Zacięty pojedynek w Słupsku
Dodano: 19 kwietnia 2010 20:46
Autor: Paweł Łakomski, Informacja własna
Zdjęcie: Obraz własny
Spotkanie Energi Czarnych Słupsk z PBG Basktem Poznań na dobre przypomniało kibicom PLK, że sezon zasadniczy już się skończył i, że teraz przystępujemy do prawdziwej rywalizacji. Emocje, zaciętość i walka, to wszystko obejrzeli dzisiaj widzowie zgromadzeni w hali Gryfia. Ich pupile po zaciętym meczu pokonali swoich rywali 82:81 i w rywalizacji obydwu drużyn prowadzą 1:0. Od początku meczu widać było, że zarówno gospodarze, jak i goście, przez dłuższy czas nie rozegrali żadnego spotkania o ,,punkty”. Mnóstwo niedokładności, strat, błędów kroków, były ozdobą pierwszej połowy. Swoją obecność na parkiecie co rusz podkreślała trójka arbitrów, Panowie w żółtych trykotach bardzo szybko ,,usunęli” z boiska Tyrona Brazelotna, który po zaledwie kilku minutach gry na swoim koncie miał już dwa faule. Czarni w pierwszej kwarcie grali bardzo mozolnie – bez pomysłu. Sytuacja zmieniła się, gdy na parkiecie pojawił się Chris Daniels. Amerykanin kilkoma przechwytami i efektownymi zbiórkami, poderwał swoich kolegów do lepszej gry. Słupszczanie po pierwszej kwarcie mogli prowadzić 20:18, jednak dzięki rzutowi równo z syreną Huberta Radke, mecz rozpoczął się od nowa. Z konieczności w dniu dzisiejszym na rozegraniu po stronie gości musiał występować Adam Waczyński. Młody polski zawodnik, który przede wszystkim jest rzucającym obrońcą, albo skrzydłowym, w konfrontacji z rozgrywającymi Energi Czarnych Słupsk spisywał się nadspodziewanie dobrze. Dobra gra reprezentanta Polski nie uchroniła PBG Basket od utraty inicjatywy w spotkaniu. Po przerwie Czarni rozpoczęli od mocnego uderzenia, wychodząc w szybkim tempie nawet na 14 punktów przewagi. Niestety, po raz kolejny brak koncentracji w trzeciej kwarcie okazał się bezlitosny. PBG Basket dzięki celnym trójkom Waczyńskiego i Andreji Ciricia – wrócili do gry. Gdy w czwartej kwarcie gospodarze prowadzili kilkoma punktami wydawało się, że spokojnie dowiozą zwycięstwo do końca. Wówczas w szeregi słupszczan wkradła się typowa dla fazy play-off nerwowość. Głupie, wręcz banalne straty Brazeltona, Sroki i Cesnauskisa, pozwoliły poznaniakom zbliżyć się do Czarnych na różnicę dwóch oczek! Prowadzenie podopiecznym Dainiusa Adomaitisa utrzymywał Paweł Leończyk, który dzisiaj był wyjątkowo waleczny pod tablicami rywali. Na niecałą minutę przed końcem meczu Energa Czarni Słupsk rozgrywała jedną ze swoich ostatnich akcji w tym pojedynku. Piłkę miał Brazelton, który zdecydował się sam skończyć akcję, próbując mijać pod koszem o wiele silniejszego Roberta Tomaszka. Były koszykarz CEZ Nymbruk w brutalny sposób sprowadził Amerykanina na ziemię i ten już się nie podniósł. - Najprawdopodobniej był to dla niego ostatni mecz w tym sezonie – powiedział na konferencji prasowej szkoleniowiec Energi Czarnych. W związku z brakiem na parkiecie Brazeltona, na linii rzutów wolnych zamiast niego pojawił się Mantas Cesnauskis, a ten się nie pomylił. Przy stanie 82:81 dwukrotnie na linii rzutów wolnych stanął kapitan gospodarzy Marcin Sroka i ten w przeciwieństwie do swojego kolegi chybił dwukrotnie. Swoją szansę mieli jeszcze poznaniacy, jednak po niecelnym rzucie Adama Waczyńskiego piłkę zebrał Alex Harris i było po meczu! Tym samym w pierwszej konfrontacji Słupska z Poznaniem, górą ci pierwsi. Teraz rywalizacja przenosi się do stolicy Wielkopolski, gdzie podopieczni Dejana Mijatovicia nie zwykli przegrywać. Jak będzie tym razem? Odpowiedź już w najbliższą środę, 21 kwietnia. Energa Czarni Słupsk – PBG Basket Poznań 82:81 (20:20, 26:19, 13:19, 23:23) Jacek Tomaszewski, kibic Energi Czarnych – moim zdaniem to spotkanie stało na bardzo wysokim poziomie. Szkoda że w naszej lidze ciągle nie mamy odpowiednio wyszkolonych sędziów do prowadzenia zawodów na takim poziomie. Co do spotkania, do zadaję sobie pytanie, co by było gdy zarząd Energi Czarnych Słupsk szybciej pozbył się Igorsa Miglinieksa? Gdzie byśmy teraz byli? Śmiem twierdzić, że znacznie, znacznie wyżej. Mimo tego jestem przekonany, że ostateczny pojedynek o awans do ćwierćfinałów zostanie rozegrany nie w środę, a u nas w hali Gryfia w Słupsku. Po meczu powiedzieli: Dejan Mijatović, trener PBG Basket – gratuluję drużynie słupskiej zwycięstwa. Wszyscy, którzy dzisiaj przyszli na to spotkanie, muszą zgodnie powiedzieć, że my nawet bez dwóch zawodników mamy spore problemy. Cieszę się, że moi zawodnicy w dniu dzisiejszym pokazali charakter. Nie poddali się nawet, gdy przegrywaliśmy już różnicą 14 oczek, a to bardzo dobrze o nich świadczy. Jeśli chcemy w piątek wrócić do Słupska, to w środę w Poznaniu musimy być skoncentrowani przez cały mecz. Dainius Adomaitis , trener Energi Czarnych – jestem bardzo niezadowolony z postawy moich zawodników, gdy wyszli na czternaście punktów przewagi. Zabrakło im koncentracji, a to na takim poziomie rozgrywek jest karygodne. Martwi mnie także nasza postawa w obronie, która także pozostawia wiele do życzenia. Przed meczem wiele razy podkreślałem, że jeśli chcemy wygrać tą serię, nie możemy, podkreślam, nie możemy popełniać tak prostych strat w ataku. Z wyniku jestem zadowolony, z gry nie. Zbigniew Białek, zawodnik PBG Basket – ja również dołączam się do gratulacji dla Energi Czarnych Słupsk. Co można powiedzieć po takim spotkaniu? Był to pierwszy, ważny, niestety przegrany dla nas mecz. Po takim spotkaniu trudno być z czegokolwiek zadowolonym, jednak ja cieszę się, że nawet, gdy Czarni odskoczyli na kilka oczek, my się nie poddaliśmy i dalej próbowaliśmy walczyć. Teraz wracamy do Poznania, jednak mam nadzieje, że w piątek także będziemy mogli z trenerem wziąć udział w konferencji prasowej w Słupsku. Chris Daniels, zawodnik Energi Czarnych – drużyna z Poznania w dniu dzisiejszym zbyt dobrze radziła sobie w ataku, a szczególnie przy tzw. akcjach pick-and roll. Z pewnością nie był to nasz najlepszy mecz, jednak w play-offach liczą się tylko zwycięstwa, a dziś udało nam się to osiągnąć.