AZS wyrównuje stan rywalizacji!
Dodano: 28 kwietnia 2010 22:21
Autor: Adam Popek, Informacja własna
Zdjęcie: WikiMedia
Czy można diametralnie odmienić grę zespołu w ciągu 23 godzin? Jak się okazuje, jest to zadanie do wykonania. Szkoleniowiec koszalińskiego teamu umiejętnie pokierował swoją drużyną, która nie tylko wygrała drugi pojedynek z Polpharmą, ale też przeważała przez większą część spotkania. W najważniejszych momentach nie zawiódł kapitan Igor Milicić, który był głównym autorem zwycięstwa. W szeregach miejscowych, znakomite zawody rozegrał Patrick Okafor, ale 21 punktów Nigeryjczyka nie wystarczyło dziś do odniesienia końcowego sukcesu.Obie strony od pierwszych minut skupiły się przede wszystkim na grze obronnej. Koszalińscy gracze mieli co prawda kilka okazji do objęcia prowadzenia, ale większość ich rzutów, nie odnajdywała drogi do celu. W połowie kwarty przypomniał o sobie cichy bohater wtorkowego pojedynku Łukasz Wiśniewski. Polak do spółki z Okaforem wyprowadził swój zespół na pierwsze, znaczące prowadzenie 10:5. AZS jednak, nie powielił błędów z przeszłości i szybko odrobił stratę, nie pozwalając tym samym przeciwnikowi w pełni rozwinąć skrzydeł. Udanymi zagraniami popisywał się Grzegorz Arabas i chwilę później, na tablicy świetlnej znów widniał remis. Zaraz na początku drugiej odsłony meczu, sygnał do boju dał Michael Kuebler. Po celnej „trójce” Amerykanina, podopieczni Mariusza Karola zaczęli być aktywniejsi na parkiecie, wprowadzając chaos w szeregach rywala. Po chwili ciężar zdobywania punktów wziął na siebie dobrze dysponowany tego wieczoru Vladimir Tica. Na jego poczynania, dopiero po paru minutach zdołał odpowiedzieć Uros Mirković. W końcowej fazie pierwszej połowy, AZS wytrzymał napór „farmaceutów” i pozostał na prowadzeniu. Duża w tym zasługa Dante Swansona. Jeden z liderów zespołu z Koszalina umiejętnie wypracowywał sobie pozycję do rzutów i zanotował dwa, ważne trafienia. Po 20 minutach gry, goście nieznacznie prowadzili 35:33, co gwarantowało emocje w dalszej części spotkania. Po zmianie stron kibice mogli podziwiać „konkurs” rzutów z dystansu, jaki zaprezentowali gracze obu zespołów. O jeden celny rzut więcej zaliczył AZS i po 4 minutach trzeciej kwarty wygrywał 44:39. Podrażnieni Starogardzianie odpowiedzieli trafieniem Weedena, ale przeciwnik nie dawał za wygraną. W dalszym ciągu skutecznością imponował Tica, a z dystansu nie mylił się Arabas. Gdy do wspomnianej dwójki dołączył jeszcze Reese, to goście po raz pierwszy w meczu zdołali odskoczyć na większą ilość punktów. Mimo ambitnej postawy koszykarzy ze stolicy „Kociewia”, musieli się oni pogodzić się z faktem, że po 30 minutach przegrywali 62:53. Gracze z Koszalina byli bardzo zdeterminowani do odniesienia zwycięstwa w tym pojedynku i decydująca batalia rozpoczęła się właśnie od ich serii punktowej. Gehenna Polpharmy nie trwała jednak długo. Po akcjach Okafora i Majewskiego, miejscowi odrobili większość strat i znów realnie zaczęli zagrażać rywalowi. Gdy wydawało się, że rozpędzonych graczy ze Starogardu nic nie zatrzyma, sprawy w swoje ręce wziął Milicić. Kapitan „akademików” nie mylił się w najważniejszych momentach meczu i to on poprowadził swój zespół do tryumfu. Ostateczny wynik brzmiał 74:84 i stan rywalizacji został wyrównany. Kolejne spotkanie odbędzie się w Koszalinie, w sobotę, o 14.