Lakers - Thunder (zapowiedź)
Gracze Oklahoma City Thunder są autorami jednej z największych niespodzianek obecnych rozgrywek. Kevin Durant poprowadził swój Grzmot do ósmego miejsce w Konferencji Zachodniej, dzięki czemu spotkają się oni w pierwszej rundzie Play-Off z broniącymi mistrzowskiego tytułu Los Angeles Lakers. Jednak czy mimo kapitalnej postawy Duranta, ogromnemu postępowi Russella Westbrooka czy bardzo dobrej defensywy Thabo Sefoloshy Thunder mogą choćby marzyć o pokonaniu Jeziorowców? Są spore podstawy, aby sądzić, że nie.
Aby dokładnie zanalizować serię Lakers-Thunder trzeba dokładnie popatrzeć na końcówkę sezonu w wykonaniu podopiecznych Scotta Brooksa. Ostatnie spotkania w Konferencji Zachodniej rozgrywek regularnych to jedna wielka batalia o jak najwyższe rozstawienie przed Play-Offami. Niektórzy twierdzą po cichu, iż to właściwie już wtedy rozpoczyna się najważniejsza część sezonu. I jak w tym okresie spisali się gracz z Oklahoma City? Mając w pamięci pozostałą część rozgrywek, co najwyżej przeciętnie. Kilka razy przegrali minimalną różnicą punktów, w tym raz po błędnej decyzji sędziego, jednak tak jak w Play-Offach drużyny nie rozlicza się za styl gry, czy stratę/przewagę nad rywalami. Tutaj w grę wchodzą tylko i wyłącznie zwycięstwa lub porażki. W momencie, w którym wszystkie drużyny w konferencji wrzuciły wyższy bieg, Thunder nagle - co może być zaskakujące - spadli, nie obniżając przy tym praktycznie w ogóle własnego poziomu.
Stało się tak mimo tego, iż Kevin Durant, który stał się najmłodszym królem strzelców rozgrywek NBA w historii, nadal jak tylko chciał dziurawiał obronę rywali będąc tym samym prawdziwym liderem swojej drużyny. Dzielnie wspomagał go Russell Westbrook, który zaczyna się liczyć wśród najlepszych rozgrywających ligi. Czy jednak takie młokosy jak Durant, Westbrook, czy nie wspominany jeszcze Jeff Green mogą choćby marzyć o sukcesie w Play-Offach, o sukcesie w fazie rozgrywek, która jest przeznaczona dla najbardziej doświadczonych zawodników w lidze?
Sport, a w tym koszykówka nie miałby jednak sensu gdybyśmy opierali się tylko na statystycznych czynnikach. W grę nadal wchodzi tzw. czynnik ludzki, a także psychika, nastawienie, czy choćby kibice. Durant nie byłby stawiany na równi z najlepszymi zawodnikami ligi, gdyby nie wierzył w zwycięstwa swojej drużyny nad Lakers. Można mieć tylko nadzieję, że skazywani na porażkę Thunder uczynioną z batalii o wiele wyżej notowany rywalem widowisko, którego nie powstydziłby się najlepszy reżyser. Za przykład dla Oklahoma City mogą robić na przykład zawodnicy Houston Rockets, którzy przymierzani do pożarcia w ubiegłorocznej serii z Lakers walczyli do ostatnich sił i mimo braków kadrowych stworzyli wprost kapitalne, niezapomniane widowisko.
Derek Fisher - Russell Westbrook
Przewaga jaką nad Fisherem ma Westbrook jest wprost nie od opisania. Rozgrywający z Oklahoma City z pewnością będzie robił co tylko ze chce z playmakerem Jeziorowców. To Westbrook ma o wiele lepszą motorykę, jest silniejszy, lepiej panuje nad piłką. Ma wszystkie cechy, które charakteryzują młodego, utalentowanego rozgrywającego. Czy przypadkiem nie nakłoni on Fishera do przejścia na sportową emeryturę?
Kobe Bryant - Thabo Sefolosha
Można sądzić, że "Black Mamba" będzie rzucał w tej serii na 35% skuteczności z gry. Można sądzić, że ogromną robotę w defensywie wykona spec w tej dziedzinie jakim jest Sefolosha. Bryant, to jednak Bryant. Cztery mistrzowskie pierścienie z pewnością zaowocują ogromem doświadczenia, które to w tej serii będzie mieć w tej serii kolosalne znaczenie.
Ron Artest - Kevin Durant
Spora część fanów Jeziorowców z LA twierdzi, że Artest nie spełnia pokładanych w nim przed sezonem nadziei. Statystycznie rzecz biorąc popularny Ron Ron nie rozgrywa może rewelacyjnego sezonu, w rozgrywkach regularnych miał tylko kilka sporych przebłysków, jednak nie można zapominać, że Artest to stary, cwany lis, który swoją budową fizyczną, czy demobilizującymi słowami będzie chciał wytracić z rytmu gwiazdę Duranta.
Pau Gasol - Jeff Green
Nie przez przypadek włodarze Lakers zaproponowali Hiszpanowi w trakcie sezonu nową umowę, opiewającą na maksymalną sumę kontraktową. Gasol jest bez żadnych wątpliwości czołowym silnym skrzydłowym w lidze, który nad Greenem ma przewagę w praktycznie każdym elemencie gry. Młody zawodnik Grzmotów będzie starał się jak najczęściej wyciągać na obwód podkoszowego Lakers, jednak czy to wystarczy?
Andrew Bynum - Nenad Krstić
Według ostatnich informacji Bynum nie czuję już praktycznie żadnych oznak niedawnej kontuzji i ma zagrać w dzisiejszym spotkaniu przeciwko Thunder. W takim więc wypadku fałszywy center jakim jest Krstić nie ma nawet co marzyć o nawiązaniu walki w pomalowanym z Bynumem. Przewaga pod koszem Lakers ze zdrowym Bynumem jest wprost przygniatająca.