Przebudzenie Millera
Dodano: 19 kwietnia 2010 21:27
Autor: Adam Popek, Informacja własna
Zdjęcie: WikiMedia
Jarosławianie wielokrotnie prowadzili z Polonią w Warszawie i byli bardzo bliscy końcowego zwycięstwa. Znakomita postawa dwóch amerykańskich liderów zespołu, Mays’a i Chappella wielokrotnie dawała się we znaki graczom ze stolicy. Jednak podopieczni Wojciecha Kamińskiego zachowali zimną krew w najważniejszych momentach i to ich zespół zwyciężył w ostatecznym rozrachunku 94:88. Dzięki temu „Czarne Koszule” prowadzą w fazie pre play off 1 do 0. Autorami zwycięstwa byli Harding Nana do spółki z Eddie Miller’em, którzy łącznie zdobyli 46 punktów.Tuż przed rozpoczęciem spotkania, oba zespoły uczciły minutą ciszy pamięć 96 ofiar katastrofy lotniczej. Potem na parkiecie rozgorzała bezpardonowa walka. Gracze Znicza od pierwszych minut grali nadspodziewanie skutecznie. Za sprawą dwóch celnych rzutów z dystansu Keddric’a Mays’a, w 3 minucie gry prowadzenie nadsańskiej ekipy wynosiło już 13:6. Niedługo potem, wyczyn filigranowego rozgrywającego powtórzył Zabłocki, czym wyraźnie zaskoczył ospale grających gospodarzy. Poloniści jednak, zdali sobie sprawę z powagi sytuacji i w końcówce kwarty przyspieszyli grę. Po kilku udanych kontratakach zniwelowali stratę do zaledwie dwóch punktów. Jarosławianie popełniali jednak zbyt wiele błędów w obronie i pozwalali rywalom na odważną grę w ofensywie. Na tym nie zakończyły się wojaże podopiecznych Wojciecha Kamińskiego. Aleksander Perka oraz Harding Nana bezlitośnie wykorzystywali kolejne błędy w obronie podkarpackiego zespołu i w połowie drugiej kwarty ich drużyna prowadziła 43:30. Wyraźnie zaniepokojony trener Znicza zmuszony był poprosić o przerwę. Po ostrej reprymendzie jednego z najlepszych koszykarzy w historii polskiej koszykówki, ponownie zaczęli przeważać przyjezdni. Dzięki wspaniałej grze Jeremy’ego Chappell’a, zdobyli 14 punktów z rzędu(!) i prowadząc do przerwy 44:43 byli w odrobinę lepszych humorach. Udana końcówka poprzedniej kwarty wyraźnie zmotywowała graczy Znicza do dalszej walki. Kolejny raz, odważna gra Chappell’a skutkowała powiększaniem przewagi. Amerykanin przez pięć minut zdobył 10 punktów, co wywołało aplauz stołecznej publiczności. Z biegiem minut, do głosu zaczęli dochodzić ponownie warszawianie. Po celnej „trójce” Eddie’go Miller’a, doprowadzili, kolejny raz w tym meczu, do remisu. Zwycięzca konkursu wsadów zdołał jeszcze dwukrotnie powtórzyć ten wyczyn i wyprowadził swój zespół na siedmiopunktowe prowadzenie przed decydującym starciem. W ostatnich 10 minutach, bardzo dobra gra w obronie polonistów uniemożliwiała koszykarzom Znicza oddawanie celnych rzutów do kosza. Na nieszczęście jarosławskiego zespołu, Polonia nie miała z tym problemu. Notabene, stołeczni koszykarze bardzo łatwo wypracowywali sobie pozycje do rzutów i pierwsza porażka podkarpackiego zespołu w fazie pre play off wydawała się być kwestią czasu. W końcowych sekundach, dwa niewiarygodne trafienia Mays’a z dystansu, zmniejszyły tylko rozmiary porażki i to Polonia zwyciężyła 94:88. Zawodnik meczu: Harding Nana Adam Popek: Wiadomo było, że ten pierwszy mecz będzie niezwykle ważnym i udało się wam zwyciężyć. Humory chyba dopisują?Harding Nana: Oczywiście. Wszyscy zdawaliśmy sobie sprawę, jak ważny będzie ten pierwszy pojedynek. Naszym założeniem było wygrać go za wszelką cenę, zwłaszcza, że graliśmy we własnej hali. Dzięki temu, potrzeba nam tylko jednego zwycięstwa do awansu. AP: Ale ta wygrana nie przyszła łatwo. Wielokrotnie to Znicz był na prowadzeniu.HD: Podobnie jak rywal mieliśmy przestoje w grze. Momentami pozwalaliśmy na zbyt wiele przeciwnikowi, a ten wykorzystywał nasze błędy. Najważniejsze jednak, że po 40 minutach to Polonia prowadziła. Walczyliśmy do samego końca i przyniosło to, końcowy efekt. AP: Rzuciłeś dziś 21 pkt. i w znacznym stopniu przyczyniłeś się do wygranej.HD: Takie jest moje zadanie. Mam walczyć pod tablicami o piłkę i w miarę możliwości starać się zdobywać punkty. Dziś udawało się to, a nagrodą jest zwycięstwo. Jeśli będziemy w ten sposób walczyli w kolejnych meczach, to myślę, że niejeden przeciwnik będzie miał z nami problemy. Łukasz, kibic Polonii: Wierzyłem w zwycięstwo, bo awans do play off jest naszym celem w tym sezonie i ten mecz po prostu musieliśmy wygrać. Znicz pokazał dzisiaj, że również potrafi grać zespołowo i jak groźną bronią z jego strony są rzuty z dystansu. Na szczęście mieliśmy w swoich szeregach H. Nana i E. Miller’a. Ci dwaj zawodnicy punktowali przez cały mecz i wyprowadzali nas na prowadzenie. Dzięki nim udało się wygrać i jestem przekonany, że w środę będziemy świętować awans do ćwierćfinału. Po meczu powiedzieli: Dariusz Szczubiał (trener Znicza): Mieliśmy okazję zwyciężyć, ale nie wykorzystaliśmy kilku okazji. Wiadomo, że jeśli nie będziemy potrafili tego uczynić, to nie będziemy wygrywać. Nasi dwaj liderzy robili dziś wszystko, żeby końcowy rezultat był korzystny dla naszego zespołu, ale się nie udało. Zbyt wiele przestojów w grze także sprawiło, że to Polonia dziś zwyciężyła. Wojciech Kamiński (trener Polonii): Cieszę się bardzo ze zwycięstwa. Nie łatwo jest wygrać z zespołem, który pokonywał w wyjazdowych spotkaniach PBG Basket czy Energę Czarnych, Dzisiaj oba zespoły grały nierównomiernie. Raz my wychodziliśmy na prowadzenie, a potem notowaliśmy słabszy moment, raz Znicz. Dzięki skutecznym rzutom Miller’a wyszliśmy na prowadzenie w końcówce, którego już nie oddaliśmy. Teraz czas powalczyć o zwycięstwo na Podkarpaciu. Bartosz Sarzało (gracz Znicza): Znowu przegraliśmy, choć bardzo zależało nam na zwycięstwie. Kilka chwil nieuwagi i roztrwoniliśmy naszą przewagę, a w konsekwencji pozwoliliśmy uciec rywalowi na kilka punktów. Potem już nie starczyło czasu, by odrobić stratę.