Najlepsi na pozycjach - środkowi

Dodano: 18 kwietnia 2010 22:34
Najlepsi na pozycjach - środkowi
Dawid Rudolf, Ranking własny
WikiMedia

W ostatniej edycji cyklu naszych rankingów skupimy się na pozycji środkowych. Nie można odbierać im nigdy zasług dla zespołu. Historia pokazała, że to oni najczęściej decydują o obliczu zespołu. Najwięksi w zespole, często mają być i są postrachem dla rywali. To od nich wymaga się walki na deskach o każdą, jakże ważną piłkę. To oni dzięki swojej walce często dają partnerom możliwość do ponowienia akcji. Kto więc okazał się najlepszym z nich w niedawno zakończonym sezonie regularnym?

1. Dwight Howard (Orlando Magic)

Na początku sezonu wydawać by się mogło, iż popularnego Supermana w końcu dopadnie kryzys. Śrubujący swoje statystyki z sezonu na sezon Howard w końcu miał "stanąć w miejscu" i zająć się ustabilizowaniem nie tylko swojej pozycji pośród innych centrów, ale także pozycji Orlando Magic w lidze. Ku niepocieszeniu antyfanów zawodnika z biegiem czasu wszystko zaczęło jednak wracać do formy. Howard nadal był liderem statystycznym Magików, a w momencie kryzysu formy Jameera Nelsona i Vince'a Cartera musiał praktycznie w pojedynkę ciągnąć grę zespołu. Klubowy kolega Marcina Gortata nadal jest postrachem wśród rywali, przeważając nad nimi swoim niesamowitym atletyzmem. Bardzo dobrze pasuje on również do koncepcji gry Stana Van Gundy'ego, gdzie swoją budową wymusza na rywalach podwajanie w strefie podkoszowej skutkujące przestrzenią na obwodzie, która to tak bardzo potrzebna jest Magikom. To nadal bezapelacyjnie najlepszy center w lidze, mimo braku odpowiedniej ilości manewrów podkoszowych, czy też braków technicznych.

2. Tim Duncan (San Antonio Spurs)

Można go nie lubić, można zarzucać mu kompletny brak efektywności, jednak nie można przy tym nie dostrzegać ogromu jego zalet, które sprawiają, że w różnorakich rankingach zajmuje niezwykle wysokie pozycje. Nie inaczej jest w rankingów najlepszych centrów portalu koszykowka.net. To nadal absolutna czołówka ligi jeśli chodzi o doświadczenie, umiejętności, wyszkolenie techniczne, czy nawet statystyki, które dla Duncana nigdy nie odgrywały znaczącej roli. Wychowanek Davida Robinsona obecne rozgrywki może jednak zaliczyć do swoich najlepszych w karierze pod względem dokonań indywidualnych. Jak jednak Duncan i jego Spurs zaprezentują się w najważniejszej części sezonu i czy podkoszowego San Antonio stać na zdobycie piątego mistrzowskiego

3. Andrew Bogut (Milwaukee Bucks)

Dla wielu może być to zaskoczenie. Wystarczyć jednak jeden rzut oka na jego statystyki oraz kolejny na poczynania jego Milwaukee Bucks pod koniec sezonu zasadniczego. Wydawało się, że pewni piątego miejsca na wschodzie Bucks mogli nawet spaść na siódme, a to wszystko ze względu na kontuzje ich podstawowego centra. Procentuje zarówno wiele minut gry, występów w pierwszej piątce, ale także współpraca ze Scottem Skilesem, któremu to Bogut zawdzięcza swój rozwój jeśli chodzi o defensywę. Trzeba pamiętać również o tym, jak wielkim zaskoczeniem była w tym sezonie postawa Milwaukee Bucks. W niewątpliwym sukcesie zespołu bardzo duży udział miał właśnie urodzony w Melbourne Bogut. Co jednak najciekawsze, można odnieść wrażenie, iż nie jest to jeszcze wszystko, na co stać Australijczyka.

4. Andrew Bynum (Los Angeles Lakers)

Co by było, gdyby nie kontuzje? Takie pytanie można zadać odnośnie wielu zawodników. Jednym z nich jest z pewnością Andrew Bynum. Nie ma praktycznie sezonu, w którym młody środkowy Jeziorowców nie zmagałby się z jakąkolwiek kontuzją. Mimo wszystko jednak to nadal z najlepszych centrów w lidze, potrafiący jak mało kto dominować w pomalowanym. Ogromna siła w połączeniu z niezłą dynamiką i przyzwoitym wyszkoleniem technicznym skutkują ogromem pochwał w stosunku do zawodnika. Dodać trzeba takżęe grę w jednej z najlepszych drużyn w NBA, Los Angeles Lakers. Praca z najlepszymi szkoleniowcami, w tym z Philem Jacksonem popłaca. W naszym rankingu miejsce czwarte.

5. Al Horford (Atlanta Hawks)

Zdecydowanie jest najbardziej ruchliwym i motorycznym środkowym spośród wszystkich tutaj wymienionych. To głównie dzięki niemu Atlanta wygrała jak dotychczas wszystkie spotkania ze stawianymi do zdobycia mistrzostwa Boston Celtics. Bazujący na niezwykłym i charakterystycznym dla niego atletyzmie Horford, jest arcyważnym czynnikiem trzeciego zespołu w Konferencji Wschodniej. Absolwent Uniwersytetu Floryda nadal popełnia jednak w meczach niepotrzebne błędy, które można jednak wytłumaczyć jego wiekiem oraz brakiem doświadczenia. Nie można zapominać jednak o tym, iż jest to najbardziej perspektywiczny podkoszowy w dzisiejszym rankingu.

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp