Celtics - Heat (zapowiedź)
Dla wielu jest to najciekawsza seria w Konferencji Wschodniej. I to z kilku względów. Jedni twierdzą, że Żary mogą pokonać Celtics gdyż posiadają w swoim składzie Dwyane'a Wade'a, inni twierdzą, iż słabi w ostatniej części sezonu weterani z Bostonu mogą nie narzucić swojego stylu gry Miami. Jeszcze inna grupa ma doskonale w pamięci obraz zeszłorocznych Play-Offów i problemów jakie zawodnicy Chicago Bulls sprawili podopiecznym Doca Riversa. Nie można zapominać jednak o jednym. To nadal Boston jest faworytem tej serii. Do tego faworytem bardzo wyraźnym.
Przed rozpoczęciem rozgrywek 2009-10 oczekiwania w Bostonie były wielkie. Sciągnięto dwóch zawodników na najbardziej zapotrzebowanych pozycjach, jednak trzon zespołu pozostawał nadal ten sam. Gwarantowało to chemię w zespole, którą tak naprawdę można wygrywać spotkania. I początek sezonu utwierdzał w przekonaniu nawet niedowiarków, że Celtów stać na wiele. Z biegiem czasu przyszło jednak rozluźnienie, kontuzja Kevina Garnetta, a w ostateczności kryzys. Podopieczni Doca Riversa do końca rozgrywek zasadniczych nie mogli powrócić do formy z końca poprzedniego roku, tłumacząc to wieloma względami. Play-Offy to jednak całkowicie inna sytuacja, co może wydawać się największym, ogólnym argumentem ze Celtami.W ostatnich dwóch sezonach obie drużyny spotykały się ze sobą siedmiokrotnie. Sześciokrotnie z tej potyczki zwycięsko wychodzili mistrzowie NBA z 2008 roku. Na pierwszy rzut oka wydawać się więc może, że Żary nie mają jednak czego szukać. Jest jednak jedno, a w zasadzie kilka "ale. Po pierwsze znaczna większość tych spotkań kończyła się tylko minimalną przewagą na korzyść Celtów. Po drugie Heat mają w składzie zawodnika, który w pojedynkę może odwrócić losy tej serii. Dwyane Wade wielokrotnie w pojedynkę wygrywał spotkania, jest zawodnikiem, który nie boi się brać ciężaru gry na siebie w najważniejszych momentach spotkań. To w największej mierze dzięki niemu klub z Miami miał piorunującą koncówke sezonu. Końcówkę, która napawa ogromny optymizmem kibiców klubu z Florydy.Czy jednak Celci nie wykorzystają ogromu swojego doświadczenia? Czy nie wykorzystają głębi swojego składu? Czy nie przypomną sobie o największych sukcesach? A może to Żary swoim niezwykle powolnym, ale zarazem bardzo poukładanym stylem gry z bardzo dobrą defensywą będą w stanie zatrzymać Boston w czwartych kwartach, w częściach spotkan, w których Bostonowi wyraźnie w tym sezonie nie idzie? Pierwsze spotkanie tej serii odbędzie się w nocy z soboty na niedzielę o godz. 2:00 czasu polskiego.Rajon Rondo - Carlos ArroyoNajwiększym koszmarem drużyny z Miami nie będzie w tegorocznej serii ani Paul Pierce, ani Kevin Garnett. Nie będzie nim również Ray Allen. Taki status spadnie na Rajona Rondo, wprost niesamowicie grającemu w tym sezonie przeciwko Heat zawodnikowi. Czy będzie w stanie go zatrzymać duet Arroyo oraz (wchodzący z ławki) Chalmers? Od tego w dużej mierze zależą losy tej serii. Ray Allen - Dwyane WadeTo najogólniej pisząc jedyna pozycja, na której Żary mają przewagę. Ray Allen mimo tego, iż jest uznawany za najlepszego klasycznego rzucającego, który pozostał w NBA tak naprawdę będzie tylko cieniem Wade'a. Ray Ray jak zwykle ograniczy się do biegania wzdłuż końcowej linii, do ścinania po zasłonach, które to z pewnością przyniosą podopiecznym Doca Riversa sporą ilość punktów. To jednak Wade jest motorem napędowym swojej drużyny, jednym z niewielu zawodników w całej lidze, który z taką łatwością może minąć dwóch, a nawet trzech rywali.Paul Pierce - Quentin RichardsonDla Pierce'a jest to bez żadnych dyskusji najlepszy sezon pod względem skuteczności rzutów. To od niego w dużej mierze będzie zależeć ofensywa Celtów, gra Bostonu w momentach, w których The Truth jest często jedynym zawodnikiem z pierwszej piątki na parkiecie. Nie można jednak narzekać w tym miejscu na Richardsona, który bardzo dobrze wkomponował się w line-up Miami, często nękając rywali rzutami z dystansu. Jak jednak wypadnie przeciwko dobrej defensywie Celtics na obwodzie?Kevin Garnett - Michael BeasleyPojedynek pokoleń. Niezwykle doświadczony KG mimo swojego wieku jest nadal jednym z najlepszych defensorów pod koszem na świecie. Czy często "palący" się Bealsey, będący nadzieją na przyszłość dla Miami, wytrzyma taką rywalizację? Statystycznie wydaje się to niezwykle wyrównana para, w rzeczywistości jest jedynak inaczej, zupełnie inaczej.Kendrick Perkins - Jermaine O'NealChyba nikt nie spodziewał się tak dobrej gry Jermaine'a O'Neala w tym sezonie. Nie tylko dorzuca do w każdym spotkaniu sporą ilość punktów, ale jest także jednym z najważniejszych ogniw defensywnych zespołu. Jeśli jednak rozważamy o defensywie wśród centrów, nie można zapomnieć o Perkinsie, który po raz kolejny rozwinął się pod względem umiejętności. Z pewnością jest to najbardziej wyrównana para.
Przeczytaj pozostałe zapowiedzi:Zapowiedź: Hawks - Bucks Starzy znajomi spotkają się ponownieNuggets czy Jazz?Jak Dawid z Goliatem: zapowiedź serii Cavaliers - BullsSuns vs Blazers, czyli ofensywa vs defensywaCeltics - Heat (zapowiedź)