawiódł chyba Omar Cook. Podstawowy rozgrywający Unicaji nie trafił żadnego rzutu z gry (swoje 4 punkty zdobył z linii rzutów osobistych) i miał zaledwie jedną asystę. Stan rywalizacji: 2-0 dla Barcelony Następny mecz odbędzie się we wtorek o 20:30 w Maladze. Caja Laboral – Real Madryt 85:80 po dogrywce (22:16, 14:15; 15:24, 22:18, 12:7) Zgromadzona w hali im. Fernando Buesy w liczbie prawie 9000 tysięcy publiczność miała okazję podziwiać fantastyczne widowisko. Real zaczął od prowadzenia 5:2, a następnie 12:7. Jednak gospodarze, za sprawą m.in. Fernando San Emeterio oraz Tiago Splittera, w 8 minucie osiągnęli 5-punktową przewagę – 20:14. Po „trójce” z ośmiu metrów Pau’a Ribasa, Caja Laboral prowadziła na początku drugiej kwarty już 25:16. Lecz „Królewscy” nie dawali za wygraną. Na 12 sekund przed końcem tej części gry, Marko Jarić zdobył swoje pierwsze (!) punkty w play-offach i pozwolił swej drużynie dojść rywala na 3 „oczka” – 34:31. W 27 minucie, po wcześniejszych udanych zagraniach Bullocka oraz Velickovica, Real przegrywał już tylko 46:44. Kilkadziesiąt sekund później tablica świetlna w hali w Vitorii pokazywała wynik 52:48 dla gości. Zażarta walka punkt za punkt trwała w najlepsze. Kolejnymi świetnymi zagraniami popisywał się Tiago Splitter, zaś po drugiej stronie parkietu szalał jego niedawny kolega z zespołu – Pablo Prigioni. Mimo, iż Real na nieco ponad minutę przed końcem regulaminowego czasu gry prowadził 69:66, to dał się dogonić. Do dogrywki doprowadził Brad Oleson, który z zimną krwią wykorzystał 2 rzuty wolne. Dodatkowe 5 minut to już dominacja gospodarzy. „Królewscy” nie mogli znaleźć sposobu na świetnie dysponowanego Splittera – autora 23 punktów oraz 10 zbiórek w całym meczu. Nie pomogła im nawet świetna gra Prigioniego – zdobywcy 8 „oczek”, 6 zbiórek, 8 asyst oraz 5 przechwytów. Stan rywalizacji: 2-0 dla Caja Laboral Następny mecz odbędzie się w środę o 20:30 w Madrycie.