Czas na wielki finał
Dla koszykarzy Asseco Prokomu Gdynia sezon niebawem dobiegnie końca. Na szczęście dla kibiców, zwieńczeniem udanych występów na przestrzeni ostatnich ośmiu miesięcy będą finałowe pojedynki z WTK Anwilem Włocławek, a to z kolei gwarant wielkich emocji zarówno na parkiecie, jak i na trybunach.
W ostatnich ośmiu latach los nie skojarzył obu ekip tylko raz w playoff! Przypomnijmy sobie więc jak rywalizacja przebiegała w przeszłości.
Półfinał 2001/2002Dla Prokomu był to dopiero drugi sezon w playoff i zaledwie siódmy od czasu powstania klubu w roku 1995. Wtedy po raz pierwszy zawodnikom znad morza przyszło mierzyć się z Anwilem, będącym obok Śląska Wrocław głównym faworytem do wywalczenia medali, w składzie z potężnym Białorusinem Aleksandrem Kulem. Przy stanie 2:1 dla włocławian, w meczu numer 4 , Anwil prowadził w "Hali Mistrzów" różnicą 17 oczek w trzeciej kwarcie, ale zaskakujący zryw Prokomu pozwolił odrobić straty i wygrać we Włocławku. U siebie zawodnicy Eugeniusz Kijewskiego "postawili kropkę nad i", awansując do finału.Finał 2002/2003To jedyny raz, kiedy Anwil był lepszy - pokonał w półfinale faworyzowany Śląsk, a później Prokom. O porażce drużyny z Trójmiasta zadecydował pierwszy mecz, kiedy w ostatniej sekundzie meczu, przy dwupunktowym prowadzeniu Prokomu, zwycięski rzut za trzy trafił Jeff Nordgaard. Ostatecznie seria zakończyła się wygraną 4:2 podopiecznych Andreja Urlepa, wśród których był m.in. Piotr Szczotka, Andrzej Pluta czy... Tomas Pacesas. To jedyne, jak dotąd, mistrzostwo klubu z Kujaw.
czytaj więcej na: asseco.prokom.pl