Ogromne emocje w Zagrzebiu
Cibona Zagrzeb stała przed ogromną szansą na zdobycie upragnionego triumfu w rozgrywkach Ligi Adriatyckiej. Szanse te wydawały się być tym większe, iż Final Four rozgrywany był na ich terenie.
Plany gospodarzy wzięły jednak " w łeb" po tym, co zrobił Dusan Kecman, zawodnik niedzielnego rywala Cibony - Partizana Belgrad. Po raz kolejny okazało się, że koszykówka jest sportem pięknym, ale i nieprzewidywalnym.
Na 8 sekund przed końcem meczu Partizan prowadził 72:68 - "za trzy" trafił Tomas i goście i byli w posiadaniu piłki, gracze Cibony musieli więc szybko faulować, co też uczynili. Na lini rzutów wolnych ustawił się Roberts, jednak nie trafił ani jednego osobistego. Gospodarze szybko wyprowadzili więc piłkę i po kolejnym rzucie z dystansu wyszli na prowadzenie 74:72. Pozostało tylko 0,6 sekundy do końca dogrywki. Gospodarze już zaczęli fetowac zwycięstwo nawet nie pilnując żadnego z graczy Partizana. Srodze się jednak to naich zemściło, gdyż na rzut rozpaczy z własnej połowy zdecydował się Kecman i o dziwo trafił do kosza piłką, która wcześniej zdołała jeszcze odbić się od tablicy.
Zabawne w całej sytuacji było jednak to, że rzutu nie zdołał uchwycić główny operator spotkania, dopiero powtórki z innego ujęcia ukazały nam przebieg ostaniej niecałej sekundy meczu. Nawet jeden z komentatorów meczu wykazywał zdecydowane zdziwienie zaistniałą sytuacją.
Co do samego meczu, to pojedynek ten toczył się pomiędzy zwycięskim kolektywem gości a dwoma zwodnikami Cibony - Marko Tomasa i Jamonta Gordona, którzy zdobyli po 31 punktów dla drużyny z Zagrzebia. Wśród zwycięzców, którzy odbronili tytuł z przed roku (także pokonując w finale Cibonę) najlepszy był Roberts (22pkt i 14zb) oraz Maric - 18pkt i 11zb.
Końcówkę fenomenalnego meczu można zobaczyć tutaj