Relacja z pierwszych meczów ćwierćfinałowych ACB

Dodano: 21 maja 2010 23:32
Relacja z pierwszych meczów ćwierćfinałowych ACB
Maciej Szeniawski, Informacja własna
MediaWiki
Największą niespodzianką premierowych spotkań 1. serii „play-offów” jest porażka Realu Madryt. „Królewscy” nie byli w stanie przeciwstawić się na własnym parkiecie ekipie Cajasol i w obliczu tego, iż rywalizacja toczy się do 2 zwycięstw, ich sytuacja bardzo się skomplikowała. Tym bardziej, że następny mecz rozegrany zostanie w Sevilli.  Ciekawie było także w Valencii, gdzie miejscowa drużyna Power Electronics uległa Unicaji Malaga różnicą tylko 1 „oczka” – 82:83. W pozostałych spotkaniach zgodnie wygrywali faworyci: Caja Laboral oraz Regal FC Barcelona.Real Madryt – Cajasol Sevilla 60:66 (16:14, 18:17; 17:22, 9:13) Podopieczni Ettore Messiny mieli wczoraj bardzo niską skuteczność z gry i to właśnie ten element przesądził o ich przegranej. Sytuacja taka zapewne nie miałaby miejsca, gdyby nie świetna obrona Cajasol, z którą Real problemy miał od samego początku spotkania. Szczególnie bezradny był Sergio Llull. 22-letni rozegrał jeden z najgorszych meczów w sezonie. Zdobył co prawda 10 punktów, lecz trafił zaledwie 3 z 13 rzutów z gry (1/9 za 3). Kiepsko spisał się także inny „młodzian” – Ante Tomić. 23-letni Chorwat nie potrafił wykorzystać przewagi wzrostu nad podkoszowymi Cajasol i zakończył spotkanie z dorobkiem zaledwie 6 „oczek” (2/7 z gry). Jednak najbardziej rozczarował Marko Jarić. 2-metrowy rozgrywający, który w swoim koszykarskim CV ma zapisane 8 sezonów spędzonych w NBA, nie zdobył wczoraj żadnego punktu, będąc ponadto zawodnikiem bardzo biernym, nie starającym się penetrować strefy podkoszowej rywala. Ciekawym jest fakt, iż Real nie potrafił wykorzystać swej przewagi jeśli chodzi o zbiórki. Miał ich na koncie 35 (ekipa z Sevilli dla porównania – 26), z czego aż 18 na atakowanej tablicy. Ponawianie akcji nie przełożyło się jednak na zdobywanie punktów. Jeśli chodzi o drużynę gości, to po raz kolejny w tym sezonie fantastycznie spisał się Dusko Savanović. 26-letni Serb zanotował 19 „oczek” oraz 6 zbiórek. Jednak same statystyki nie wystarczą, by ocenić postawę tego zawodnika.  Co rusz mobilizował on bowiem swoich kolegów do coraz to lepszej gry, będąc na boisku prawdziwym przywódcą. Nie można także zapominać o Tariqu Kirksayu, który zakończył spotkanie z 14 punktami, 2 zbiórkami oraz 3 przechwytami na koncie. Regal FC Barcelona – Gran Canaria 85:53 (22:12, 24:23; 25:8, 14:10) Gospodarze absolutnie zdominowali to spotkanie i zakończyli je zwycięstwem różnicą aż 32 „oczek”. Podopieczni Xaviera Pascuala wykazali się dużą zespołowością, o czym najlepiej świadczy fakt, iż rozdali łącznie aż 28 asyst. Po 5 kończących podań zapisali na swoim koncie Jaka Laković oraz Ricky Rubio. Warto zauważyć, że aż 5 zawodników „Blaugrany” zanotowało dwucyfrową zdobycz punktową. Najwięcej, bo 17 „oczek”, uzyskał Pete Mickeal. Niewiele gorszy był Terrence Morris – autor 16 punktów. Ekipa z Wysp Kanaryjskich o dzisiejszym spotkaniu będzie chciała jak najszybciej zapomnieć. O ich postawie najlepiej mówi to, iż w jej szeregach punktowało tylko 6 zawodników! Nic do zarzucenia nie mogą mieć sobie tylko Will McDonald oraz Jaycee Carroll. Pierwszy z nich zapisał na swoim koncie 21 „oczek” oraz 5 zbiórek, zaś drugi 15 punktów. Power Electronics Valencia – Unicaja Malaga 82:83 (18:20, 18:17; 27:16, 19:20) Goście zwycięstwo zawdzięczają bardzo dobrej dyspozycji swego podstawowego rozgrywającego – Omara Cooka. 28-letni Amerykanin zapisał na swoim koncie 20 punktów, 4 zbiórki oraz 5 asyst. Świetnie zagrał także jego rodak, Gary Neal – autor 20 „oczek” oraz 3 zbiórek. Valencia, mimo iż dobrze rozkładała swoją ofensywę (dwucyfrowa zdobycz punktowa aż 6 zawodników), musiała obejść się smakiem. Teraz podopieczni Nevena Spahiji będą robić wszystko, by wygrać w Maladze i wrócić do własnej hali na decydujący, 3 mecz. Jeśli zawodnicy wezmą przykład ze świetnych dzisiaj Kosty Perovica (12 punktów i 13 zbiórek) oraz Matta Nielsena (12 „oczek”, 8 zbiórek i 7 asyst), o sukces będzie im o wiele łatwiej. Caja Laboral – Estudiantes 92:76 (19:15, 22:18; 27:17, 24:26) Drużyna z Vitorii rozegrała świetne spotkanie, wobec czego nie miała większych kłopotów z pokonaniem Estudiantes. Na szczególną uwagę zasługuje fakt, iż gospodarze aż 32-krotnie oddawali rzut zza linii 6.25 metrów. Jednak aż 17 z nich znalazło drogę do kosza, co dało fantastyczną, 53% skuteczność. W oczy rzuca się również rubryka asyst – Caja Laboral miała ich 25, podczas gdy goście zaledwie 8. Wśród podopiecznych Dusko Ivanovica wyróżnił się brazylijski duet Marcelinho Huertas – Tiago Splitter. Obaj zaliczyli „double-double”: pierwszy z nich miał 15 „oczek” oraz 10 asyst, zaś drugi 13 punktów i 11 zbiórek (do tego jeszcze aż 7 asyst!). Zaś w Estudiantes najlepiej zaprezentowali się Nik Caner-Medley (18 punktów i 5 zbiórek) oraz Pancho Jasen (13 „oczek” i 12 zbiórek).
Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp