Celci rozgromili Miami

Dodano: 21 kwietnia 2010 09:04
Celci rozgromili Miami
Dawid Rudolf, Informacja własna
Obraz własny

Zawodnicy Miami Heat mieli dzisiejszej nocy wykorzystać brak Kevina Garnetta i wygrać z mistrzami NBA z 2008 roku. Na planach się jednak zakończyło. Podopieczni Dova Riversa byli lepsi w prawie każdym elemencie gry dzięki czemu gładko wygrali z Heat 106:77. Najwięcej punktów dla zwycięzców zdobył Ray Allen, który zapisał na swoim koncie 25 oczek.

Już pierwsze minuty meczu pokazywały, że spotkanie może być niezwykle jednostronne. Po kilku zdecydowanych akcjach pod koszem gospodarzy i punktach zastępującego w pierwszej piątce Glena Davisa czy Kendricka Perkinsa Celci prowadzili już 12:4.

Dwyane Wade zdołał jednak na krótko poderwać swoich partnerów. Sam zdobył w pierwszej kwarcie meczu osiem punktów i to głównie dzięki niemu Heat remisowali z Celtics 23:23. W drugiej kwarcie na skuteczną grę gospodarzy Miami nie miało już jednak żadnej odpowiedzi.

W pewnym momencie podopieczni Doca Riversa zdobyli aż 21 punktów z rzędu i momentalnie wyszli na prowadzenie 46:29. Punktowali praktycznie wszyscy. Nie tylko gracze pierwszej piątki, ale również Michael Finley czy Shelden Williams.

Żary były wyraźnie rozbite i to nie tylko punktowo, ale również mentalnie. Nie mogli przeciwstawić się w żaden sposób kapitalnej ofensywie Celtów, która wykorzystywała wszelkie braki defensywne gości.

Mecz się praktycznie zakończył. W trzeciej kwarcie gospodarze nie mieli już żadnego problemu z utrzymaniem prowadzenia, które w pewnym momencie wzrosło nawet do ponad trzydziestu oczek.

Ostatecznie Żary przegrały "tylko" 77:106 i ich fani mogą mieć teraz nadzieję, że dzisiejszy pogrom nie będzie miał zbyt wielkich skutków mentalnych dla Miami. 

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp