Boston kolejny zespołem, który awansował do następnej rundy
Podopieczni Doca Riversa prowadzili w dzisiejszym spotkaniu z Miami Heat różnicą aż 21 punktów. Żary walczyły jednak do końca, jednak sił i mocy starczyło tylko na znaczne zniwelowanie przewagi gospodarzy. Ostatecznie Boston pokonał Miami 96:86 i został trzecim zespołem, po Orlando i Cleveland, który awansował do półfinałów Konferencji Wschodniej.
To właśnie z Cavaliers spotkają się w kolejnej rundzie mistrzowie NBA z 2008 roku.
Pierwsza kwarta była niezwykle wyrównana. Żary mimo sporych strat nadal walczyli do końca o zwycięstwo w serii i w ósmej minucie po rzucie Mario Chalmersa prowadzili nawet 17:16. Celci momentalnie przeskoczyli jednak na wyższy bieg i jak się później okazało, było to ostatnie prowadzenie Miami w tym spotkaniu.
Spora ilość skutecznych akcji przy braku jakiegokolwiek pomysłu na zmiane stylu gry ze strony gości skutkowały ciągłym powiększaniem przewagi. W szeregach gospodarzy punktowali praktycznie wszyscy najważniejsi zawodnicy, od Paula Pierce'a po Rajona Rondo, który wielokrotnie popisywał się wręcz znakomitymi, kończącymi podaniami.
Po jednej z takich akcji i punktach Perkinsa przewaga wzrosła do 21 oczek. W tym momencie gospodarze jakby wyraźnie spoczęli na laurach i to Miami zaczęło narzucać własny styl gry. Brylował w tym oczywiście Dwyane Wade, który wyraźnie poderwał partnerów z drużyny do walki.
Dzięki temu ich strata na początku ostatniej kwarty wynosiła już zaledwie sześć punktów i wszystko w tym spotkaniu było jeszcze możliwe. Celci potrzebowali jednej akcji, jednego rzutu, aby ponownie stanąć na nogi. Takim rzutem popisał się właśnie Ray Allen. Przewaga zaczęła ponownie rosnąć, aby na trzy minuty przed końcem meczu wynosiła ponad 10 punktów.
Kibice w Bostonie wiedzieli, że ich pupile tego meczu już nie przegrają. Ostatecznie gospodarze pokonali Heat 96:86 i w kolejnej rundzie zmierzą się z Cleveland Cavaliers LeBrona Jamesa.
- Uważam, że będzie to świetna seria. To coś fantastycznego dla koszykówki - takie klasyki. Są oni zespołem na dzień dzisiejszy do pokonania. Wiemy, że będzie to jednak niezwykle ciężka i długa przeprawa - powiedział o nadchodzącej batalii z Cavaliers kapitan Celtów, Paul Pierce.