Trzecia z rzędu porażka Mavs
Koszykarze San Antonio Spurs uczcili 34 urodziny Tima Duncana kolejnym trzecim już zwycięstwem w serii przeciwko Dallas Mavericks 92:89.
Zwycięstwo to praktycznie otworzyło Spurs drogę do drugiej rundy playoff NBA 2010. Spurs muszą wygrać jeszcze tylko jeden z trzech pozostałych meczów aby znaleźć się w półfinale konferencji.
Głowną przyczyną zwycięstwa Spurs była znakomita ukierunkowana przeciwko liderowi Mavs obrona polegająca na odcinaniu Nowitzkiego od podań. Przez cały mecz Dirk oddał zaledwie 10 rzutów z gry z czego aż 6 nie znalazło drogi do kosza.
Najlepszym zawodnikiem Spurs był George Hill zdobywca 29 punktów. podwójnymi zdobyczami punktowymi popisali się także Richard Jefferson, Antonio McDyess, Manu Ginobili i Tony Parker.
Postawa Spurs, skazanych przez wielu fachowców na porażkę w tej serii, to była znakomita drużynowa koszykówka do jakiej przyzwyczaili oni kibiców przez ostanie 10 lat w trakcie, których czterokrotnie sięgnęli po mistrzostwo NBA.
Sam mecz był dość wyrównany, choć najpierw jedna a potem druga drużyna uzyskiwały przewagę i do końca nie było wiadomo, która z drużyny zejdzie z parkietu jako zwycięska. Wydaje się, że przełomowym momentem meczu była końcówka drugiej kwarty, kiedy to Mavs będący w uderzeniu musieli pogodzić się z kontuzją Jasona Terry'ego, który podczas wejścia pod kosz skręcił kostkę. Terry wrócił jeszcze do meczu, ale Mavs nie odzyskali już rytmu do końca spotkania.
Spurs znakomicie wykorzystali nieobecność Terry'ego i po przegraniu kwarty numer dwa 17:31 w kolejnej byli lepsi aż 29:11 i przed czwartą odsłoną prowadzili siedmioma punktami. W ostatniej części gry Mavs odrobili cztery punkty jednak ostatecznie przegrali spotkanie trzema punktami i są pod ścianą - muszą wygrać wszystkie trzy pozostałe mecze serii, aby znaleźć się w półfinale konferencji. Chyba nikt oprócz najbardziej fanatycznych kibiców nie wierzy, że coś takiego może się zdarzyć.
Kolejne, być może ostatnie, spotkanie tej serii odbędzie się w nocy z wtorku na środę.