Pościg i emocje w Denver

Dodano: 20 kwietnia 2010 08:43
Pościg i emocje w Denver
Tomasz Surowiecki, Informacja własna
Obraz własny

Po dzisiejszej, ważnej wygranej Jazz w Denver seria przenosi się do Salt Lake City, gdzie rozegrane zostaną kolejno mecze trzeci i czwarty.

W pierwszej kwarcie chwile grozy przeżyli kibice Jazz, kiedy po nie sportowym faulu Melo, Williams upadł i nie podnosił się z parkietu. Po wizycie w szatni wrócił jednak do gry. Kontuzjowanego Okur’a, w pierwszej piątce zastąpił Kyrylo Fesenko.

Mecz zaczął się wyrównanie i żadna z drużyn nie mogła uzyskać bezpiecznej przewagi. Jednak pod koniec drugiej kwarty, przyjezdni "włączyli wyższy bieg" i kończąc serią punktową 19-5 prowadzili po pierwszej połowie 63-51 mimo przewagi punktowej Nuggets w pomalowanym, ustanawiając przy tym rekord klubu w skuteczności z gry – 67.7%.

Taki wynik zawdzięczają głównie D-Willowi, który schodził do szatni ze zdobyczą 23 punktów i 7 asyst. Dobrze wspierał go Boozer, który przez dwie pierwsze odsłony meczu odnotował 16 oczek i 7 zbiórek. Liderzy Nuggets, Carmelo Anthony i Chauncey Billups zdołali odpowiedzieć kolejno 16 i 11 punktami. To jednak było za mało na dobrze dysponowanych przeciwników. Gospodarze wychodzili na drugą połowę z nadziejami na odrobienie przewagi, a goście z zamiarem utrzymania wyniku, sprawienia pewnej niespodzianki w Denver i wyrównania serii.

Początek drugiej połowy to gra punkt za punkt, przerwana jednak serią 14-0 dla Nuggets , którzy zaczęli odrabiać straty za sprawą dobrej defensywy, przechwytów i trzymania Jazz na słabych pozycjach rzutowych. Nuggets utrzymali Jazz w trzeciej kwarcie na skuteczności 37% przez co wygrali tą odsłonę 31-25 i zbliżyli się na 6 punktów.

Czwarta kwarta, a szczególnie końcówka to przewagi w granicach 2-3 punktów przez co przeżywaliśmy duże emocje. Billups w ostatniej minucie nie trafił dwóch trójek na remi, ustawionych pod niego. "Mr Big Shot" powinien trafić szczególnie tą za podwójną zasłoną, na wprost kosza. Utah Jazz utrzymała jednak prowadzenie i wygrała ostatecznie 114-111. Swoją drużynę do zwycięstwa poprowadził Williams kończąc mecz z 33 punktami i 14 asystami. Pomagali mu Boozer (20pkt i 14zb), Millsap (18pkt) i Miles (17pkt). Na nic zdały się 32 „oczka” Melo, który ostatecznie zszedł w ostatniej minucie z boiska po sześciu faulach.

Jazz wywieźli bardzo cenne zwycięstwo z Denver i w obliczu następnych meczów w Salt Lake City można powiedzieć, że są obecnie faworytami. Seria stanęła na wyniku 1-1 i kto osiągnie przewagę okaże się w nocy z piątku na sobotę. Bez względu na to kto wygra, już teraz wiadomo, żeponownie mecz będzie emocjonujący.

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp