Orlando Magic są już w półfinale!

Dodano: 27 kwietnia 2010 10:45
Orlando Magic są już w półfinale!
Mateusz Zielinski, Informacja własna
WikiMedia

Orlando Magic są już w półfinale konferencji. W ostatnim meczu pokonali Charlotte Bobcats 99-90 i tym samym zakończyli serię bez choćby jednej porażki. Teraz mogą spokojnie czekać na rozstrzygnięcie pary Hawks-Bucks, której zwycięzca będzie ich następnym rywalem.

W ostatnim spotkaniu bardzo dobrze zagrał Vince Carter, który zdobył 21 punktów. Nieźle radzili sobie także Nelson oraz Lewis, którzy dołożyli odpowiedni 18 oraz 17 oczek. Po raz kolejny problemy z faulami miał Dwight Howard, który przez 23 minuty uzyskał 6 punktów i 13 zbiórek. Dzięki temu na parkiecie ponownie sporo czasu spędził Marcin Gortat, uzyskując 6 oczek i 6 zebranych piłek.

W barwach Charlotte znakomicie zaprezentował się rezerwowy Tyrus Thomas, który trafiając 9 z 12 rzutów z gry uzbierał aż 21 punktów do czego dołożył jeszcze 9 zbiórek. Nieźle wypadł także zdobywca 17 oczek Gerald Wallace. Tym razem jednak kompletnie zawiódł Stephen Jackson, który trafił zaledwie 2 z 11 rzutów z gry i uzbierał na swoim koncie jedynie 8 punktów.

Spotkanie było bardzo wyrównane i przez dłuższy czas utrzymywał się remis. W pierwszej kwarcie Orlando uzyskało lekką przewagę ale znakomita końcówka Bobcats sprawiła, że to oni wygrali tę część meczu 25-23. W drugiej kwarcie to zespół Charlotte odskoczył na parę punktów a Magic musieli gonić. Udało im się nawet wyjść na prowadzenie, jednak skuteczność w ostatnich sekundach graczy Bobcats sprawiła, że to oni po pierwszej połowie prowadzili 45-43.

W trzeciej kwarcie oglądaliśmy grę punkt za punkt, a żadnej z drużyn nie udało się osiągnąć przewagi większej niż 5 oczek. W barwach Magic skuteczni w tym fragmencie byli Nelson, Lewis i Carter a gracze Bobcats piłkę oddawali do Wallacea i Thomasa. Wynik 71-68 dla Magic kwestię zwycięstwa w spotkaniu przed ostatnią kwartą pozostawiał jak anjbardziej otwartą.

Początek czwartej kwarty był świetny w wykonaniu Cartera, który zdobył 6 pierwszych punktów dla Magic. Obie drużyny bardzo twardo i nieustępliwie grały w obronie a zawodnicy co chwilę pudłowali raz z jednej, raz z drugiej strony. Po rzutach wolnych Chandlera na 7:01 przed końcem przewaga Orlando wynosiła zaledwie 1 punkt. Wtedy jednak gracze Magic pokazali prawdziwy festiwal strzelecki, na który Bobcats nie umieli odpowiedzieć choćby jednym trafieniem. Za 3 punkty dwukrotnie trafił Pietrus a jeden celny rzut dołożył Nelson i na 4:53 przed końcem meczu Orlando prowadziło już 86-76. Gracze Bobcats grali ambitnie do samego końca, jednak koszykarze Magic byli skuteczni na linii rzutów wolnych i dlatego to oni odnieśli ostateczne zwycięstwo 99-90. 

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp