Twierdza Włocławek- i wszystko jasne
Anwil Włocławek pokonał w pierwszym meczu ćwierćfinałowym na własnym parkiecie drużynę Polonii Azbud Warszawa. Podopieczni trenera Griszczuka sprawili swoim kibicom bardzo milą niespodziankę pokonują warszawiaków aż 108:83.
Cieszyć może to, że wszyscy z tych zawodników w drużynie z Włcoławka, którzy pojawili się na parkiecie zdobywali punkty. Śmiało można rzec, że do żadnego z graczy nie można mieć większych zastrzeżeń.
Pierwsza kwarta była dość wyrównana. Anwil na początku meczu uzyskał ok. 4 punktowa przewagę, którą utrzymywał praktycznie do końca pierwszej dziesiątki. Po jednej stronie bardzo dobra gra Jovanovicia i Tuljkovicia, po drugiej zaś kilka punktów Millera i Frasunkiewicza. Równo z syreną kończącą pierwsza kwartę swoje punkty dorzucił Szubarga i tym samym ustalił wynik pierwsze kwarty na 34:27.
Druga kwarta również ze wskazaniem na Anwil. Drużyna prowadzona przez trenera Griszczuka bez wątpienia wykorzystywała atut własne hali i z minuty na minutę prezentowali lepszą grę. W drugiej kwarcie po stronie gospodarzy bardzo dobrze spisywał się Rashard Sullivan, który miał 8 punktów, ale przede wszystkim zebrał z tablic aż 9 piłek. Polonia odpowiadała osobą Brandona Hughesa. Amerykanin w dzisiejszym meczu zdobył dość sporo, bo 14 punktów. Wynik po pierwszej połowie to 59: 45.
Po długiej przerwie Anwil bardzo zdecydowanie ruszył do ataku. Gospodarze raz za razem zdobywali punkty. W pewnym momencie trzecią kwartę wygrywali 10:0! Punkty zdobywali praktycznie wszyscy. Bardzo dobrze spisywał się Szubarga. Dość niewidoczny był Andrzej Pluta, ale po zakończeniu meczu miał na swoim koncie 13 punktów. Polonia z Frasunkiewiczem na czele wyraźnie nie radziła sobie, co bardzo umiejętnie wykorzystywali zawodnicy klubu z Kujaw. W niektórych momentach trzeciej odsłony mieli oni ponad trzydziestopunktową przewagę! Wynik po trzech kwartach to 87:56.
Ostatnia kwarta to próba pogoni za ‘Rottweilerami’. Gracze ze stolicy zdołali odrobić tylko 6 z 31 punkt6owej przewagi. Można jednak powiedzieć, że pozostawili po sobie dośc dobre wrażenie, jako drużyna, która nie odpuszczała sobie walki pomimo tak sporej straty. Nowakowski, Hughes, Czujkowski Perka i przede wszystkim Frasunkiewicz robili co mogli. Anwi kontrolował jednak przebieg gry i przekroczenie setki było tylko kwestią czasu. Ostatecznie Anwil bez większych kłopotów pokonał Zespół stołecznej Polonii 108:83. tym samym udowodnił, że jest jednym z faworytów do gry w finale.
Już jutro kolejne spotkanie między tymi dwoma drużynami. Początek także o 18:00, także w Hali Mistrzów